Skatowany bóbr walczy o życie w ośrodku rehabilitacji dzikich zwierząt w Koszalinie. Ktoś kilkukrotnie dźgnął zwierzę widłami. Najprawdopodobniej bóbr padł ofiarą człowieka, który próbował zniszczyć żeremie na rzeczce pod Białogardem.

Na bobra na brzegu rzeki w Białogardzie natknął się spacerujący tam mężczyzna. Zawiadomił lekarza weterynarii, ten sprawę przekazał do Fundacji dla Dzikich Zwierząt "Larus", która pod Koszalinem prowadzi ośrodek rehabilitacji. 

Obolałe zwierzę trafiło właśnie tam.

Stan bobra jest ciężki. Zwierzę ma na grzbiecie kilkanaście głębokich ran, zadanych najprawdopodobniej widłami. 

Podejrzewamy, że bób padł ofiarą kogoś, kto chciał zniszczyć żeremie. Zobaczył na miejscu bobra i dźgał go bez opamiętania - mówi Katarzyna Lesner z fundacji "Larus".

Bobra czeka teraz długie leczenie. Zwierzę dostaje antybiotyki, na szczęście nie ma uszkodzonego kręgosłupa, ale rokowania są bardzo ostrożne. 

Finansowania leczenia rannego bobra odmówiła gmina. Urzędnicy tłumaczą, że zwierzę zostało znalezione na działce, która ma prywatnego właściciela. 

Leczenie i utrzymanie zwierzęcia przez kilka tygodni będzie bardzo kosztowne. Fundacja, która zajmuje się bobrem założyła więc zbiórkę na pokrycie tych kosztów.

W najbliższym czasie na policję trafi też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, przez osobę, która niszczyła żeremie i próbowała zabić znajdującego się pod ochroną bobra.