Spożywanie węglowodanów jest korzystne dla zdrowia i sprzyja długiemu życiu, jednak tylko wówczas, gdy dostarczają nam one około 50-55 proc. energii - wynika z badań opublikowanych w piśmie "The Lancet Public Health".

zdj. ilustracyjne /Pixabay

Do takiego wniosku doszli naukowcy z Brigham and Women's Hospital w Bostonie w USA, którzy przeanalizowali dane dotyczące ponad 15,4 tys. Amerykanów zarejestrowanych w the Atherosclerosis Risk in Communities Study.

Na początku badań oraz po upływie 6 lat uczestnicy wypełniali kwestionariusze dotyczące sposobu odżywiania się. Pod uwagę wzięto także takie czynniki, jak wiek, płeć, pochodzenie etniczne, ogólne spożycie kalorii, wykształcenie, poziom aktywności fizycznej, dochody, palenie papierosów czy cukrzyca. W ciągu średnio 25 lat od momentu rozpoczęcia badań zmarły 6283 osoby.

Okazało się, że zarówno zbyt małe spożycie węglowodanów (gdy dostarczały mniej niż 40 proc. dziennego spożycia kalorii), jak i ich zbyt wysokie spożycie (powyżej 70 proc. dziennego spożycia kalorii) miało związek z podwyższonym ryzykiem zgonu w porównaniu z umiarkowanym spożyciem węglowodanów (50-55 proc. dziennego spożycia kalorii).

Wyniki potwierdziła analiza ośmiu dotychczasowych badań, w których udział wzięło łącznie ponad 432 tys. osób z Ameryki Północnej, Europy i Azji. Jednocześnie zaobserwowano, że jadłospisy, w których węglowodany zastępowano białkiem i tłuszczem pochodzenia zwierzęcego miały związek z krótszą oczekiwaną długością życia w odróżnieniu od jadłospisów, w których węglowodany zastępowano białkiem i tłuszczem pochodzenia roślinnego.

Diety niskowęglowodanowe, w których spożywa się więcej białka i tłuszczu często stosowane są w celu zrzucenia zbędnych kilogramów. Aby starzeć się zdrowo, należy jednak zwracać uwagę na to, by źródłem białka i tłuszczu były w większości produkty pochodzenia roślinnego - zauważa autorka badań dr Sara Seidelmann.

(mc)