Upalne dni zachęcają do tego, żeby szukać ulgi w kontakcie z przyrodą – najlepiej w cieniu drzew. Jednak im więcej zieleni i wilgoci – tym większe ryzyko ukąszenia. Szczególnie chcemy chronić się przed krwiopijcami – kleszczami i komarami. Nie tylko ze względu na nieprzyjemne swędzące bąble i opuchliznę, ale także ze strachu przed reakcjami alergicznymi i chorobami, takimi jak borelioza. Jak się chronić?
Podstawową ochroną jest odzież - długie spodnie i rękawy, to podstawowe wyposażenie na wycieczkę do lasu. Dodatkowym wsparciem są środki odstraszające owady i pajęczaki, czyli repelenty. Choć nie są w stu procentach skuteczne - to dają nam odrobinę spokoju, że wrócimy do domu bez śladów i pasażerów na gapę na ciele. Skóra ma jednak kontakt z substancją chemiczną - która ma odstraszać intruzów. Pozostaje więc pytanie: czy jest bezpieczna dla nas?
Tak, o ile zachowamy odpowiednią ostrożność. Kupując produkt, powinniśmy zwrócić uwagę na jego oznakowanie. Każdy środek biobójczy powinien mieć na opakowaniu:
- nazwę,
- skład,
- przeznaczenie,
- informację o sposobie użycia i środkach ostrożności,
- dane producenta,
- numer pozwolenia sprzedaży.
Jeżeli chcemy zachować bezpieczeństwo - wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. Przede wszystkim należy przestrzegać instrukcji, a także:
- nie przesadzać z ilością środka - jeżeli nałożymy go więcej to nie oznacza, że będzie lepiej działał, natomiast może spowodować podrażnienia,
- nie aplikujemy go na uszkodzoną, podrażnioną skórę i omijamy oczy,
- po użyciu - natychmiast myjemy ręce,
- w przypadku dzieci - substancję nakładają dorośli i warto zwrócić uwagę na informację, od jakiego wieku może być stosowana,
- należy unikać wdychania rozpylonego aerozolu - a jeżeli nakładamy go dzieciom, to lepiej najpierw nałożyć na dłonie, a dopiero później rozsmarować na skórze,
- nie stosujemy repelentów pod ubrania,
- nie nakładamy środka na palce małych dzieci,
- po powrocie do domu - zmywamy z siebie resztki substancji.
Repelenty mogą być w sprayu, mieć formę: mleczka, nasączonych chusteczek, opaski, plastra i zawieszki. Niektóre stosuje się na skórę - inne na ubrania.
Największym postrachem są kleszcze - bo mogą przenosić groźną chorobę, jaką niewątpliwie jest borelioza. Jeżeli jednak boimy się także kontaktu ze środkami chemicznymi - które czasami mogą powodować podrażnienia, wysypkę czy nudności - możemy spróbować naturalnych metod. Taką tarczą jest czosnek. Te pajęczaki nie lubią go tak samo, jak wampiry.
Z badań wynika, że osoby spożywające codziennie: 1-2 ząbki czosnku miały o 30 proc. mniej kleszczy - niż druga grupa, która go nie jadła. Warto więc aromatycznie przyprawiać dania.
Jeżeli nie chcemy nakładać na skórę repelentów - to może spróbujmy wykorzystać olejki eteryczne, na przykład z eukaliptusa.
Komary natomiast nie lubią aromatów:
- lawendy,
- cynamonu,
- tymianku.





