Nie wszystkim spodobała się zmiana kierownictwa Komendy Powiatowej Policji w wielkopolskim Śremie. Poprzedni komendant przeszedł na emeryturę w cieniu medialnego skandalu i oskarżeń o mobbing oraz molestowanie. 10 miesięcy później do kierownictwa wyższego szczebla napływają anonimy oskarżające nową komendantkę. Co na to przełożeni? Sprawdzamy.

Pierwsze doniesienia o nieprawidłowościach w Komendzie Powiatowej Policji w Śremie pojawiły się w internecie w maju 2024 roku. Dziennikarz Onetu, Łukasz Cieśla, opublikował materiał, w którym zawarte zostały anonimowe oskarżenia policjantów wobec ówczesnego komendanta powiatowego, Sławomira Jądrzaka. RMF FM dotarło wówczas do informacji o śledztwie, które w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

Śledztwo dotyczyło sprawdzenia, czy w komendzie dopuszczano się mobbingu oraz molestowania.

W czerwcu 2024 r. zmieniło się kierownictwo KPP Śrem. Za sterami jednostki zasiadła wówczas podinsp. Monika Szymczak, która postawiła sobie za cel stworzenie najlepszej komendy w regionie. W policji służy od 2000 roku. Pracowała m.in. w wydziale prewencji KMP Poznań oraz w wydziale dochodzeniowo-śledczym. Przez kilka lat pełniła funkcję Zastępcy Naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KWP Poznań.

Bardzo wysoko oceniam ich zaangażowanie i poziom profesjonalizmu. Zakładam, że współpraca będzie nam się układać na bardzo wysokim poziomie - mówiła w rozmowie z Radiem Warta w czerwcu 2024 roku.

Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Beniamin Piłat, części pracowników komendy nie spodobała się ta zmiana. Kilka miesięcy po objęciu kierownictwa przez Szymczak do Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu wpłynął anonim dotyczący KPP Śrem. Aktualnie w tej sprawie gromadzone są informacje i trwa ich analiza - przekazuje mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik KWP Poznań.

Dokument ten, razem z innymi opisującymi sytuację komendy, trafił również do naszej redakcji. W związku z tym zapytaliśmy o tę sprawę m.in. w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Poznaniu oraz Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

Oświadczenie Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu

Po otrzymaniu anonimów oraz dokumentów związanych z tą sprawą dziennikarz RMF FM wysłał szereg pytań do Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, Komendy Powiatowej Policji w Śremie, a także do centralnych organów policyjnych.

Otrzymane odpowiedzi są bazą w pisaniu tego artykułu. W oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji czytamy, że Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu, nadinsp. Tomasz Olczyk jest bardzo dobrze zorientowany, jak funkcjonuje komenda w Śremie, jakie sprawy realizuje i jaka atmosfera panuje wśród funkcjonariuszy.

W tym zakresie pomocna jest współpraca ze związkami zawodowymi. Nadinsp. Tomasz Olczyk, powierzając funkcję komendanta powiatowego podinsp. Monice Szymczak, miał przekonanie o wyborze najlepszego oficera do wypełnienia tej roli. Pani komendant ma pełne wsparcie szefa Wielkopolskiej Policji - czytamy w komunikacie. Zdaniem komendanta Olczyka jednostka w Śremie działa bardzo dobrze, policjanci tam pracujący są kompetentni. Świadczyć o tym mają pochlebne zdania wyrażane przez lokalnych samorządowców oraz instytucje współpracujące ze Śremu, a także przez związki zawodowe.

Swoje oświadczenie przesłała również podinsp. Monika Szymczak. W jednostce pracuje wielu wspaniałych policjantów - wyjątkowych ludzi, którzy z zaangażowaniem, wytrwałością i oddaniem każdego dnia pełnią służbę na rzecz bezpieczeństwa w powiecie. Ubiegły rok biorąc pod uwagę liczbę dokonanych kontroli drogowych, liczbę zabezpieczeń i interwencji, a także ciężar gatunkowy zdarzeń, nie był rokiem łatwym - ale mimo to zakończonym na rekordowym poziomie. W roku 2025 poprzeczkę stawiamy jeszcze wyżej - napisała komendantka KPP Śrem.

