Na klasycznej kanapce szynka i ser pojawiają się niemal obowiązkowo, wręcz przyciągają się do siebie – pasują smakiem, doskonale uzupełniają się, krótko mówiąc: najszybszy i najlepszy pomysł na śniadanie czy kolację. Okazuje się jednak, że niekoniecznie.

Jak to możliwe, że rozwiązanie - które uważane jest za: najlepsze i najprostsze - jednak może być kontrowersyjne? Przecież te produkty tak pasują, bo są właśnie tak podobne do siebie. Problem tkwi w tym, że zbyt podobne.

To duet bardzo treściwy, szybko daje uczucie najedzenia - ale jest wymagający dla układu trawiennego. Zarówno szynka jak i ser dostarczają białko zwierzęce, ale też tłuszcz i sól w różnych proporcjach - to podwójne wyzwanie dla organizmu, któremu łatwiej byłoby poradzić sobie z jednym produktem. Trawienie przebiega więc dłużej i choć dla wielu osób nie będzie dużym problemem - to jednak u niektórych mogą pojawić się dolegliwości po posiłku, takie jak:

  • uczucie ciężkości,
  • spadek energii,
  • większe pragnienie.


Spadek energii po posiłku zamiast wzmocnienia?

Białko i tłuszcz w większej ilości pozostają w żołądku na dłużej. Z jednej strony nie jesteśmy zbyt szybko głodni po takim posiłku, ale z drugiej - możemy osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Po posiłku oczekiwalibyśmy wzmocnienia i większej energii - zamiast tego, mogą pojawić się: senność i problemy z koncentracją.

Największy dyskomfort pojawia się, gdy składnikami są tłuste sery i mocno przetworzone wędliny. Jeżeli chcemy zmniejszyć dolegliwości, to warto nie bazować tylko na tych dwóch produktach - dobrze byłoby, gdyby pojawiły się też warzywa i pełne zboża.

Nie bez znaczenia jest też pora - z takim duetem lepiej witać dzień, niż  jeść go na zakończenie.

Na pewno takiego połączenia powinny unikać osoby z nadciśnieniem i podwyższonym cholesterolem.

Warto zadbać o to, żeby szynka i ser były chude i miały prosty skład.