To kolejna epidemia! Co 3 minuty na szpitalne izby przyjęć trafiają pacjenci z objawami alergii i nietolerancji pokarmowej, a w ostatnich dziesięciu latach liczba chorych, którzy z powodu alergii pokarmowej wymagali pobytu na SOR-ze wzrosła aż siedmiokrotnie. Lekarze biją na alarm, bo winne temu zanieczyszczenie środowiska i zły styl życia. Specjaliści ostrzegają też przed nowymi alergiami.

zdj. ilustracyjne /Pixabay

Monika Jendrzejewska, RMF MAXXX: To prawda, że liczba alergii rośnie?

Prof. Zbigniew Bartuzi, alergolog: Tak. Od pewnego czasu notujemy, właściwie we wszystkich ośrodkach epidemiologicznych na świecie wzrost liczby pacjentów z alergiami i nietolerancjami pokarmowymi. Według danych Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej w ciągu ostatnich 10 lat liczba pacjentów z alergią pokarmową zwiększyła się dwukrotnie, a liczba pacjentów z tzw. niepożądanymi reakcjami pokarmowymi, które wymagały pobytu na oddziałach ratunkowych zwiększyła się aż siedmiokrotnie. To dowód na to, że mamy do czynienia z niebywałym wzrostem zachorowań, który już właściwie nazywany jest epidemią.

Z czego wynika wzrost zachorowań?

Problem jest złożony. Z jednej strony przez zmianę stylu życia. W ostatnich kilkudziesięciu latach zauważamy tzw. westernizację. Chodzi o to, że na ogół spożywamy coraz mniej naturalne produkty z różnego rodzaju dodatkami, przy ograniczonym czasie przebywania na świeżym powietrzu. A jeśli już wykazujemy pewnego rodzaju aktywność fizyczną, to  w środowisku zanieczyszczonym. Zanieczyszczenie gleby, wody, a co za tym idzie - zanieczyszczenie pokarmów, które przyjmujemy sprzyja alergii na pokarmy.  Poza tym jest jeszcze jedna dość istotna rzec - ta zmiana stylu życia i wiążąca się z tym zmiana przyjmowanych pokarmów sprawia, że flora jelitowa ulega również zmianom. A Flora jelitowa decyduje o odpowiedzi immunologicznej - decyduje, o tym czy zapadamy na procesy związane z nadwrażliwością czy nie.  Tych przyczyn jest bardzo dużo i one są przedmiotem bardzo licznych konferencji i wykładów.

Czy mamy jakikolwiek wpływ na to żeby uchronić się przed alergią?

Problem wymaga działań nie tylko ze strony samego zainteresowanego, ale również działań decydentów, bo np. zanieczyszczenie środowiska naturalnego nie zależy tylko od pojedynczej osoby, która chciałaby oddychać czystym powietrzem, jeść nieskażony pokarm i pić nieskażoną wodę. To co pojedyncze osoby mogą zrobić, to starać się spożywać jak najmniej tzw. ulepszaczy i konserwantów czy różnego rodzaju dodatków do pokarmów, które mogą sprzyjać alergizacji. Ważne, by pamiętać, że procesy alergiczne - bo nietolerancja pokarmowa, to jest co innego - są poniekąd uwarunkowane działaniem genów. Po prostu pewne predyspozycje dziedziczymy. To jednak nie znaczy, że dziedziczenie odpowiedzialnych za alergię genów jest warunkiem koniecznym do jej wystąpienia. O tym decydują jeszcze czynniki dodatkowe. Są jednak pacjenci, którzy mają predyspozycje, ale nigdy nie będą mieli alergii i są tacy, którzy nie mają predyspozycji, a cierpią z powodu ciężkiej alergii.  Alergia to też proces, który polega na zaangażowaniu układu immunologicznego. Nietolerancja natomiast najczęściej wynika z niedoborów enzymatycznych. Z tym łatwo sobie poradzić. Jeżeli pacjent ma niedobór enzymu np. laktazy i nie może pić mleka, to przyjmując określone leki może to mleko spożywać sobie bezkarnie. W przypadku alergii tak nie jest. Tu mamy do czynienia z trwałym procesem, który polega tylko i wyłącznie na unikaniu konsekwencji. Także to jest ta różnica. Bardzo często mamy pacjentów, którzy są do nas kierowani z alergią, a okazuje się, że to jest nietolerancja. Wykonujemy wtedy szereg badań, które pozwalają wykluczyć alergię i takie, które potrafią potwierdzić nietolerancję. Są to m.in. badania krwi, ale też tzw. testy wodorowe. Pacjent przyjmuje wówczas określony pokarm i potem badamy stężenie wodoru.  Ponieważ jesteśmy ośrodkiem referencyjnym i do nas, do Bydgoszczy są kierowane najtrudniejsze przypadki, to widzimy, że na trzech kierowanych do nas z rozpoznaniem alergii pokarmowej pacjentów, tylko jeden spełnia te kryteria. Dwóch ma nietolerancję pokarmową, którą się zupełnie inaczej leczy. W przypadku alergii pokarmowej sytuacja jest dodatkowo skomplikowana, bo tylko 40 proc. reakcji ma charakter natychmiastowy, czyli po spożyciu określonego pokarmu objawy pojawiają się po kilkunastu, kilkudziesięciu minutach. Wówczas  znalezienie związku przyczynowo-skutkowego jest proste: jadłem - mam objawy. Ale 60 proc. pacjentów ma objawy dopiero na drugi, trzeci dzień. I taką dolegliwość jak ból głowy, która u alergików jest nierzadka, trudno skojarzyć np. z serem, który się jadło 2 dni temu. W związku z tym bardzo często mamy do czynienia z pacjentami, którzy całymi latami chodzą od gabinetu do gabinetu, szukając pomocy, ale jej nie znajdują - bo nie udaje się naprowadzić lekarza na to, że dolegliwości mogą być ­związane z jakąś alergią. 

