Jedyny w Polsce Cyklotron wykorzystywany do leczenia chorych znajduje się w siedzibie Instytutu Fizyki Państwowej Akademii Nauk w Krakowie. Od kwietnia na terapię protonową nie są zapisywane dzieci chorujące na nowotwór. "Dzieci zostały bez dostępu do nowoczesnego leczenia protonoterapią" - alarmują w rozmowie z RMF FM rodzice i opiekunowie małych pacjentów.

Cyklotron najprościej można opisać jako akcelerator cząstek obdarzonych ładunkiem elektrycznym. Cząstki poruszają się po torach zbliżonych do kołowych, przebiegając wielokrotnie przez obszar, w którym są przyspieszane. Oprócz badań naukowych, dzięki tym urządzeniom prowadzi się terapie dla chorych na raka. To tak zwana terapia protonowa - polega ona na napromieniowaniu guza złośliwego  protonami - niszcząc komórki DNA nowotworu, przez co nie może się on dalej rozwijać. To ważne, przede wszystkim dla pacjentów u których nowotwory zlokalizowano w trudno dostępnych miejscach, dzięki dobraniu odpowiedniej energii, można wybrać odpowiednią głębokość i miejsce dla wiązki protonów, które będą działać tylko na konkretnie wybrane miejsce. Mogą się one rozpędzić do 100 tysięcy km na sekundę. 98% pacjentów z nowotworami podstawy czaszki wraca do zdrowia, a z rakiem gardła 80%.

To bardzo pomocna terapia, przedłuża życie pacjentów. W pewnych wypadkach jest po prostu niezbędna - mówi doktor Elżbieta Łuczyńska z Centrum Onkologii im. Marii Curie Skłodowskiej w Krakowie.

Centrum cyklotronowe otworzono w krakowskich Bronowicach 15 października 2015 roku. Centrum powstało w ramach dwóch projektów, dofinansowanych z Programu Innowacyjna Gospodarka. Ich łączna wartość to blisko 300 mln zł. Wybudowano  budynek z bunkrem osłonowym, wyposażonym w cyklotron Proteus C-235. Waży ponad 200 ton. Dzięki temu polscy pacjenci uzyskali dostęp do najnowocześniejszej metody leczenie, która do tej pory dostępna była tylko w niektórych państwach. Wielu pacjentów z Polski wyjeżdżało na leczenie miedzy innymi do Berlina lub Pragi.

Problem w tym, że od kwietnia na terapię protonową nie są zapisywane dzieci chorujące na nowotwór.

Właścicielem cyklotronu jest Instytut Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie. Dzięki umowie z  Centrum Onkologii w Krakowie, którą podpisano w 2015 roku, można leczyć pacjentów. Kontrakt dał małopolski NFZ. Centrum onkologii nie posiada jednak oddziału radiologicznego dla dzieci - taki posiada, jako jedyny w Małopolsce - Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie - Prokocimiu. I to właśnie ten szpital został wybrany jako podwykonawca świadczenia usług dla małych pacjentów.

W kwietniu jednak szpital nie podpisał nowej umowy. Powód? Jak tłumaczą władze szpitala, wszystko wynika z problemów organizacyjnych.Terapia protonowa dziecka, które musi być poddane zabiegowi w znieczuleniu ogólnym, powoduje wyłączenie z pracy kilkuosobowego zespołu terapeutycznego (w tym anestezjologa oraz pielęgniarki anestezjologicznej) z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego przez 30-35 dni roboczych. Skutkuje to koniecznością odwoływania procedur wymagających współpracy anestezjologa u ponad 100 dzieci miesięcznie W konsekwencji mali pacjenci, często również onkologiczni, nie uzyskują pomocy.

Pacjenci: "Dzieci bez nowoczesnego leczenia"

Dzieci zostały bez dostępu do nowoczesnego leczenia protonoterapią - alarmują w rozmowie z RMF FM rodzice i opiekunowie małych pacjentów.

Remigiusz Śnieguła, prezes Stowarzyszenia Muszkieterowie Szpiku, który opiekuje się pacjentami onkologicznymi, podkreśla w rozmowie z dziennikarzem RMF FM, że według niego niezbędna jest odgórna interwencja w tej sprawie. Obecnie pacjenci, którzy nie zostali zakwalifikowani jeszcze na to leczenia, muszą jeździć do Niemiec i Czech, gdzie protonoterapia nie jest refundowana. W Polsce mogą korzystać jedynie z tradycyjnej radioterapii fotonowej, która jest dużo bardziej obciążająca dla organizmu dziecka - podkreśla. Sami widzimy skutki uboczne obserwując naszych podopiecznych. Jeden z nich, Ksawery po zwykłej radioterapii ma problemy z okiem. Jesteśmy pewni, że po protonoterapii takich kłopotów nie byłoby - przekonuje.

Ministerstwo Zdrowia: "Nowe przyjęcia dopiero od lipca"

W odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy z Ministerstwa Zdrowia czytamy, że: "Aktualnie Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej - Curie Oddział w Krakowie ogłosiło kolejny konkurs na podwykonawstwo, termin wyboru podwykonawcy został przesunięty na 2 lipca br.". Biuro Komunikacji resortu zdrowia podkreśla, że kontynuacja leczenia dzieci, u których rozpoczęto terapię wiązką protonów, jest zapewniona, zatem nie może być mowy o przerwaniu już rozpoczętego cyklu leczenia.