Anonimy pogrążyły poprzednie kierownictwo

By w pełni zagłębić się w problemy KPP Śrem, należy przyjrzeć się nie tylko zmianom, które zaszły na przełomie maja i czerwca 2024 r., ale też wydarzeniom, które miały miejsce później. Sławomir Jądrzak, ku uciesze niektórych byłych podwładnych, odszedł na emeryturę. W Komendzie Powiatowej Policji w Śremie nie służą już jego najbliżsi współpracownicy.

W rozkazach personalnych dwóch przeniesionych funkcjonariuszy widnieje uzasadnienie, które wskazuje, iż zmienili oni miejsce służby z powodu utraty zaufania przełożonych. Razem z poprzednim komendantem byli głównymi bohaterami materiałów publikowanych w mediach.

Badając wcześniejsze anonimy, nie potwierdzono żadnych zarzutów stawianych wymienionym oficerom. Obaj posiadają duże kompetencje, wiedzę i doświadczenie w swoich dziedzinach - mówi rzecznik wielkopolskiej policji.

Pierwszy z policjantów został przeniesiony do poznańskiego Archiwum X. Trafił tam w listopadzie 2024 roku. Zajmuje się analizą starych, niewykrytych spraw dotyczących zabójstw. Poznańskie "Archiwum X" jest jedną z najlepszych tego typu jednostek w kraju. Służbę w nim pełnią najlepsi specjaliści służby kryminalnej. Są elitą w swojej profesji. To oni wyjaśnili zabójstwo dwóch kobiet w Poznaniu, ustalili sprawcę zabójstwa w autokomisie w Poznaniu, schwytali zabójcę Zyty Michalskiej, wyjaśnili zabójstwo nad jeziorem Lusowskim - wylicza mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik KWP Poznań w odpowiedzi na pytania RMF FM.

W dokumencie, który trafił do naszej redakcji, zarzuca się, że poznańskie Archiwum X to "schronienie i poczekalnia dla skompromitowanych komendantów uważanych za sprawców mobbingu". Wyjaśniam, że w tej sekcji nie pracuje żaden z byłych komendantów miejskich lub powiatowych policji - dodaje Borowiak.

Drugi z oficerów pracuje w Centralnym Biurze Śledczym Policji. Rzecznik wojewódzki odsyła nas z tą sprawą do samego CBŚP, ponieważ jest to jednostka organizacyjna komendy głównej.

Z uwagi na charakter realizowanych zadań przez CBŚP, nie przekazujemy informacji na temat funkcjonariuszy pełniących w Biurze służbę oraz na temat ich danych osobowych. Ma to na celu przede wszystkim ochronę naszych policjantów przed zagrożeniami związanymi ze zwalczaniem przestępczości zorganizowanej - odpowiada podkom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik prasowy komendanta CBŚP.

Z ustaleń dziennikarzy RMF FM wynika, że o sprawie komendy w Śremie mówi się w szeregach CBŚP. Komuś nie spodobała się nowa komendantka. Wcześniej umoczyli Jądrzaka, teraz próbują zrobić to samo z nią - usłyszał reporter RMF FM.

Problemy w Komendzie Powiatowej Policji w Śremie. Anonim na komendantkę

Być może ktoś mógł stwierdzić, że rękami dziennikarzy uda się odsunąć mnie od zarządzania komendą - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM podinsp. Monika Szymczak. Pani komendant po otrzymaniu pytań z naszej strony sama zaproponowała spotkanie. To novum w porównaniu z poprzednią sprawą afery śremskiej.

23 stycznia tego roku do Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu wpływa anonimowe zgłoszenie podpisane "Policjanci KPP Śrem". W dokumencie tym policjanci ze Śremu zwracają się z apelem do komendanta wojewódzkiego o pomoc i interwencję.

Pani Szymczak przez pierwszy miesiąc, dwa, wydawała nam się nagrodą od Pana za służbę i to co wyrabiało poprzednie kierownictwo, teraz widzimy, że nie jest to "powiew" dobrych zmian tylko przerażającej amatorszczyzny i kumoterstwa. Przedstawimy pewne fakty i prosimy o zweryfikowanie i uczciwą kontrolę bez powiadamiania wcześniej Pani Komendant, tylko samodzielne zweryfikowanie sprawy - napisano w anonimie. Z wiadomych przyczyn nie podpiszemy się, mamy stanowiska, na które zapracowaliśmy. Jak Pan pokaże to komendantce, a ona zacznie nas gnębić, to będziemy wiedzieli, po czyjej jest Pan stronie - czytamy.

W piśmie skierowanym do komendanta wojewódzkiego osoby podpisane jako "Policjanci KPP" przywołują kilka sytuacji, które ich zdaniem nie powinny mieć miejsca, wskazują na faworyzowanie przez nową przełożoną kilku pracowników oraz tuszowanie spraw.

Jak w każdej instytucji, także w Komendzie Powiatowej Policji w Śremie zdarzają się nieprawidłowości, jednakże niezwłocznie po ich ujawnieniu podejmowane są działania mające na celu ich wyeliminowanie - przekazuje podinsp. Monika Szymczak, komendantka KPP Śrem. Praca policjantów z tutejszej jednostki jest oceniania według tych samych kryteriów i zasad. Wszyscy policjanci traktowani są równo - dodaje.

W dokumencie przesłanym do KWP przewija się nazwisko kierownika posterunku policji w Książu Wielkopolskim i pierwszego zastępcy Komendanta Powiatowego Policji w Śremie oraz tamtejszej rzeczniczki prasowej. Anonim zarzuca mężczyźnie zgubienie służbowych notatników oraz zatajenie sprawy przez przełożoną. Kierownictwo komendy odpowiada, że nie jest to prawda, a obecnie trwa archiwizacja notatników służbowych za 2023 rok. W trakcie archiwizacji ujawniono brak jednego notatnika służbowego. W związku z powyższym powiadomiono Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz wszczęto czynności wyjaśniające, które nadal są prowadzone - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania. Kierownictwo komendy ustaliło, do kogo należał notatnik. Przeprowadzona kontrola nie wykazała innych braków

Kolejna podjęta sprawa dotyczy nieoznakowanego radiowozu, który zdaniem autorów anonimu został "spalony" przez samą komendantkę. Po dwóch latach walki naszych koleżanek i kolegów Szymczak dostała samochód operacyjny, bardzo rzadki, za blisko 190 tysięcy złotych. Wydział Kryminalny i "poszukiwacze" mogliby pracować na nim kilka lat. Szymczak pokazała to auto w gazetach - głosi anonim wysłany do komendanta wojewódzkiego. Kierująca KPP Śrem została nawet porównana do filmowego komendanta Barszczyka, który w mundurze pokazał się w nowym operacyjnym samochodzie.

Zapytaliśmy o tę sprawę zarówno w Komendzie Wojewódzkiej, jak i samą podinsp. Monikę Szymczak. Auto zostało pokazane w internecie, ponieważ było współfinansowane przez samorząd, któremu kierownictwo komendy chciało podziękować. Z samochodu SsangYong Torres korzystają wszyscy policjanci na równych zasadach. To nie jest samochód operacyjny - wyjaśnia komendantka, która w trakcie rozmowy z dziennikarzem RMF FM przekazała plik wydrukowanych informacji prasowych, w których opisano podobne działania z kilku komend z całej Polski. Jest to zwykłe auto nieoznakowane, przydzielone policjantom sekcji do walki z przestępczością gospodarczą. Samochód służy m.in. do przemieszczania się funkcjonariuszy na miejsca wydarzeń, do działań poszukiwawczych, do przewozu korespondencji oraz innego wykorzystania w celach służbowych - dodaje mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Problemem mają być zapowiadane odejścia z policji. W piśmie przesłanym do komendanta wojewódzkiego wymieniono nazwiska siedmiu funkcjonariuszy, którzy chcą odejść. Jednak do komórki kadrowej KWP nie wpłynął do tej pory ani jeden raport funkcjonariuszy ze Śremu.

