Wiele osób, które przyszły w piątek zobaczyć Pomnik Obrońców Wybrzeża w Gdańsku na półwyspie Westerplatte, zatrzymuje się przy kanale portowym. To właśnie tam na co dzień na masztach wiszą biało-czerwone flagi. Dziś część z nich jest pusta i - jak mówią osoby, z którymi rozmawiał reporter RMF FM - patrzy się na to ze smutkiem. To pokłosie wstrząsającego aktu wandalizmu, do którego doszło w czwartek. Ktoś zerwał i częściowo spalił polskie symbole na Westerplatte, o czym informowało Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku zawiadomiło prokuraturę po tym, jak ktoś zniszczył polskie flagi umieszczone na Westerplatte. O szokującej sprawie poinformowała w czwartek przedstawicielka instytucji. Dwie z nich zostały spalone, a trzy nadpalone. 

W piątek policja opublikowała wizerunek prawdopodobnego sprawcy. Mężczyzę, który włamał się do punktów gastronomicznych niedaleko, policja łączy ze sprawą zniszczenia jedenastu masztów i flag.

Reporter RMF FM Stanisław Pawłowski poinformował, że od piątkowego poranka trwa naprawa biało-czerwonych flag. Część wróciła już na maszty. 

Ktoś spalił nasz symbol narodowy. To smutne, bardzo smutne, że takie rzeczy się dzieją - usłyszał od jednego z przechodniów nasz dziennikarz.

Prace naprawcze polegają na wymianie linek prowadzących i kołowrotków. Wszystkie maszty trzeba najpierw położyć, potem postawić z powrotem.


Opracowanie: