Pacjenci z pęcherzem nadreaktywnym (OAB) nie są leczeni zgodnie ze światowymi standardami – alarmuje Stowarzyszenie Osób z NTM UroConti. Na co dzień zmagają się z tzw. parciami naglącymi, w efekcie których nie mają wpływu na częstotliwość i ilość oddawania moczu.

zdj. ilustracyjne /Pexels photo /Internet

W opinii Stowarzyszenie osób borykających się z nietrzymaniem moczu UroConti, decydenci określają co prawda nietrzymanie moczu, jako bardzo istotny problem, ale już zespół pęcherza nadreaktywnego, czyli wskazanie, w którym nietrzymanie moczu musi być leczone - za umiarkowanie istotny, choć - według ekspertów stowarzyszenia - choroba rujnuje życie bardziej niż cukrzyca, czy nadciśnienie.

Niedawno Agencja Oceny Technologii Medycznej wydała opinię w sprawie efektywności oraz danych do rankingu produktów leczniczych dla osób powyżej 75 roku życia. W jej uzasadnieniu można przeczytać, że w kategorii "leki urologiczne stosowane w nietrzymaniu moczu" uznaje się nietrzymanie moczu za "problem bardzo istotny", ale wskazanie refundacyjne, w odniesieniu do którego rozpatrywana była skuteczność leków, czyli nadreaktywność pęcherza moczowego - "za umiarkowanie istotny".

Nie wiemy, co o tym myśleć - mówi Teresa Bodzak, przewodnicząca Sekcji Pęcherza UroConti. Zespół pęcherza nadreaktywnego powinien być uznany za problem równie istotny, o ile nie bardziej, niż samo nietrzymanie moczu. Jego elementem są parcia naglące, w efekcie których pacjenci nie mają wpływu na częstotliwość i ilość oddawania moczu. Szczególnie u osób starszych jest to bardzo niebezpieczne - podkreśla Bodzak.

Obecnie we wskazaniu "zespół pęcherza nadreaktywnego" na liście refundacyjnej znajdują się dwie substancje. Na świecie w ramach refundacji dostępnych jest ich znacznie więcej.

Leki nieobjęte refundacją najczęściej są poza zasięgiem finansowym naszych pacjentów. Ale nawet jeśli udałoby im się wygospodarować środki, to za chwilę nie będą mieli co kupić. Wysłaliśmy do ministra prośbę o pomoc w wypracowaniu takich rozwiązań, które odwrócą ten trend. Liczymy, że zmieni się polityka resortu i Polska przestanie być krajem, w którym lekarze i pacjenci mają tak mały wybór w porównaniu do innych krajów - komentuje Teresa Bodzak.

(mc)