15 lat więzienia grozi 19-letniemu sprawcy niedzielnego wypadku w Chełmie w województwie lubelskim. Mając ponad dwa promile alkoholu, przewoził autem osobowym dziewięć osób. Dwie z nich zginęły na miejscu po tym, jak pojazd dachował.

Do wypadku doszło w niedzielę ok. godz. 4:00 przy ul. Ogrodowej w Chełmie (woj. lubelskie). Kierujący samochodem 19-latek na prostym odcinku drogi zjechał z niej, uderzył w słup latarni oświetleniowej i ogrodzenie posesji.

Auto dachowało. W środku było 10 młodych osób w wieku od 17 do 19 lat. Zginęło dwóch mężczyzn przewożonych w bagażniku.

19-letni kierowca auta był pijany. Został zatrzymany po wyjściu ze szpitala.

Pijany 19-latek usłyszał zarzuty

Jak poinformował reporter RMF FM Dominik Smaga, w poniedziałek 19-latek usłyszał dwa zarzuty - spowodowania katastrofy drogowej i jazdy po pijanemu.

Do pierwszego zarzutu się nie przyznał, zgodził się natomiast z drugim zarzutem prowadzenia auta w stanie nietrzeźwości. 19-latek miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

Kierowcę przesłuchano w prokuraturze dopiero w poniedziałek po godz. 14:00, bo najpierw musiał wytrzeźwieć.

Prokuratura wnioskuje o jego aresztowanie. Mężczyźnie grozi do 15 lat więzienia.