W poniedziałek do kancelarii premiera po roku zwłoki wpłynęły z prezydenckiej kancelarii pierwsze wnioski o kontrasygnatę nominacji ambasadorskich - potwierdził w Porannej rozmowie w RMF szef MSZ Radosław Sikorski, gdy Tomasz Terlikowski zapytał go o spór o ambasadorów między MSZ a prezydentem Andrzejem Dudą.

Radosław Sikorski, szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, był w środę gościem Tomasz Terlikowskiego w Porannej rozmowie w RMF FM.

Czy stracił pan już wszelkie nadzieje na współpracę z prezydentem w kwestii nominacji ambasadorskich? - zapytał  dziennikarz RMF FM. Przypomnijmy, że Sikorski w sobotę poinformował, że będzie prosił, by prezydent Duda wstrzymał się od realizacji wniosków ws. ambasadorów, bo wnioski te zostaną wycofane. Dodał, że dla dobra polskiej dyplomacji będzie, aby ci ambasadorowie dostali nominacje już od następcy prezydenta.

Szef MSZ powiedział, że "w poniedziałek zaczęli podpisywać (w KPRP - PAP), więc zdaje się, że to pomogło". Po roku zwłoki do kancelarii premiera właśnie wpłynęły pierwsze wnioski o kontrasygnatę nominacji ambasadorskich - przekazał Sikorski.

Rozumiem, że jednak współpraca będzie. Nie wycofa pan wszystkich tych dokumentów? - pytał Terlikowski

Przysyłają podpisy. No to trudno, żebym był niezadowolony. Rok to trwało - trochę długo, przyzna pan - odparł Sikorski.

Zgodnie z konstytucją ambasadora mianuje i odwołuje prezydent na wniosek ministra spraw zagranicznych zaakceptowany przez premiera. Z wnioskiem o mianowanie ambasadora występuje więc szef MSZ, a premier wniosek później kontrasygnuje.

Andrzej Duda w Watykanie?

Sikorski zapytany, czy pojawienie się wniosków o kontrasygnatę nominacji ambasadorskich może być efektem tego, że zapowiedział wycofanie wniosków, Sikorski odpowiedział: "a może mojej oferty?". 

To nawiązanie do jego wpisu na portalu X z 1 kwietnia - dnia Prima Aprilis, że ustalił z prezydentem Andrzejem Dudą, iż ten po zakończeniu kadencji przyjmie stanowisko ambasadora RP w Watykanie.

Dopytywany, czy może w takim razie to nie prima aprilisowy żart, a poważna propozycja, Sikorski zauważył, że Polska nie ma Izby Lordów na wzór angielski, gdzie była głowa państwa mogłaby zasiadać. Pan prezydent jest znany z pobożności, ma swoje kontakty zagraniczne, taki talent nie powinien się marnować - dodał.

Szef MSZ zapytany, czy warto byłoby wprowadzić do Konstytucji RP zmianę, że byli prezydenci zasiadają np. w Senacie, odpowiedział, że od zawsze jest zwolennikiem takiego rozwiązania. W jego ocenie byli prezydenci, a także premierzy, którzy sprawowali swoje funkcje dłużej niż rok, powinni być dożywotnimi senatorami ze swoim biurem i budżetem na podróże.

To są jednak ludzie, którzy mają doświadczenie, w jakimś sensie nadal reprezentują Polskę. Państwo powinno korzystać z ich wiedzy, ale też powodować, żeby nie musieli prosić o jakieś rady nadzorcze - ocenił.

Spór o ambasadorów

Spór między MSZ a prezydentem Dudą o powoływanie ambasadorów trwał od marca 2024 r. Sikorski zdecydował wówczas, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Prezydent podkreślił natomiast, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta".

W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy ze względu na konflikt nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d'affaires - taka sytuacja jest np. w USA, gdzie były szef MON w rządzie PO-PSL Bogdan Klich zastąpił Marka Magierowskiego. Prezydent Duda wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie uważa Klicha za odpowiednią postać na stanowisku ambasadora w USA.