Policjanci skarżą się na postępowania dyscyplinarne

W skierowanym do komendanta wojewódzkiego piśmie pojawia się również nazwisko rzeczniczki prasowej Komendy Powiatowej Policji w Śremie, podinsp. Ewy Kasińskiej. To policjantka z 25-letnim stażem. Jest odpowiedzialna za szereg obowiązków - m.in. prowadzenie odpraw policjantów przed służbą i nadzór nad tą służbą. Jeszcze poprzednie kierownictwo wyznaczyło ją do pełnienia funkcji rzecznika dyscyplinarnego w komendzie. To nie podoba się autorom anonimu, którzy twierdzą, że postępowania są prowadzone w sposób nieudolny.

I to właśnie postępowania dyscyplinarne oraz związane z nimi czynności wyjaśniające są kolejną bolączką śremskiej jednostki. Z ustaleń RMF FM wynika, że w ostatnich miesiącach wszczęte zostały dwa postępowania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy ze Śremu. Prowadzono również czynności sprawdzające wobec policjanta wydziału ruchu drogowego.

Postępowanie sprawdzające w sprawie doświadczonego funkcjonariusza drogówki prowadziła Prokuratura Rejonowa w Śremie... po otrzymaniu anonimowego zawiadomienia. Sprawa miała dotyczyć rzekomego przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego. RMF FM ustaliło, że zawiadomienie jest powiązane z wypadkiem w miejscowości Kotowo z 12 września 2024 r. Tego dnia kierująca samochodem osobowym jadąc na trasie Dolsk - Śrem, straciła panowanie nad kierownicą, zjechała na przeciwległy pas jezdni i uderzyła w inny samochód. Ranna w tym wypadku została mała dziewczynka. Jeśli chodzi o zachowanie policjanta ruchu drogowego, który był wówczas na miejscu, to miał on po uprzednim skonsultowaniu się ze strażakami i ratownikami prowadzącymi akcję, przestawić zaparkowany w pobliżu ambulans. Działanie to było konieczne, by umożliwić przejazd innej karetki - tłumaczy podinsp. Szymczak. Komuś jednak nie spodobało się to działanie i napisał anonim na policjanta do prokuratury. Po przeprowadzeniu czynności sprawdzających prokurator odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie.

Natomiast postępowanie dyscyplinarne prowadzone jest w komendzie wobec... osoby pełniącej funkcję rzecznika dyscyplinarnego. Facet zrobił, co miał zrobić danego dnia i potem miał być pod telefonem. Wybrał się na siłownię, no bo policjant musi dbać o tężyznę fizyczną - usłyszał reporter RMF FM od funkcjonariuszy, którzy zachowują anonimowość. Na pytanie o tę sprawę odpowiada komendantka śremskiej policji: Ten policjant nie ćwiczył. Prowadził w trakcie służby prywatny trening personalny dla znajomej. Pojechał na siłownię, nie przebrał się w strój sportowy, udzielał instrukcji, dobierał ciężary, pisał notatki. Wszystko to w momencie, kiedy pełnił służbę kontrolnego jednostki. Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Dodatkowo ten policjant jest rzecznikiem dyscyplinarnym. Jest zatem osobą, na której spoczywa szczególny obowiązek dbania o zachowanie dyscypliny służbowej i przestrzeganie etyki zawodowej. Sytuacja ta nie była jednorazowa - dodaje podinsp. Monika Szymczak.