Ze statystyk, które otrzymaliśmy z Ministerstwa wynika, że leczenia protonoterapią stosowane jest częściej u dorosłych niż u dzieci. "Terapii protonowej nowotworów zlokalizowanych poza narządem poddanych zostało łącznie 229 pacjentów (217 dorosłych oraz 13 dzieci)" - czytamy w odpowiedzi resortu.

Stanowisko resortu zdrowia wskazuje na to, że Ministerstwo przerzuca odpowiedzialność za obecną sytuację na małopolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, który - jak czytamy - "prowadzi rozmowy z innymi placówkami medycznymi w celu zabezpieczenia pacjentów pediatrycznych omawianymi świadczeniami opieki zdrowotnej".

Dyrekcja szpitala stoi na stanowisku że udział szpitala w terapii protonowej nie może jednocześnie w tak znacznym stopniu ograniczać podstawowej działalności placówki i wydłużać kolejek. Jak twierdzą lekarze, leczenie małych pacjentów którzy wymagają znieczulenia ogólnego jest bardzo trudne, ze szpitala konieczne jest dowożenie dzieci do Bronowic, kilkadziesiąt razy miesięcznie, z dzieckiem muszą także jechać lekarze i cały czas mu towarzyszyć. Od początku działalności cyklotronu skorzystało z niego kilkudziesięciu małych pacjentów.

Centrum Cyklotronowe w Krakowie - Bronowicach to także według szpitala jedyne na świecie, działające poza terenem szpitala, lub przy którym nie znajduje się żadna placówka medyczna. Krakowskie centrum cyklotronowe nie jest szpitalem. Wszyscy pacjenci muszą tam być dowożeni.

Stąd problem - lekarze ze szpitala uniwersyteckiego uważają, że przy centrum w Bronowicach powinna powstać placówka medyczna, która na miejscu mogłaby się opiekować pacjentami i dodają, że dla młodych pacjentów jest to szczególnie uciążliwe, że po takiej terapii zamiast odpocząć w łóżku, lub zostać wybudzeni w szpitalnych warunkach - muszą być transportowani z powrotem do szpitala. Dyrekcja szpitala w swoich zastrzeżeniach od września informowała i ministerstwo zdrowia, i NFZ, i Centrum onkologii w Krakowie.

NFZ: “Szukamy nowego podwykonawcy"

Co mówi NFZ? NFZ ma podpisaną umowę od 2016 roku, mamy zabezpieczone w tym roku ponad 5 milionów złotych, na bieżącą monitorujemy sytuację z szukaniem nowego podwykonawcy przez Centrum onkologii - mówi Aleksandra Kwiecień z małopolskiego oddziału NFZ. NFZ nie jest stroną tym problemie i w tej umowie - to zadaniem Centrum Onkologii jest znaleźć nowego podwykonawcę, szpital zgłasza nam problemy organizacyjne ale nie do nas należy rozwiązanie tych problemów. NFZ nie jest jednak w stanie odpowiedzieć na pytania, czy na własną rękę szuka podwykonawcy ani czy były zainteresowany finansowaniem placówki medycznej w Bronowicach - "Centrum Cyklotronowe to nie podmiot leczniczy, to instytucja stricte naukowa współpracują ze szpitalami, nie mamy więc możliwości prawnej prowadzenia działalności leczniczej"

Co mówi Centrum onkologii w Krakowie?

Jeżeli chodzi cały czas mamy ogłoszony konkurs, od 2016 roku tylko 10 dzieci wzięło udział w tej radioterapii w Cyklotronie. My nie jesteśmy placówką która zajmuje się dziećmi. W tej chwili uniwersytecki Szpital Dziecięcy wycofał się i cały czas trwają rozmowy i szukamy podwykonawcy - dr Elżbieta Łuczyńska rzecznik prasowy Centrum onkologii w Krakowie. Nie wiemy dlaczego tak postąpił szpital, trwały rozmowy ale później szpital się z tego wycofał. Ale wiem że mają specjalistów przeszkolonych do takiego celu - dodaje.

Szpital mówi, że nie może dowozić dzieci - My tez wozimy pacjentów i dajemy sobie z tym radę, Centrum Cyklotronowe w Bronowicach nie jest szpitalem. W tamtym roku leczyliśmy tam 60 pacjentów. Wydaje mi się że jeżeli jest taka możliwość to trzeba jakieś ustępstwa uczynić żeby to robić dla dobra człowieka - mówi dr Elżbieta Łuczyńska. Czy w Bronowicach powinna powstać placówka medyczna ? - Nie będę się wypowiadać, nam współpraca układa się dobrze, nie wiem jaki ma statut IFJ, na pewno o wiele więcej pracy i wkładu trzeba w leczeniu radioterapią dzieci, ale po to jest odział w Prokocimiu by takich pacjentów leczyć. Nie ma innego wyjścia jak dowożenie pacjentów.

Pytania skierowaliśmy więc do Ministerstwa Zdrowia - czy zamierza rozwiązać ten problem w nadesłanym do nas piśmie możemy przeczytać: ,,Umowa jest zawarta z Centrum Onkologii - Instytutem im. Marii Skłodowskiej-Curie Oddział w Krakowie. W przypadku dzieci - kwalifikacja odbywała się  w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym, który był podwykonawcą w tym zakresie. Umowa podwykonawstwa wygasła 1 kwietnia 2019 r. Aktualnie Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej - Curie Oddział w Krakowie ogłosiło kolejny konkurs na podwykonawstwo" - żadnej konkretnej odpowiedzi dotyczącej rozwiązania problemu. A chore dzieci czekają.