Naczelna Izba Lekarska ostro krytykuje pomysł łączenia przez lekarzy dyżurów na kilku oddziałach jednocześnie. W ten sposób Ministerstwo Zdrowia chce zabezpieczyć się przed konsekwencjami masowego wypowiadania przez medyków dodatkowych dyżurów. W całym kraju tzw. klauzule opt-out wypowiedziało już prawie cztery i pół tysiąca lekarzy.

Zdjęcie ilustracyjne /Arkadiusz Grochot / 

Naczelna Izba Lekarska krytykuje to rozwiązanie, bo ono zmusi lekarzy do pracy niezgodnej z ich kwalifikacjami. Często nie będą mieć umiejętności niezbędnych do pracy na oddziale lub w poradni, do której akurat trafią. To z kolei jest niezgodne z kodeksem etyki lekarskiej.

Już teraz pracujemy ponad siły. Łączenie dyżurów pogorszy sytuację - alarmuje Jarosław Biliński z Porozumienia Zawodów Medycznych. Personelu jest tak mało, że my już teraz pracujemy po 12, 14, 15 godzin dziennie, płacone jest nam za 8, nie możemy zostawić pacjenta chorego - mówi Biliński.

Gdy lekarze będą pracować poza obrębem swoich kwalifikacji, zagrozi to pacjentom - alarmuje Naczelna Rada Lekarska.

"Muszę wybrać, kogo ratować"

Lekarze, którzy pracują na oddziałach, nie wyobrażają sobie dyżurów na kilku oddziałach jednocześnie. Uważają, że będzie to bardzo niebezpieczne dla pacjentów.

Jako lekarz internista miałabym na przykład pod swoją opieką dwa oddziały. Byłyby to dwa oddziały na różnych piętrach, czasami w różnych skrzydłach szpitala. W takiej sytuacji ja fizycznie jestem w stanie znajdować się w jednym miejscu. Wówczas pacjenci z drugiego oddziału są bez opieki lekarza - mówi Katarzyna Kwiatkowska, lekarz internista z jednego z warszawskich szpitali.

Zdarzało mi się, że już pracowałam jednocześnie na dwóch oddziałach. Miałam to szczęście, że stan pacjentów był stabilny i nie musiałam podejmować decyzji, czyje życie będę ratować. Nie jest to sprawa rzadka, że jednocześnie stan dwóch, czy trzech pacjentów się pogarsza. Jeżeli to się dzieje w ramach jednego oddziału, to ja taką opiekę jestem w stanie pacjentom zapewnić. W przypadku dwóch oddziałów musiałabym wybrać, kogo ratować - mówi Kwiatkowska.

W całym kraju lekarze rezygnują z dodatkowych dyżurów

Lekarze w całym kraju masowo wypowiadają klauzule opt-out: to konsekwencja rozpoczętego na początku października protestu lekarzy rezydentów, popartego również przez inne środowiska medyczne. Głównym postulatem protestujących było podniesienie nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat.

Mimo rozmów do porozumienia z resortem zdrowia nie doszło. Protestujący zdecydowali więc o zawieszeniu głodówki i zapowiedzieli wypowiadanie umów opt-out.

W efekcie z dodatkowych dyżurów w klinikach i przychodniach zrezygnowało już prawie 4,5 tysiąca medyków z ponad 50 miast.

(ag)