Drugie postępowanie dyscyplinarne dotyczy sprawy kradzieży w miejscowości Feliksowo z sierpnia 2024 roku. Funkcjonariusz po służbie przyjechał do kobiety, która zadzwoniła do niego, bo wcześniej był jej dzielnicowym i mu ufała, a robotnicy naprawiający okna ukradli jej pieniądze. Facet przyjechał i pomógł złapać przestępców, bo goście, co przyjechali jako pierwsi, nie mogli sobie poradzić. W nagrodę dostał postępowanie dyscyplinarne - usłyszał reporter RMF FM. Również w tej sprawie, zarówno komenda wojewódzka, jak i komendantka ze Śremu, udzieliły obszernej odpowiedzi.

Sprawa policjanta z Książa Wielkopolskiego

Feliksowo leży kilkanaście kilometrów od Śremu. Pieczę nad tą miejscowością pełnią funkcjonariusze z Posterunku Policji w Książu Wielkopolskim. Znajomy Bogumiły Antkowiak - kobiety, którą okradziono w sierpniu 2024 roku, kiedyś pracował w tym posterunku. Teraz pracuje w Wydziale Ruchu Drogowego w Śremie. Poszkodowana zgodziła się porozmawiać z RMF FM i opisała przebieg wydarzeń.

1 sierpnia 2024 roku do domu Bogumiły przyjechała ekipa majsterkowiczów, która miała naprawić jej rolety w oknie. Kobieta wpuściła mężczyzn do środka, po czym zajęła się swoją chorą matką. W pewnym momencie zauważyła, że jeden z robotników zagląda do torebki, którą kobieta zostawiła na parapecie w miejscu, w którym zawsze to robi. Po chwili mężczyzna udał się do samochodu i czegoś tam szukał. Bogumiła sprawdziła, że z torebki, w której miała pieniądze ze sprzedaży truskawek, zniknęło 2 tysiące złotych. Zadzwoniła po policję.

Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zaczęli przerzucać odpowiedzialność na moją osobę za dokonaną kradzież - tłumaczy Bogumiła Kaniewska. Zdaniem kobiety, funkcjonariusze mieli insynuować, iż to ona wymyśliła całą sytuację i nie wie, gdzie zgubiła pieniądze. Roztrzęsiona zadzwoniła do policjanta, z którym miała dobry kontakt, ponieważ w przeszłości był jej dzielnicowym. Funkcjonariusz w drodze na miejsce zadzwonił do policjantów będących na miejscu. Nie będąc na służbie, przyjechał, uspokoił kobietę i sam przejął inicjatywę w wykryciu złodziei. W międzyczasie na miejsce zostali wezwani funkcjonariusze pionu kryminalnego. Finalnie udało się wskazać, że to jeden z budowlańców zabrał pieniądze. Policjant będący po służbie odjechał po przejęciu sprawy przez kryminalnych.

Następnie w KPP Śrem wpłynęła skarga na ww. funkcjonariusza, sporządzona przez jednego z policjantów, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu. Później wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Zapytaliśmy o to w komendzie.

W swoim wyjaśnieniu podinsp. Monika Szymczak napisała, że "policjant, który był znajomym pani Bogumiły Antkowiak, utrudniał przeprowadzenie interwencji oraz próbował wpływać na działania policjantów podejmujących interwencje. Robił to w ten sposób, że w pierwszej kolejności wydzwaniał na prywatny numer interweniujących policjantów, mówiąc, że ‘tych panów trzeba porządnie... (wulgaryzm)’. Pomimo wyraźniej informacji od policjantów, którzy prowadzili interwencję, że wiedzą, co mają robić i nie potrzebują pomocy, przyjechał w czasie wolnym na miejsce czynności, gdzie przedstawił się jako policjant i znajomy pani Bogumiły, próbował wywoływać osoby, wobec których prowadzona była interwencja na rozmowy na osobności, głośno komentował prowadzone czynności. Policjanci, którzy prowadzili interwencję, udokumentowali złe zachowanie policjanta w notatce służbowej, ponadto powiadomili o sytuacji dyżurnego jednostki oraz Naczelnika Wydziału Kryminalnego. Dodatkowo nawet jak na miejsce przyjechali policjanci z Wydziału Kryminalnego, wezwani przez interweniujący patrol, policjanci musieli wypraszać znajomego pani Bogumiły, aby móc przeprowadzić czynności. Wobec policjanta wszczęto postępowanie dyscyplinarne o czyn z art. 132 ust. 1 ustawy o policji oraz par. 12 Zarządzenia 805 Komendanta Głównego Policji  (naruszenie dyscypliny służbowej - przyp. Red.)" - czytamy w odpowiedzi. "Policjantowi zarzucono, że wykorzystał wykonywany zawód do celów prywatnych - czyli pomocy swojej znajomej. Zgromadzony w postępowaniu dyscyplinarnym materiał dowodowy potwierdził popełnienie przewinienia dyscyplinarnego" - napisała mundurowa.

