W trzech brytyjskich hrabstwach ruszył pilotażowy program policyjny. Polega na prostym teście, jaki przeprowadzać będą funkcjonariusze drogówki. Jeśli po zatrzymaniu, kierowca nie będzie w stanie odczytać tablicy rejestracyjnej z odległości 20 metrów, na miejscu utraci prawo jazdy.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

W takiej sytuacji nie będzie mógł kontynuować podróży, a za kółkiem zasiądzie dopiero po badaniach lekarskich i zakupie okularów korekcyjnych.

Brytyjscy kierowcy zobowiązani są do zgłaszania wad wzroku podczas egzaminu na prawo jazdy. Nie wszyscy to robią. Wielu nierozważnie podchodzi do pojawiających się później problemów ze zdrowiem.

Niezgłaszanie wad wzroku zagraża bezpieczeństwu na drogach. Miedzy innymi dlatego w ubiegłym roku brytyjscy lekarze zobowiązani zostali do wysyłania takich powiadomień o wadach, bez konieczności uzyskania zgody pacjenta. Ale dopiero wówczas, gdy nie są w stanie namówić go, by sam to uczynił.

Proste badanie wzroku, jakim poddawani będą kierowcy, ma na celu wyeliminowanie z ruchu drogowego osoby, które nie powinny prowadzić samochodu.

Według dostępnych danych, wady wzroku są przyczyną prawie 3 tys. wypadków do jakich dochodzi na brytyjskich drogach. Wiele z nich kończy się tragicznie.

(ag)