Grzybica, zapalenie bakteryjne, rzęsistek, a nawet rzeżączka czy wirus HPV – tymi chorobami można zarazić się, korzystając z publicznych toalet. W jaki sposób uniknąć problemów?

zdj. ilustracyjne /Pexels

Od dziecka rodzice uczą nas, by podczas korzystania z publicznych toalet zachować ostrożność, gdyż deska klozetowa stanowi siedlisko bakterii i grzybów. Prawdą jest, że łazienki w takich miejscach, jak pokoje hotelowe, baseny, biurowce czy centra handlowe myte są parę razy dziennie, więc prawdopodobieństwo zarażenia jest niewielkie, warto jednak zachować pewne podstawowe środki ostrożności. W końcu nigdy nie wiemy, kto korzystał z toalety bezpośrednio przed nami.

Jakie bakterie znajdziemy w publicznych toaletach?

Według badaczy z amerykańskiej placówki badawczo-rozwojowej Argonne National Laboratory ilość bakterii, które wnosimy ze sobą do toalety, jest zatrważająca. W ciągu godziny normalnego użytkowania uniwersyteckiej łazienki odnaleziono pół miliona komórek bakteryjnych na cal kwadratowy pomieszczenia. Te liczby mogą przerażać, naukowcy jednak uspokajają - większość z nich ginie niedługo po opuszczeniu naszego organizmu, tak dzieje się m.in. z bakteriami, które żyją w jelitach. Odnaleziono również mikroorganizmy z ludzkiej skóry oraz pochwy, które w większości powszechnie występują w naszych organizmach. Jednak w publicznych toaletach można natknąć się na niebezpieczne bakterie, m.in. wirus zapalenia wątroby typu A, chorobotwórcze pałeczki okrężnicy, wirusy grypy, rotawirusy, bakterie salmonelli, rzeżączki, a także grzyby i pierwotniaki.

W jaki sposób korzystać z publicznych toalet?

W czasopiśmie naukowym "The BMJ" opisano przypadek ośmioletniej dziewczynki, która zaraziła się rzeżączką, przecierając papierem deskę z zabrudzeń, a następnie tą samą ręką wycierając okolice intymne Jeśli więc zastaniemy mocz, lepiej nie usuwać go samodzielnie, a poczekać na posprzątanie kabiny środkami czystości lub skorzystać z innej toalety. W przypadku gdy sami zabrudzimy deskę, powinniśmy po sobie posprzątać, a następnie dokładnie umyć ręce. 

O ile jest taka możliwość, lepiej nie siadać na toalecie. Podczas oddawania moczu (ten problem z oczywistych względów nie dotyczy mężczyzn) kobiety mogą przykucnąć nad sedesem. Rozkładanie papieru toaletowego na desce również nie jest najlepszym pomysłem, jest on prawdopodobnie tak samo zainfekowany, jak wszystkie przedmioty znajdujące się w kabinie. Zdecydowanie lepiej zakupić w aptece jednorazowe nakładki na toalety.Pamiętajmy, że spuszczana woda rozsiewa bakterie, dlatego, zanim naciśniemy przycisk spłuczki, opuśćmy klapę. Za każdym razem po skorzystaniu z toalety należy dokładnie umyć ręce.

Na co najbardziej uważać?

Okazuje się, że to wcale nie deska klozetowa jest największym źródłem bakterii w publicznych toaletach - w końcu sedes jest często myty silnymi środkami do dezynfekcji. Zdecydowanie gorsze są suszarki. Naukowcy z Uniwersytetu w Leeds odkryli, że ten niewinny przedmiot rozsiewa bakterie z niedokładnie umytych rąk. Problem dotyczy zarówno suszarek strumieniowych, jak i tych, w które wsuwamy dłonie. Wyniki badań wykazały, że wokół tego drugiego typu było 4,5 razy więcej bakterii niż w okolicach suszarek strumieniowych i aż 27 razy więcej bakterii niż wokół dozownika z ręcznikami papierowymi.

Nie należy przesadnie obawiać się korzystania z publicznych toalet, przypadki zarażenia się poważnymi chorobami są bardzo rzadkie. Niemniej jednak szczególną ostrożność powinniśmy zachować, gdy mamy rany otwarte lub obniżoną odporność. Uważać powinny również osoby nieszczepione na wirusowe zapalenie wątroby typu A - do zachorowania może dojść, gdy po skorzystaniu z toalety zapomnimy o higienie rąk.