Jeśli chodzi o wpływ trwającej epidemii na porody zdrowych pacjentek w zwyczajnych, niezakaźnych, szpitalach, to niewiele się one zmieniły. Są jednak wprowadzone pewne konieczne środki bezpieczeństwa chroniące zarówno ciężarną, jej rodzinę, jak i personel medyczny. Aktualne obostrzenia i zalecenia, o których powinny wiedzieć kobiety spodziewające się dziecka, objaśnia ginekolog-położnik lek. Andrzej Zmaczyński.

zdj. ilustracyjne /Pixabay

Kobiety w ciąży zadają sobie teraz mnóstwo pytań o to, jak będzie wyglądał ich poród. Wraz z wprowadzeniem stanu epidemii w Polsce, zaostrzono środki bezpieczeństwa, które również mają wpływ na przebieg porodów.

Porody rodzinne wstrzymane, zakaz odwiedzin

Na czas pandemii zawieszono możliwość porodów w obecności osoby bliskiej. Partner pacjentki nie powinien być nawet wpuszczony do samego szpitala. Kobieta jest odbierana przez odpowiednio zabezpieczoną osobę przy drzwiach kliniki bądź w specjalnie przygotowanym namiocie - wyjaśnia lek. Andrzej Zmaczyński z Oddziału Klinicznego Endokrynologii Ginekologicznej i Ginekologii Szpitala Uniwersyteckiego i Centrum Medycznego Sublimed w Krakowie.

Przed wejściem do szpitala pacjentce mierzy się temperaturę oraz przeprowadza szeroki wywiad. Szczególną uwagę zwraca się na kwestie gorączki, kaszlu, duszności, osłabienia, bólu mięśni, podejrzenia infekcji wirusowej bądź kontaktu z osobą zakażoną czy przebywającą na kwarantannie. Jeżeli pacjentka przejdzie tę kontrolę i żadna z dolegliwości nie zostanie potwierdzona, jest normalnie przyjmowana do szpitala.

Jeżeli ciężarna wykazuje objawy zakażenia koronawirusem, a jej stan na to pozwala, to jest wysyłana do szpitala zakaźnego na obserwację. Jeśli pacjentka musi być przyjęta do porodu natychmiast, szpital powinien dysponować odizolowaną salą do obserwacji czy hospitalizacji podejrzanych pacjentów.

Czy zmienia się przebieg cięcia cesarskiego?

W przypadku cięcia cesarskiego standardy są podobne do dotychczasowych. Na oddziale wszystkie kobiety zostają dodatkowo pouczone o konieczności częstej dezynfekcji rąk, szczególnie po kontakcie z jakąkolwiek powierzchnią szpitalną, jak np. klamki czy łazienka.

Aktualnie, zgodnie z zaleceniami, planowe cesarskie cięcie powinno być wykonane po ukończeniu 39. tygodnia ciąży. Partner nie może odwiedzać kobiety po zabiegu, a jedynie odebrać ją z dzieckiem ze szpitala. Zawsze należy podejrzewać, że w szpitalu może być koronawirus, dlatego im mniej osób w nim przebywa, tym lepiej. Cesarskie cięcie jest operacją dość spektakularną, pojawia się dużo płynów fizjologicznych, a każdy ich miligram może zawierać wirusa. Na szczęście operujemy w kombinezonach zabezpieczających nawet przed atakiem chemicznym. Zdrowa kobieta po cięciu cesarskim przez cały czas może mieć kontakt z dzieckiem. Wypisuje się taką pacjentką możliwie szybko, zazwyczaj po drugiej dobie. W przypadku chorób współwystępujących, jak cukrzyca czy niedoczynność tarczycy, oczywiście taka kobieta zostaje w szpitalu dłużej - tłumaczy lek. Andrzej Zmaczyński.

Ponadto ogranicza się wizyty kontrolne. Wiele spraw można konsultować telefonicznie bądź przez Internet, nawet kontrolę niepokojących objawów czy wyników. Jednak jeżeli kobieta ma tzw. bóle, krwawi lub plami, wtedy musi być już zbadana w klinice. Obecnie ogranicza się także badania dopochwowe, by zmniejszyć kontakt lekarza z wydzielinami - dodaje specjalista.

Lekarze uspokajają, ciężarne kobiety nie są w grupie ryzyka. Powinny stosować się do ogólnych zaleceń WHO, czyli regularnego mycia rak, dezynfekcji i unikania kontaktów międzyludzkich.

Poród pacjentki zakażonej koronawirusem

Według zaleceń Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników poród pacjentki zakażonej powinien zostać rozwiązany przez cesarskie cięcie. Taka kobieta po porodzie odwożona jest do szpitala zakaźnego. Nie może mieć kontaktu z dzieckiem, któremu w tym czasie robi się testy na obecność koronawirusa. Wraca ono do matki w momencie, gdy jest ona wypisywana ze szpitala. Ryzyko zakażenia płodu w 2 i 3 trymestrze oraz podczas cesarskiego cięcia jest znikome. Pacjentka zakażona odciąga pokarm (który zostaje wyrzucony), by nie blokować laktacji i mieć szansę na karmienie po wyleczeniu - objaśnia dr Zmaczyński.

Nasz ekspert zaznacza, że większość operacji ginekologicznych ma poprawić komfort i wydłużyć życie, stąd można je odroczyć i nie ma potrzeby ich obecnie wykonywać. Oszczędza to zarówno sprzęt, jak i ludzi. Przykładowo kliniki leczenia niepłodności już w tym czasie nie działają.