Postępowanie dyscyplinarne zakończyło się orzeczeniem, w którym wymierzono mu karę upomnienia. Z naszych informacji wynika, że policjant odwołał się i sprawę przejęła komenda wojewódzka.

Policjant, podejmując interwencję, musi zachować obiektywizm. Pojawienie się na miejscu, gdzie interwencję prowadzą inni policjanci w celu pomocy swoim znajomym, jest nie do zaakceptowania. Rzutuje to na obraz formacji oraz może rodzić podejrzenia o mataczenie w sprawie - mówi podinsp. Monika Szymczak, komendantka KPP Śrem.

Jednak to nie wszystko. Na początku marca Bogumiła Antkowiak złożyła w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez... rzecznika dyscyplinarnego KPP Śrem. Funkcje tę od kilku lat pełni rzeczniczka prasowa komendy, podinsp. Ewa Kasińska. Zawiadomienie dotyczy "zatajania dowodów niewinności w prowadzonych przesłuchaniach świadków w toczącym się postępowaniu dyscyplinarnym". Poszkodowana kobieta utrzymuje, iż podczas prowadzenia postępowania w sprawie policjanta, który przyjechał jej pomóc, zeznania były zbierane w sposób zdawkowy, a przesłuchująca ją rzeczniczka dyscyplinarna wybierała tylko niektóre informacje.

Ponadto poszkodowana kobieta powiedziała w rozmowie z RMF FM, że kiedy kilka miesięcy później była na komendzie w Śremie zgłosić inne podejrzenie przestępstwa, to w budynku komendy miała zobaczyć złodziei, którzy przyjechali do jej domu naprawić rolety. Naprawiali łazienkę, a pani komendant jeszcze próbowała ich ukryć - mówi Bogumiła Antkowiak. Do tej sprawy odniósł się rzecznik KWP Poznań, mł. insp. Andrzej Borowiak, który odpowiedział, że wszelkie zadania inwestycyjne w jednostkach powiatowych są realizowane wyłącznie przez KWP w Poznaniu. W KPP Śrem doraźny remont jest realizowany przez firmę wybraną w drodze postępowania ofertowego przeprowadzonego przez Wydział Inwestycji KWP w Poznaniu. Wybrana firma pochodzi z Poznania i wobec jej przedstawicieli nie jest prowadzone żadne postępowanie. Firma, która prowadzi remont w KPP w Śremie, nie ma żadnego związku z firmą, która dokonywała naprawy rolet u pani Antkowiak - mówi Borowiak.

Anonimy atakują również prokuratorki

To nie koniec anonimowych pism dotyczących Śremu. Z ustaleń RMF FM wynika, że w lutym bieżącego roku do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu wpłynęło zawiadomienie o nieprawidłowościach w Prokuraturze Rejonowej w Śremie wraz z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa przez jedną z prokuratorek. Pismo miało zostać wysłane również do Ministerstwa Sprawiedliwości.

W anonimie podobnie jak w tych wysłanych do komendy w Poznaniu zawarto historie, które mają wskazywać na szereg błędów w funkcjonowaniu jednostki. Dokument uderza w dwie prokuratorki, w tym w Prokurator Rejonową Renatę Mikołajczak.