A są jakieś nowe rodzaje alergii, które dla lekarzy są zaskoczeniem?

Tak. W ostatnich latach dominuje tzw. alergia krzyżowa. Robimy badania w tym kierunku i jest to pewnego rodzaju nowość. Chodzi o sytuację, gdy pacjent jest uczulony na pyłek rośli i to powoduje u niego nietolerancję pokarmów. Kiedyś dominowały tyko tzw. alergię prawdziwe, czyli jeżeli ktoś był uczulony na orzecha, to wiedział, że tego orzecha jeść nie może, natomiast nie reagował na inne produkty. Teraz sprawa jest bardziej skomplikowana, bo alergie krzyżowe często dotyczą bardzo różnych i czasami rzadkich pokarmów.

Czy miejsce zamieszkania jest powiązane z występowaniem alergii? Czy mieszkańcy np. Bydgoszczy są na nią bardziej narażeni niż mieszkańcy Warszawy?

W skali Polski trudno powiedzieć. Bydgoszcz należy do miast z niezbyt czystym powietrzem. Chodzi nie tylko o uprzemysłowienie, ale też o położenie w niecce, która sprzyja zagęszczeniu pewnych substancji, również tych toksycznych. Więc na pewno Bydgoszcz nie należy do miast, w których  dominuje czyste powietrze. A ono również może mieć wpływ na alergię. Nie ma takich badań, które pokazują, że Bydgoszcz, czy Warszawa, czy inne miasta są szczególnie predysponującymi do alergii. To, co wiemy na pewno to to, że w miastach, gdzie jest duża urbanizacja, częściej widujemy uczulenia. Nawet kilkukrotnie częściej. Najmniej alergii jest  na wsi. Mimo drzew, traw i zwierząt, które uczulają, alergii na wsi jest dwukrotnie mniej niż w miastach. To, czym mogę się pochwalić, prowadząc klinikę alergologii w Bydgoszczy, to to, że my jako jedna z dwóch klinik w Polsce wykonujemy badania molekularne, które wykonuje niewiele jednostek na świecie. Potrafimy tu bardzo precyzyjnie określić tzw. profil uczuleniowy pacjenta. To jest rzecz warta podkreślenia. Bydgoszcz w zgodnej opinii wielu kolegów alergologów, uchodzi w Polsce za miejsce rekomendowane do diagnostyki alergii pokarmowej. Bo jeżeli chodzi o leczenie, to w przypadku alergii pokarmowej mamy regułę 3 razy "E", czyli eliminacja pokarmu, edukacja pacjenta i epinefryna, czyli adrenalina w przypadku wstrząsu anafilaktycznego. 

Autor: Monika Jendrzejewska, RMF MAXXX 

Opracowanie: