W nocy z soboty na niedzielę przesuwamy wskazówki zegarków o godzinę do przodu. Śpimy przez to o godzinę krócej. Sprawdzamy, jak przygotować się na zmianę czasu.

Zdjęcie ilustracyjne /Pexels photo /Internet

Zmiana czasu często zaburza nam rytm snu i sprawia, że czujemy się senni i rozbici. Już dziś chodźmy spać o kwadrans wcześniej niż zwykle - radzi w rozmowie z RMF FM profesor Adam Wichniak z Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Neurologii w Warszawie. Jeśli tego nie zrobimy, bardzo ważne jest to, żeby korzystać  z tego, że rano jest dużo światła. I dużo czasu spędzać rano na zewnątrz, może pojechać w pierwszych dniach po zmianie czasu do pracy rowerem, przejść pieszo. Wysiłek fizyczny, ekspozycja na światło, zjedzenie śniadania ułatwią zmienić rytm snu na wcześniejszą godzinę - tłumaczy. To, co warto zrobić to zarówno w sobotę, jak i już w piątek iść spać o tej porze, o której chodzimy spać w dni robocze. Nie przechodzić na ten tryb weekendowy - dodaje.

Zmiana czasu na letni jest dla nas trudniejsza, bo większość z nas to sowy. Skowronków jest coraz mniej. Ta zmiana będzie odczuwalna w naszym samopoczuciu: możemy być bardziej rozbici, zmęczeni, senni - podkreśla doktor Aleksandra Wierzbicka z Ośrodka Medycyny Snu. Z reguły brakuje nam godziny snu rano, teraz ten problem może się nasilić. W dłuższej perspektywie doceniamy zmianę czasu na letni. Podoba nam się to, że jest więcej światła. Nie ma jesiennej ciemności, która po zmianie czasu na zimowy zaczyna nas dobijać - dodaje profesor Adam Wichniak. 

Co zrobić, żeby w niedzielny, a zwłaszcza w poniedziałkowy poranek nie mieć problemu z porannym wstawaniem? Najczęstszy powód to niedobór snu. Śpimy za krótko, mniej niż zalecane siedem godzin, wielu z nas śpi na dolnej granicy normy. Rzeczą, która ułatwia ranne budzenie się jest obecność światła. Latem jest nam łatwiej wstać niż jesienią czy zimą - podkreśla profesor Wichniak. 

(ag)