"Nie dostałem wyjaśnienia, dlaczego odwołano mnie z rady do spraw onkologii. Wiem, że miałem inne zdanie niż Ministerstwo Zdrowia" - przyznaje w rozmowie z RMF FM profesor Wiesław Jędrzejczak, hematolog i transplantolog. To właśnie on jako pierwszy w Polsce, w latach 80-tych, przeprowadził przeszczep szpiku. Teraz jemu oraz grupie innych uznanych onkologów resort zdrowia podziękował za współpracę. "Mam wrażenie, że Ministerstwo przyjęto nowy klucz doboru ludzi" - dodaje, również odwołany z Rad, doktor Janusz Meder. Nowy skład Rady mamy poznać pojutrze, 6 lutego.


Michał Dobrołowicz, RMF FM: Panie profesorze, czy jest pan zaskoczony decyzją o odwołaniu pana z ministerialnej rady?

Profesor Wiesław Jędrzejczak: Nie, nie jestem zaskoczony. To już czwarte odwołanie mnie w ostatnich miesiącach. Myślę, że nikt nie odwoła mnie z mojego nazwiska, z Jędrzejczaka. Będę dalej robił swoje dla tych, którzy są poddani mojej opiece, to są głównie chorzy.

Pan informację o odwołaniu dostał w e-mailu...

Tak, mamy XXI wiek, taka droga jest drogą uprawnioną, nie oczekuję tutaj uroczystości związanych z odwoływaniem profesora.

Czy usłyszał pan informację, wyjaśnienie, jaki był powód?

Nie, nie było wyjaśnienia. Myślę, że pan minister ma prawo dobierać sobie współpracowników, to jego autonomiczne prawo. 

Domyśla się pan, panie profesorze, jaki był powód?

Miałem inne zdanie na temat tego, jak powinna wyglądać sieć onkologiczna. Przekonywałem, że powinna być tam bardziej podkreślona rola ośrodków akademickich, które przygotowują lekarzy, aby byli kompetentną pierwszą linią leczenia nowotworów. Oprócz tego uważam, że w naszym systemie walki z rakiem czy opieki onkologicznej, brakuje ośrodków, które pełniłyby rolę leczenia kompleksowego w odniesieniu do człowieka, a nie tylko do nowotworów. Obecnie społeczeństwo starzeje się i chory na nowotwór ma go często w kontekście - ten kontekst to choroba nerek, wątroby czy zawały mięśnia sercowego. 

Czy nieobecność pana profesora w radzie oznacza, że będą inne aktywności?

Tak, jestem człowiekiem z natury aktywnym. Biorę udział w pracach Ligi Walki z Rakiem, którą zorganizował odwołany również z Rady profesor Jacek Jassem. W ministerstwie nie będę pełnił już żadnych ról. Myślę jednak, że jest życie poza ministerstwem. I poza ministerstwem odbywa się duża część walki z chorobami nowotworowymi. I tam również będę przydatny.

Czy jest w panu żal o tę decyzję Ministerstwa Zdrowia?

Nie, nie mam żalu. Jestem osobą, która ma sporo lat, jest doświadczona, wiem, że w życiu są różne okresy i różne wyzwania i trzeba się do nich ustawiać najlepiej jak można w różnych okresach życia.

Czy gdyby ministerstwo zdrowia wróciło teraz do pana profesora z propozycją ponownej współpracy, przyjąłby pan profesor taką propozycję?

Prawdopodobnie tak. Byłoby to forum, gdzie można prezentować swoje poglądy. Nigdy nie artykułowałem ich w sposób obraźliwy dla kogokolwiek. Myślę, że podjęcie optymalnej decyzji wymaga prezentacji różnych punktów widzenia. Sam w dyskusjach z moimi współpracownikami, gdy widzę że nikt nie chce zająć się argumentacją niepopularną, przybierałem rolę adwokata diabła, żebyśmy podjęli decyzję jak najbardziej dojrzałą.