"To jest zupełnie inne życie, gdy wiesz, że powiesz wszystko - to jest stan zupełnie nie do opisania" - mówi Dawid Tomaszewski z Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie. "Należy słuchać cierpliwie aż osoba jąkająca skończy mówić. Należy wykazać się empatią, zrozumieć te słowa, które wychodzą tak ciężko, poczuć, że ta osoba naprawdę ma coś ważnego do powiedzenia" - podkreśla Tomaszewski.

Zobacz również:

  • W Polsce jąka się około 500 tys. osób. Prawie milion Polaków ma codziennie jakiś problem z blokadą mowy, nie kojarzy jednak tego z jąkaniem się - twierdzi Dawid Tomaszewski z Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie, autor książki "Światełko w tunelu", który sam przez 20 lat się jąkał. Osoby jąkające się mają problemy z udowodnieniem swojej wiedzy, problemy ze znalezieniem pracy, niską samoocenę, nie czują się bezpiecznie w miejscach publicznych, mają też problemy w budowaniu poprawnych relacji z partnerem. W Światowym Dniu Osób Jąkających się w Twoim zdrowiu w Faktach RMF FM radzimy Wam, jak skutecznie pokonać ten problem. więcej

Magdalena Partyła: Co powinno zaalarmować rodziców małych dzieci, co może świadczyć o tym, że maluch być może się jąka?

Dawid Tomaszewski: Jeśli chodzi o małe dzieci, to w wieku od 2 do 4 lat pojawiają się tzw. "niepłynności rozwojowe", czasami to są powtórzenia sylab, głosek, przeciąganie. Jeśli to jest powtórzenie podwójne, np. "po-po-poproszę" czy "ma-ma-mama" - nie musimy się obawiać, takie niepłynności najczęściej mijają. Natomiast są sytuacje, kiedy nasilenie tych zacięć jest duże, głoski są kilkakrotnie powtarzane. Wtedy rodzice powinni zareagować, na pewno trzeba się skonsultować z trenerem Nowej Mowy czy z trenerem, który zajmuje się typowo tematem jąkania, żeby zdiagnozować dziecko.

Większość osób pewnie będzie chciała skontaktować się z logopedą.

Jeśli na przykład dziecko ma kłopot z "m", powtarza "ma-ma-ma-mama", to najczęściej logopeda wyciąga zestaw ćwiczeń na tę literę i ćwiczy na daną literę. Chodzi natomiast o to, że jąkanie to problem natury emocjonalnej, a nie logopedycznej, czyli nawet po takiej serii ćwiczeń z logopedą w gabinecie, dziecko przychodzi do domu i gdy ma powiedzieć "mamo mam ochotę na paluszki", to problem znowu się uaktywnia.

A jak nauczyciel może pomóc jąkającemu się dziecku?

Z moich badań wynika, że sytuacja w szkołach, jeśli chodzi o osoby jąkające się, nie jest najszczęśliwsza. Najczęściej to jest tak, że nauczyciel mówi, że różne dzieci mają problemy z wymową i jak ktoś się zatnie, to nie jest to problem. To jest jedna grupa nauczycieli. Druga grupa nauczycieli to są nauczyciele, którzy mimo że wiedzą, że uczeń jest jąkający, to i tak go pytają przy klasie, narażając go na pośmiewisko.

Czyli dziecko jąkające się nie powinno być odpytywane ustnie?

Nie, na forum klasy nie. Wystarczy, że jedna osoba z klasy będzie się śmiała z osoby jąkającej się, to wspomnienie negatywne zostanie na długie lata. Czasami rzeczywiście dźwięki jąkającej się osoby są śmieszne akustycznie. Są też takie przypadki, że osoba jąkająca się blokuje się. Mój własny przykład - nauczyciel na lekcji pyta, ile wynosi kąt prosty. Wiem, że to 90 stopni. W tym momencie jestem tak zablokowany, że tego "dz" nie mogę na sekundę wypowiedzieć. Całkowita blokada. I stoję jak ofiara na środku klasy. Nauczyciel pyta, czy wiem, czy nie. W końcu wolę skłamać i powiedzieć, że nie wiem i usiąść z ulgą, że nie muszę się męczyć na środku klasy.

W momencie, gdy ktoś zadaje pytanie i pan zna odpowiedź, ale nie jest jej w stanie udzielić, to co się wtedy myśli?

To zależy od wieku. Na przykład w szkole podstawowej, kiedy człowiek nie ma pojęcia, co to jest jąkanie, to myśli się - jestem do niczego, najlepiej zamknąć się w domu, włączyć komputer i grać całą noc, żeby zapomnieć. Natomiast w gimnazjum czy liceum, to już się myśli jak tu wykombinować coś, żeby zachować kontakt z tą osobą. Najczęściej używa się tzw. slalomów, czyli zamiany trudnych wyrazów na inne wyrazy bliskoznaczne lub jakieś inne podobne, które mogą być w tym momencie użyte.

I to działa?

To działa, jeżeli da się zamienić. Najgorzej jest z własnym imieniem, bo często miałem tak, że ktoś mi się przedstawia, mówi: jestem Adam a ja wiem, że jestem Dawid i teraz tego Dawid nie zamienię na inne imię. I jest cisza.

Mimo że to jest bardzo łatwe imię.

Bardzo łatwe, bo dwusylabowe. Ale chodzi o stan emocjonalny, który towarzyszy temu imieniu. Wiem, że to jest moje imię, że ono jest prywatne, ważne. Jąkanie atakuje właśnie w takie rzeczy, które są ważne.

Kiedy pan się wyleczył z jąkania?

Używam Nowej Mowy ponad 14 lat. To jest zupełnie inne życie, gdy wiesz, że powiesz wszystko - to jest stan zupełnie nie do opisania.

To jest taka pewność siebie?

Tak, maksymalna pewność, ale też odwaga. Pamiętam takie sytuacje na dyskotekach czy na spotkaniach studenckich, gdzie moi koledzy mieli jakieś opory, żeby podejść do dziewczyny, mimo że się nie jąkali. Ja z nową mową podchodziłem, przedstawiałem się, mówiłem: cześć, jestem Dawid, jak masz na imię? Mówiłem to na całkowitym luzie, wiedziałem, że się nie zająknę, na pewno powiem wszystko płynnie.

Ile osób udało się państwu wyleczyć z jąkania?

Nazywamy to nauką Nowej Mowy. Przez nasz ośrodek przewinęło się 1500 osób i można powiedzieć, że każdej tej osobie udało się pomóc na tyle, na ile ona sobie sama pozwoliła pomóc. Mamy wiele sygnałów po naszych spotkaniach, że osoby znajdują pracę, poznają swoich partnerów życiowych. To jest dla nas taka nagroda.

Co może pan poradzić osobom, które mają kontakt z jąkającymi się. Powinniśmy o czymś pamiętać?

Jeśli chodzi o porady, to są takie trzy najważniejsze. Pierwsza to słuchać cierpliwie aż osoba jąkająca skończy mówić. Druga to wykazać się empatią, zrozumieć te słowa, które wychodzą tak ciężko, powoli jak po grudzie to, poczuć, że ten przekaz jest ważny, że ta osoba naprawdę ma coś ważnego do powiedzenia. A ostatnia rada to jest zastanowić się, jak pomóc tej osobie, czyli np. jak zachęcić do podjęcia terapii.