„Im wcześniej urodzone dziecko, tym więcej może pojawić się różnego rodzaju problemów rozwojowych. Z badań wynika, że wcześniactwo jest najczęstszą przyczyną zaburzeń rozwojowych” – wyjaśnia Radosław Piotrowicz, terapeuta z warszawskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Specjaliści apelują do rodziców, by zwracali baczną uwagę na to jak noworodek reaguje na ich gesty.

zdjęcie ilustracyjne /Pixabay

Katarzyna Ciesielska, RMF MAXXX: Jakie mogą być pierwsze niepokojące sygnały, wskazujące, że rozwój dziecka może być zaburzony?

Radosław Piotrowicz, terapeuta z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie: Sygnały ostrzegawcze mogą się pojawić od momentu urodzenia. Mamy dzieci, które przychodzą na świat już z grupy ryzyka. Obserwacji i kontroli wymagają zwłaszcza wcześniaki. Im wcześniej urodzone dziecko, tym więcej może pojawić się różnego rodzaju problemów rozwojowych. Z badań wynika, że wcześniactwo jest największą przyczyną zaburzeń rozwojowych. Większość jak połowa dzieci wykazuje pewne dysharmonie. W jednych sferach rozwijają się szybciej, a w drugich wolniej, ale ten rozwój nie jest harmonijny. Na pewno możemy już to obserwować od noworodka. Po pierwsze zwracamy uwagę na to, czy dziecko jest aktywne, czy bierne - czy od małego porusza się rękoma i nogami, rozgląda się, patrzy, skupia wzrok na twarzy albo nie reaguje na dotyk i dźwięki. Drugim takim czynnikiem, na który zwracamy uwagę, to jest napięcie mięśniowe. Może być obniżone, wtedy dziecko wydaje się wiotkie, trudno mu utrzymać pozycję lub wzmożone - położymy niemowlaka na brzuszku, a on wysoko trzyma głowę. Napięcie będzie warunkowało to, że dziecko będzie miało trochę problemów z kontrolą pozycji, z jej zmianą, obracaniem się. Jego rozwój może być opóźniony w zakresie przemieszczania, a więc pełzania i raczkowania.

Na co rodzic powinien zwrócić uwagę w codziennej zabawie z dzieckiem?

Na to jak dziecko reaguje na twarz. Każdy z rodziców pochyla się nad nim, zmienia mimikę, mówi do niego w różnej tonacji. I tutaj u dzieci prawidłowo rozwijających się, obserwujemy taki element zdziwienia - w momencie kiedy rodzic zmienia swoją mimikę, dziecko uważnie wpatruje się, jakby zastyga w miejscu. Jeżeli tych reakcji nie ma, dziecko nie jest zainteresowane patrzeniem na twarz, reagowaniem na dźwięk mowy - głos mamy, ojca, tylko fiksuje się wyłącznie np. na dźwiękach grzechotki, dzwoneczka, czy innych zabawek. To jest pewien sygnał ostrzegawczy dlatego, że skupienie wzroku na twarzy, odzwierciedlanie emocji na twarzy jest podstawą naśladownictwa. Takie dziecko zainteresowane osobą, będzie obserwowało to, co mama i tato robią wokół - szybko uczy się poprzez naśladowanie, zapamiętuje i też prowokuje do działania, zmiany pozycji - można powiedzieć, że bardzo mocno eksperymentuje, jest ciekawe. Jeżeli tego nie ma, wtedy dziecko jest bardziej skupione na sobie, unika kontaktu z drugim człowiekiem, nie jest zainteresowane obserwacją innych, w związku z tym nie naśladuje, nie wchodzi w zabawę naprzemienną, skupia się na jakimś wybiórczym elemencie - można powiedzieć, że bawi się w sposób schematyczny. Świat dla niego nie ma znaczenia - poza światem przedmiotów.

Jakie inne niepokojące sygnały może wysyłać organizm małego dziecka?

Bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na czynności fizjologiczne, czyli jak dziecko ssie, jak połyka, gryzie - na ile ma pewną korelację między buzią, a ręką. U noworodka bardzo dobrze to widać. Kiedy podejdziemy do niego i dotkniemy jego rączki, automatycznie poruszy ręką, ale też wargami, a więc pojawi się ssanie. Większość mam, które karmi - w tym pierwszym okresie - często bawi się rączkami dziecka, co jest takim naturalnym elementem, bo jednocześnie wtedy wspomagamy jego ssanie. W związku z tym ręka i aparat mowy (usta, wargi, język) są bardzo mocno ze sobą skorelowane. I tu jest pewna prawidłowość, czy wszystko jest dojrzałe. Jeżeli tego nie ma, są problemy z ssaniem, z połykamy, to w konsekwencji pojawiają się problemy z mową werbalną - mamy opóźniony rozwój mowy.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę rozmawiając z dzieckiem?

Czy dziecko koncentruje się na dźwiękach mowy. Czy poza samymi dźwiękami wywołujemy też emocje na twarzy dziecka, czy kiedy mówimy wesołym głosem - śmieje się, a kiedy mówimy smutnym - ma minę smutną, wyraża pewne zaskoczenie. To jest bardzo ważne, bo to jest kwestia tego, czy komunikacja dziecka będzie miała charakter funkcjonalny, czy dziecko będzie wykorzystywało mowę do tego, żeby przekazać informację, stąd zwracamy również uwagę na to, czy dziecko ciągnie za rękę, pokazuje na przedmioty kiedy coś chce, przychodzi, wtula się i w jaki sposób komunikuje nie tylko werbalnie, ale też swoim ciałem. Jeżeli tego nie ma, wydaje wprawdzie dźwięki, ale mają one charakter schematyczny - mówi "mama, mama, mama", ale nie patrzy na nią. Oznacza to, że mamy dziecko, które wchodzi w zainteresowanie echowe, tzn. fascynacja samym dźwiękiem, a nie wykorzystanie mowy do porozumiewania się. To są takie kluczowe elementy, na które każdy z nas - rodziców powinien zwrócić uwagę, a w szczególności lekarze specjaliści - pediatrzy, w trakcie pierwszych badań profilaktycznych. Pominięcie tych sygnałów we wczesnym okresie - w pierwszych 3 miesiącach - skutkuje tym, że podjęcie interwencji, gdy dziecko ma już 2 lata będzie właściwie wyścigiem z czasem, ponieważ wiele rzeczy nawarstwiło się, np. tylko obniżone napięcie mięśni spowodowało zmianę ustawień gałek ocznych i aparatu mowy - inaczej dziecko patrzy, ma problemy z mową, z przemieszczaniem się, z dostępnością do różnych przedmiotów, a więc ciekawość poznawcza jest zdecydowanie ograniczona. Z kolei problemy z mową wywołuje frustrację. W efekcie czego, takie dzieci zaczyna być postrzegane w żłobku, czy w przedszkolu w początkowym okresie jako dziecko trudne. Zaczyna się pojawiać cały katalog problemów, które wymagają bardzo intensywnej współpracy rodziców i specjalistów. To, co jest istotne we wczesnym wspomaganiu, to spójna strategia postępowania z dzieckiem, wspólna diagnoza. Niestety w rzeczywistości, nieraz dany specjalista dominuje, brakuje odpowiedniego przepływu informacji, w konsekwencji czego rodzic dostaje nie do końca spójną diagnozę. 

(mc)