Już na wstępie opisano tam, iż "dzięki interwencji mediów, istniejącej presji lokalnego społeczeństwa i postawie części funkcjonariuszy policji udało się dokonać zmian personalnych na szczeblach kierowniczych, co dawało nadzieję na to, iż po dostrzeżeniu przez przełożonych istniejących nieprawidłowości w śremskich organach ścigania uda się je wykorzenić, a poczynione zmiany rozciągną się także na Prokuraturę Rejonową w Śremie". Dalej zarzuca się, że kierująca śremską jednostką prokurator wpływa na postępowania i sieje terror wśród funkcjonariuszy policji. Bliźniaczo jak w przypadku anonimów dotyczących KPP Śrem, tak i tu pojawiają się zarzuty o stosowanie podwójnych standardów czy faworyzowanie niektórych policjantów.

Nie mogę się odnieść do oskarżeń o sianie terroru i jakichś układów, nie wiem bowiem, co według oskarżających ma oznaczać słowo terror, o który mnie się oskarża. Odnośnie jakichś układów to nie posiadam takowej wiedzy, albowiem nie pozostaję w żadnych relacjach tak towarzyskich, jak prywatnych z osobami, o których mowa w pytaniu, zwyczajnie z nikim się nie spotykam po pracy - napisała prokurator rejonowa Renata Mikołajczak w odpowiedzi na pytania RMF FM.

Do prokuratury skierowano również zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jedną z prokuratorek. Według anonimu miała ona opublikować w mediach społecznościowych wypełniony dokument niebieskiej karty wraz z danymi wrażliwymi osoby, której on dotyczył. Szefowa śremskiej prokuratury nie wie, o jaką sprawę chodzi. Po wpłynięciu anonimu tematem tym zajęła się Prokuratura Okręgowa.

Pismo z 10 lutego 2025 roku wpłynęło do PO w Poznaniu 24 lutego 2025 roku z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, dotyczące okoliczności i zdarzeń wskazujących nie nieprawidłowości w funkcjonowaniu PR w Śremie oraz KPP w Śremie. 27 lutego korespondencję te przekazano od PR w Środzie Wielkopolskiej celem dokonania oceny prawno-karnej wskazanych w niej zdarzeń (w tym możliwości upublicznienia danych wrażliwych). W PR Środa Wielkopolska wdrożono postepowanie sprawdzające w trybie art. 307 k.p.k. - napisał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prok. Łukasz Wawrzyniak.

W anonimowym piśmie skierowanym do Prokuratury Okręgowej i Ministerstwa Sprawiedliwości poruszono również wątek policjanta drogówki, wobec którego toczyły się czynności sprawdzające dot. wypadku w Kotowie. Kolejny zarzut dotyczy rzekomego blokowania awansów policjantów przez śremską prokuraturę.

Nie jestem uprawniona do decydowania o awansach policyjnych, ponieważ jestem prokuratorem i nie mam żadnego wpływu na jakiekolwiek w tym zakresie działania Komendanta Powiatowej Policji w Śremie czy też Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu - przekazała prokurator rejonowa w Śremie. Natomiast Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przekazała krótko, że kwestia rzekomego zablokowania awansu policjantów jest objęta sprawą prowadzoną przez PR Środa Wielkopolska.

Według najnowszych ustaleń reportera RMF FM, 26 marca 2025 r. odmówiono wszczęcia śledztwa z anonimowego zawiadomienia.

Prokurator stwierdził, że brak jest znamion czynu zabronionego zarówno w zakresie zarzutów formułowanych pod adresem Prokurator Rejonowej w Śremie, jak i jednej z pracujących tam prokuratorek. Ogólny charakter zarzutów objętych anonimem, wyrażający własną niechęć jego autora do osób opisanych w zawiadomieniu, nie dał podstaw do uznania ich za zasadne i kontynowania w sprawie śledztwa - przekazał prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Opracowanie: