Reaktor badawczy MARIA, serce Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku, przeszedł w stan przerwy technicznej. To zaplanowany czas na modernizację i uzyskanie nowej licencji. Czy jednak reaktor zdąży wznowić działalność przed planowanym terminem 8 maja?
Reaktor MARIA, po 10 latach działalności, stanął przed koniecznością uzyskania nowej licencji na eksploatację. Dotychczasowe zezwolenie wydane przez Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki straciło ważność 31 marca 2025 roku. Zbieg okoliczności sprawił, że termin ten pokrył się z zaplanowaną wcześniej przerwą techniczną reaktora, która ma trwać do 8 maja. W tym czasie przewidziano szereg prac modernizacyjnych, mających na celu nie tylko podniesienie standardów bezpieczeństwa, ale i dostosowanie do nowych, bardziej rygorystycznych wymogów prawa atomowego.
Prof. Krzysztof Kurek, dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych, uspokaja, że reaktor jest tak bezpieczny, jak dotąd. Podkreśla, że prace modernizacyjne, które są obecnie prowadzone, jeszcze bardziej zwiększą poziom bezpieczeństwa. Warto przypomnieć, że w 2023 roku MARIA przeszła przez znaczący etap modernizacji, podczas którego wymieniono 70 szaf z elektroniką. Wszystko to ma na celu dostosowanie reaktora do zaostrzonych wymogów prawa atomowego, które, jak zauważa prof. Kurek, nie zawsze precyzyjnie określa wymogi dla reaktorów badawczych, takich jak MARIA.
Proces uzyskiwania nowej licencji nie jest prosty. NCBJ złożyło wymagane dokumenty do Państwowej Agencji Atomistyki już 20 sierpnia 2024 roku, jednak prawo przewiduje pół roku na ich rozpatrzenie. Może się to przedłużyć, jeśli dozór jądrowy zażąda dodatkowych dokumentów czy analiz. Prof. Kurek wyraża nadzieję, że finalne rozmowy z dozorem jądrowym pozwolą na uzyskanie licencji do 8 maja. Jednakże, jak sam przyznaje, proces ten może napotkać na przeszkody.
Jeśli reaktor MARIA nie uzyska licencji na czas, może to wpłynąć na produkcję radioizotopów dla medycyny nuklearnej. NCBJ-POLATOM, producent radiofarmaceutyków, będzie wtedy zmuszony do zakupu radioizotopów na rynku zewnętrznym, co wiąże się z wyższymi kosztami. Na razie jednak, jak zapewnia dyrektor Kurek, nie ma powodów do niepokoju.