​Zbliża się sezon zachorowań na grypę. Lekarze zgodnie przekonują, że najlepszym sposobem ochrony przed wirusem jest szczepionka. Występują też z pomysłem, żeby dla części pacjentów szczepionka przeciwko wirusowi grypy była refundowana.

Zdjęcie ilustracyjne /Pexels photo /

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Dla kogo miałyby być refundowane szczepienia przeciwko grypie?

Prof. Adam Antczak, pulmonolog, Uniwersytet Medyczny w ŁodziTo nie chodzi o to, żeby objąć tym refundowanym szczepieniem jakieś bardzo szerokie rzesze. Myślę, że powinny to być osoby, które są po transplantacji narządów, dzieci z wadami serca, osoby, które chorują na mukowiscydozę, na choroby, których ryzyko powikłań pogrypowych jest wysokie. To im się należy.

Myślę, że czas, kiedy w Polsce słyszeliśmy, że nie można refundować szczepień, bo jesteśmy za biedni jednak minął. Najtańsza jest profilaktyka. To się po prostu najzwyczajniej w świecie opłaca i dobry jest tu przykład samorządu kieleckiego, gdzie wprowadzono bezpłatne szczepienia szerokie, przeciwko pneumokokom i grypie. To pokazało, że to się państwu opłaca. Widzieliśmy wyraźnie na przykładzie miasta Kielce, który ma mądry pod tym względem samorząd, że spadła liczba hospitalizacji. Teraz policzmy sobie, ile kosztuje pobyt kogoś w szpitalu, tak? Wobec ceny szczepionki to w ogóle nie ma o czym mówić. Ta różnica jest potężna, więc uważam, że tak powinno się stać. Mało tego - moje osobiste zdanie jest takie, że na listę bezpłatnych leków dla grupy wiekowej 75+ powinny także trafić szczepionki przeciw grypie. Dlatego, że osoby w podeszłym wieku są szczególnie narażone na złe, czy tragiczne następstwa grypy. Więc to powinno zostać przeprowadzone i argument, że nie mamy na to pieniędzy, można skonfrontować z bardzo prostym pytaniem: a mamy pieniądze na hospitalizację i leczenie powikłań tych chorób? To są mniejsze pieniądze? Od razu odpowiem: na pewno nie są mniejsze.

Czy trwają na ten temat rozmowy z ministerstwem?

My nie jesteśmy stroną w takich rzeczach, wiem, że tego typu inicjatywy będą podejmowane. My jako lekarze wyrażamy opinię w tej sprawie, natomiast stroną, która występuje jest Ministerstwo Zdrowia i przemysł farmaceutyczny. My możemy mieć na ten temat jednoznaczną opinię i taką też mamy, że części chorych powinno się ułatwić dostęp do szczepionek.

Panie profesorze, a tak najogólniej mówiąc, nie tylko w kontekście grypy. Czym grozi niezaszczepienie siebie albo dziecka? Myślę też o tych obowiązkowych, czy zalecanych szczepieniach.

Szczepienie przeciwko grypie to forma ubezpieczenia na życie, potraktujmy to w ten sposób. Zacznę od tego, że odkąd ja szczepię swoich synów, a jak byli małymi dziećmi, to zacząłem ich szczepić i szczepię nadal, to w mojej rodzinie, a szczepimy się wszyscy, praktycznie nie ma grypy i nie ma w ogóle zakażeń układu oddechowego.

Natomiast z punktu widzenia takiego ogólnego: grypa nie jest zwykłym przeziębieniem. Grypa to znacznie poważniejsza choroba i jej następstwa mogą być straszne: od zgonu, często słyszę tak: "Straszycie zgonem". Ale można też przeżyć grypę mając ciężkie powikłania, na przykład kardiologiczne, takie jak uszkodzenie mięśnia sercowego. Można mieć powikłania neurologiczne łącznie z utratą wzroku, słuchu, z innymi zaburzeniami neurologicznymi. Tych następstw jest bardzo dużo i one bywają bardzo poważne. Mało tego, one bywają nieodwracalne, więc jeżeli nie chcemy mieć takich następstw - to się szczepmy. To jest zaledwie drobny wysiłek ze strony każdego z nas, by udać się do lekarza, gdzie można się zaszczepić.

A wracając Panie profesorze do koncepcji darmowych szczepień dla pewnych grup, to czy jest oszacowany koszt tego pomysłu?

To są na pewno pieniądze, które pewnie trzeba by było liczyć w milionach, a nie w setkach tysięcy złotych w skali kraju. Ale jeżeli byśmy wyselekcjonowali stosownie i racjonalnie grupy, które by podlegały refundacji i miały w ten sposób ułatwiony dostęp do szczepień, to niewątpliwie te koszty byłyby znacznie mniejsze, niż koszty leczenia grypy i jej powikłań. Zawsze profilaktyka jest tańsza, niż koszty leczenia. To jest jeden z kanonów medycyny. Profilaktyka jest tańsza niż leczenie chorób.  

(ag)