Karmienie piersią nie jest przeciwwskazaniem do żadnego z dostępnych i rutynowo stosowanych szczepień ochronnych. Co więcej, w odniesieniu do ospy wietrznej należy dążyć do jak najszybszego zabezpieczenia matki za pomocą szczepienia.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

W rekomendacjach szczepień ochronnych dla osób dorosłych widnieje zapis, że jeśli kobieta w wieku prokreacyjnym nie chorowała dotychczas na ospę wietrzną i nie została zaszczepiona przeciwko tej chorobie, należy takie szczepienie zrealizować przed planowaną ciążą (jest to idealny scenariusz, ponieważ zachorowanie w czasie ciąży wiąże się z ryzykiem zakażenia płodu i wystąpieniem zespołu wad wrodzonych).

Szczepionka przeciwko ospie wietrznej to tzw. szczepionka żywa, zawierające wirusy pozbawione chorobotwórczości (inaczej: atenuowane). Stosowanie "żywych" szczepionek jest przeciwwskazane w czasie ciąży. Jeśli szczepienie nie zostało zrealizowane przed planowaną ciążą i szczęśliwie matka nie uległa zakażeniu w okresie ciąży, należy zrealizować szczepienie najszybciej jak to możliwe po porodzie. W USA w takich sytuacjach pierwsza z dwóch dawek szczepienia podawana jest matce zaraz po porodzie, jeszcze na oddziale położniczym. Postępowanie takie stosowane jest tam od lat i wiadomo, że jest skuteczne i bezpieczne zarówno dla mamy, jak i dziecka.

Warto skorzystać z doświadczeń płynących zza oceanu. Po pierwsze dlatego, że osoby dorosłe należą do grupy ryzyka ciężkiego przebiegu choroby i dużo częściej niż u dzieci występują u nich poważne powikłania ospy wietrznej. Po drugie dlatego, że praktycznie w każdym przypadku zachorowania na ospę wietrzną matka staje się ona źródłem zakażenia dla niemowlęcia, a dzieci do 12. miesiąca życia narażone są na poważny przebieg choroby i jej powikłania. Co więcej, zakażenie ospą wietrzną domownika to kolejny czynnik ryzyka zachorowania kolejnych członków rodziny, które przebiegają ciężej z uwagi na dużo większe narażenie na wirusa niż w przypadku kontaktów krótkotrwałych.

Dotychczasowe badania pokazują, że wirus szczepionkowy nie przenika do mleka, a zatem nie ma ryzyka zakażenia karmionego niemowlęcia tą drogą, a ponadto wirus jest atenuowany, a zatem pozbawiony zdolności wywoływania choroby. W rzadkich przypadkach 1-2 tygodnie po szczepieniu obserwowany jest odczyn poszczepienny w postaci łagodnej wysypki pęcherzykowej (zwykle kilka, kilkanaście zmian). Płyn zawarty w pęcherzykach może być zakaźny, chociaż epizody przeniesienia szczepu szczepionkowego wirusa na osoby z otoczenia odnotowywano jak dotąd niezwykle rzadko (ok 1:10 milionów dawek). Nawet jeśli dojdzie do takiej sytuacji, kontakt ze szczepem wirusa szczepionkowego to zdecydowanie lepszy scenariusz dla niemowlaka (szczególnie wcześniaka), niż kontakt z dzikim chorobotwórczym wirusem ospy wietrznej.

Więcej na temat szczepień na stronie Medycyny Praktycznej

(ag)