„Uszkodzenie wątroby po zatruciu muchomorem sromotnikowym postępuje bardzo szybko i w krótkim czasie może dojść do uszkodzenia układu nerwowego, do tak zwanej encefalopatii wątrobowej. Przy znacznym uszkodzeniu ośrodkowego układu nerwowego te zmiany mogą być nieodwracalne, czyli pacjent nie będzie normalnie funkcjonował” – ostrzega prof. n. med. Piotr Socha, ordynator oddziału gastroenterologii w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Podkreśla, że objawy po zatruciu muchomorem sromotnikowym mogą się rozwinąć dopiero w drugiej dobie po zjedzeniu tego grzyba. „To jest o tyle zdradliwy grzyb, że wymioty, które są często pierwszym objawem, nie występują w pierwszych godzinach, a nawet nie zawsze w pierwszej dobie. W związku z tym pacjent często nie wie, że się zatruł muchomorem sromotnikowym” – mówi prof. Socha.

Muchomor sromotnikowy. /Główny Inspektorat Sanitarny /

OTO GRZYBY TRUJĄCE - ZOBACZ JAK WYGLĄDAJĄ

GRZYBY JADALNE - ZOBACZ, KTÓRE MOŻESZ ZBIERAĆ

GRZYBY JADALNE I TRUJĄCE - DOWIEDZ SIĘ JAK ODRÓŻNIAĆ [ZDJĘCIA]

Grzegorz Kwolek: Panie profesorze, ile dzieci trafia do CZD co roku po spożyciu trujących grzybów?

Prof. Piotr Socha: Do naszego szpitala trafiają ci pacjenci, którzy rozwijają tzw. ostrą niewydolność wątroby, głównie w wyniku spożycia muchomora sromotnikowego. Jest to tylko pewien procent pacjentów, którzy ulegają zatruciu, ci którzy zazwyczaj wymagają potem przeszczepienia wątroby. I jest to tylko kilkoro takich pacjentów w ciągu roku. Można powiedzieć, że to nie jest dużo. Ale to są pacjenci, którzy są w stanie zagrożenia życia, którzy bez przeszczepienia wątroby umierają.

Jest ich więcej, mniej? Jak to wygląda w ciągu ostatnich lat?

To się zmienia z roku na rok. Trudno mówić o stałej tendencji. Są lata, kiedy takich zatruć muchomorem sromotnikowym jest dużo więcej. Często są to takie suche lata, kiedy grzybiarze mają problemy ze znalezieniem grzybów i zbierają cokolwiek im się uda w lesie znaleźć.

Jak wygląda terapia takiego dziecka? Czy w przypadku państwa pacjentów zawsze kończy się przeszczepem?

Jeśli jest to zatrucie niewielką dawką toksyny, to taki pacjent przeżyje bez przeszczepienia wątroby i zazwyczaj nie trafia do naszego ośrodka, tylko leczony jest w innych szpitalach. Jeśli rozwija cechy ostrej niewydolności wątroby, to jest oceniane pewnymi parametrami funkcji wątroby i stanem pacjenta. Jeśli rozwija takie ciężkie objawy, to praktycznie my poza przeszczepieniem wątroby nie potrafimy zaoferować żadnego innego leczenia. Jesteśmy bezradni wobec działania toksyny. Tylko przeszczepienie wątroby ratuje takiego pacjenta.

Czy to jest droga terapia? O jakich zabiegach mówimy?

Przeszczepienie wątroby to bardzo droga procedura. Trudno przedstawić dokładne koszty, ale sama procedura przeszczepienia i prowadzenia takiego pacjenta po to jest kilkaset tysięcy złotych. To jest bardzo droga terapia.

Jak wygląda życie takiego pacjenta po przeszczepie? Czy życie takiego małego pacjenta po zatruciu grzybami zmienia się już nieodwracalnie?

Mamy wskaźniki tak zwanego złego rokowania. Posługujemy się jednym z parametrów oceniających funkcje wątroby i wiemy, że jeżeli ten parametr przekroczy pewne wartości, to pacjent ma bliskie zeru szanse na przeżycie bez przeszczepiania wątroby i wtedy wdrażamy całą procedurę przeszczepienia wątroby. Spieszymy się bardzo, dlatego że uszkodzenie wątroby po zatruciu muchomorem sromotnikowym postępuje bardzo szybko i w krótkim czasie może dojść do uszkodzenia układu nerwowego, do tak zwanej encefalopatii wątrobowej. Przy znacznym uszkodzeniu ośrodkowego układu nerwowego te zmiany mogą być nieodwracalne, czyli pacjent nawet po przeszczepieniu wątroby będzie miał trwałe uszkodzenia neurologiczne. Nie będzie w pełni świadomy. Nie będzie normalnie funkcjonował. Mamy w związku z tym bardzo mało czasu. I dlatego decyzje o przeszczepieniu wątroby są tak trudne i wymagają tak szybkiego działania. Natomiast po przeszczepieniu wątroby życie toczy się dalej - jak mówi książeczka, którą dajemy rodzicom informując o konsekwencjach i całej procedurze przeszczepienia. Niektórzy pacjenci funkcjonują bardzo dobrze. Chodzą do szkoły. Rodzą dzieci, już jako dorosłe osoby. Są pacjenci, którzy mają częste, nawracające powikłania. Trudno jednoznacznie powiedzieć, jak to życie będzie wyglądało. Na pewno biorą stale, przez pierwsze lata leki. Wymaga to pewnej dyscypliny od pacjenta. Bo jeśli pacjent nie bierze regularnie leków, to prowadzi to do uszkodzenia wątroby.

Czy jakieś przypadki szczególnie panu zapadły w pamięć?

To jest już bardzo stara historia. Mama dała dziecku zupę grzybową w butelce, takiej jaką się karmi niemowlęta podając mleko. Pomysły są szalone. My ostrzegamy przez bezmyślnym podawaniem grzybów i ich zbieraniem. Wiadomo, że najgroźniejszy grzyb, którym trują się dzieci i dorośli to muchomor sromotnikowy. Jest podobny do kani, jest podobny do wielu innych grzybów. Jest to grzyb blaszkowaty. Czyli szczególną ostrożność należy zachować w stosunku do grzybów blaszkowatych.

Jak rozpoznać u siebie, u dziecka zatrucie grzybami? Jest jakaś żelazna lista objawów, na które należy zwrócić uwagę?

Niestety, objawy mogą się rozwinąć w drugiej dobie po zatruciu muchomorem sromotnikowym. To jest o tyle zdradliwy grzyb, że wymioty, które są często pierwszym objawem, nie występują w pierwszych godzinach, a nawet nie zawsze w pierwszej dobie. W związku z tym pacjent często nie wie, że się zatruł muchomorem sromotnikowym. Potem, jak zaczyna wymiotować, to w jakimś szpitalu wykonywane są badania i wzrost wyników testów wątrobowych - ALAT, ASPAT, INR wskazują, że to może być zatrucie muchomorem sromotnikowym. Potem trzeba udowodnić, że pacjent spożył taki grzyb. Jeśli nie mamy takich dowodów wprost w postaci grzyba, który przyniosą rodzice, to możemy ocenić objawy w postaci toksyn w moczu pochodzących z tego grzyba. Ale też tylko przez pierwsze dwie doby. W trzeciej dobie już trudno zweryfikować przyczyny takiego uszkodzenia wątroby. Nie zawsze na 100 proc. wiemy, że przyczyną jest zatrucie muchomorem sromotnikowym.

Na jakie zachowania zwrócić uwagę? Wymioty? Ból żołądka?

Wymioty i ból żołądka to są objawy, ale one są tak niespecyficzne, występują tak często... Wśród pacjentów, którzy mają wymioty czy bóle brzucha tylko ułamki procenta to są ci zatruci muchomorem sromotnikowym. Po objawach nie można rozpoznać zatrucia muchomorem sromotnikowym. Natomiast jeśli dziecko spożywało grzyby i po spożyciu grzybów, w pierwszej dobie ma takie objawy, to wtedy należy myśleć o zatruciu muchomorem sromotnikowym.

Co zrobić? Karetka i do szpitala?

Najpierw szpital, ten najbliższy rejonowy,  który wykona odpowiednie badania i dopiero potem kontaktuje się ze szpitalami wyższego rzędu.

Możemy jakoś pomóc dziecku przed przyjazdem karetki, dojazdem do szpitala? Podać coś? Prowokować wymioty?

Lepiej nic nie robić i zgłosić się do szpitala. Prowokowanie wymiotów nic nie da, bo zazwyczaj jest to spóźnione działanie. Chyba, że zdarzyłyby się tego typu objawy w pierwszych godzinach po zatruciu muchomorem. Później lekarze mają już procedury, które mają częściowo zmniejszyć ryzyko narażenia na tę toksynę, czyli spowodować wydalenie z moczem tej toksyny. Ale sam pacjent czy jego rodzice nie powinni już prowokować jakichś działań.

(mpw)