Zamieszanie w Sejmie tuż po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS mówił, że na sali sejmowej jest "sadysta". Potem sprecyzował, że chodzi mu o Romana Giertycha. Poseł KO nie pozostał dłużny Kaczyńskiemu. Wszedł na mównicę sejmową. Gdy próbował odnieść się do słów Kaczyńskiego, prezes PiS wrócił na mównicę. Doszło do przepychanki słownej.
Na początku prezes PiS Jarosław Kaczyński wniósł o zwołanie Konwentu Seniorów celem wyznaczenia dodatkowego nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. Chciał, aby na tym posiedzeniu rozmawiać o "humanitaryzmie w demokracji walczącej". Nawiązywał m.in. do śmierci Barbary Skrzypek i decyzji ws. przeniesienia z więzienia Ryszarda Cyby (zabójcy działacza PiS Marka Rosiaka).
Mamy na sali głównego sadystę, niejakiego (Romana) Giertycha - powiedział Kaczyński na chwilę przed zejściem z mównicy.
Chwilę później Giertych zareagował na nazwanie go "sadystą", przemawiając do posłów.
Zostałem nazwany sadystą przez posła Kaczyńskiego - zaczął swoje wystąpienie. Wtedy na mównicy ponownie pojawił się Jarosław Kaczyński. Jarku, siadaj, uspokój się - zwrócił się do prezesa PiS Giertych.
Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie! - zareagował wzburzony Kaczyński.
Nie jestem z panem, panie Kaczyński po imieniu, tylko badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego - ripostował poseł KO. Mów mi wuju, Jarku - dodał.
Na te słowa zareagowali posłowie PiS. Na sali rozległy się okrzyki: "Złaź z mównicy, morderco!". Posłowie PiS zaczęli napierać na mównicę.
Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski ogłosił 10 minut przerwy. Jest 10 minut przerwy, opuszczamy mównicę - nawoływał.
Ostatecznie posłowie się rozeszli.
Jarosław Kaczyński po wyjściu z sali sejmowej tłumaczył, że odnosił się do śmierci swojej współpracowniczki Barbary Skrzypek.
PONIŻEJ CAŁY ZAPIS AWANTURY KACZYŃSKI-GIERTYCH:
Całe zamieszanie skomentował też Roman Giertych. Nawiązywał do tego, dlaczego mówił do prezesa per "ty". Jesteśmy spowinowaceni bardzo daleko, pokoleniowo jestem starszy, powiedziałem: Jarku, mów mi wuju. To tłumaczy, dlaczego mówię do niego per "ty", bo jestem wujem jego. Natomiast on nie powinien do mnie mowić per "ty" - stwierdził. Jak dodał Giertych, "on nie był ucieszony, nie wiem dlaczego". Jeżeli chodzi o okrzyki "morderca" - rozmawiałem z przewodniczącym klubu, bo to jest zniewaga w trakcie wykonywania obowiązków parlamentarnych - dodał.
Giertych podkreślał też, że dostał głos od marszałka. Stwierdził, że był zaskoczony tym, że podczas jego wystąpienia na mównicę wszedł Kaczyński. Jak dodał, prezes PiS najpierw powiedział mu, żeby zszedł z mównicy. Potem mówił, że czeka na ustalenia prokuratury ws. tego, czy po przesłuchaniu Barbary Skrzypek w śledztwie ws. dwóch wież doszło do jej spotkania z Jarosławem Kaczyńskim.