Dziesiątki, a może nawet setki porzuconych aut blokują miejsca parkingowe w Łodzi. Co jakiś czas miasto ściąga takie pojazdy na parking przy ul. Pilskiej i przez pół roku czeka na właściciela. Gdy po samochód nikt się nie zgłosi, pojazd idzie pod młotek. W ten sposób samorząd ma szansę odzyskania chociaż części kosztów, związanych z holowaniem i przechowywaniem auta.
Zamiast utylizacji, porzucone auta w Łodzi, są sprzedawane na licytacjach. To pomysł magistratu na choćby częściowe odzyskanie kosztów holowania i później przechowywania samochodów, o których właściciele zapomnieli.
Pojazdy, które zostały zatrzymane przez policję, były źle zaparkowane lub zostały uznane za wraki, trafiają na miejski parking przy ul. Pilskiej w Łodzi. Tam przez pół roku czekają na właściciela.
Jeśli nikt się nie zgłosi po auto, przechodzi ono na własność miasta. Wtedy jest już krótka droga do sprzedania auta na licytacji.
Teraz na przykład można kupić dwa samochody: BMW 530D oraz Opla Vivaro. Cena wywoławcza BMW to zaledwie 1414 zł, co czyni tę ofertę wyjątkowo atrakcyjną, bo auto prezentuje się przyzwoicie.
W poprzednim roku, podczas pierwszej takiej licytacji, miastu udało się sprzedać Audi Q5 za 15,2 tys. zł, Skodę Citigo za 10,27 tys. zł oraz Forda Fusion za 2,5 tys. złotych.
Wcześniej pojazdy bez właścicieli były utylizowane.