Na Święta Wielkanocne zapowiada się ocieplenie. Od czwartku temperatura będzie z dnia na dzień rosła i przekroczy 17 stopni Celsjusza. Ma to związek z nadejściem układu wyżowego. Miejscami może jednak padać deszcz. Sprawdź, jaka pogoda może czekać nas w okresie wielkanocnym.
- Na święta prognozowane jest ocieplenie, ale miejscami może padać.
- Zima była śnieżna, ale odwilż szybka i opady niewielkie.
- Susza staje się tendencją, mimo opadów, które są w normie.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
W Wielki Piątek na obszarze niemal całej Polski dominować będzie częściowe zachmurzenie. W północnych i zachodnich rejonach może również spaść deszcz. W dzień temperatura wyniesie od 6-8 st. C na Wybrzeżu Zachodnim do 12-14 st. C w południowych obszarach kraju. Wiatr słaby i łagodny. W nocy miejscami mogą występować przymrozki.
Z kolei Wielka Sobota może upłynąć pod znakiem deszczu w przeważającej części Polski. Termometry wskażą od ok. 8 st. C na Suwalszczyźnie, 10-11 st. C na Wybrzeżu, 12-14 st. C w centrum kraju, aż po 15-16 st. C na Śląsku, w Małopolsce i na Podkarpaciu. Wiatr od słabego na wschodzie, przez umiarkowany na zachodzie, po dość silny na Pomorzu. W nocy również mogą być przymrozki.
Wielkanoc przyniesie słońce w południowych rejonach, częściowe zachmurzenie na zachodzie, Suwalszczyźnie i w centrum, a na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim może padać. Temperatura ma jednak wzrosnąć w całym kraju. Prognozuje się od 11 st. C na Suwalszczyźnie, przez 13-15 st. C na Mazowszu, Pomorzu, Podkarpaciu i w centrum, 16-17 st. C w Małopolsce i na Śląsku, aż po 18-20 st. C na Dolnym Śląsku, Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce. Wiatr w całym kraju słaby. Noc w Wielkanoc i lany poniedziałek będzie cieplejsza, od 3-4 st. C na północy, po nawet 7-9 st. C na południu.
Poniedziałek Wielkanocny może przynieść opady w większości obszaru Polski. Temperatura będzie niższa na Wybrzeżu - ok. 10-12 st. C, przez 12-13 st. C w centrum, po 13-15 C na południu. Wiatr będzie słaby dość silny na Pomorzu Zachodnim i silny na Pomorzu. W pozostałych częściach kraju umiarkowany. W nocy w większości kraju termometry wskażą dodatnią temperaturę, między 2 a 4 st. C.
Obecną sytuację hydrologiczną dr Mariusz Siedlecki z Zakładu Meteorologii i Klimatologii Uniwersytetu Łódzkiego ocenił jako średnią. Co prawda tegoroczna zima była mroźna i śnieżna - w porównaniu z wartościami notowanymi w ciągu ostatnich dwóch dekad - ale okres przedwiośnia mógł rozczarować np. tych, którzy czekali na dobre nawodnienie gleby.
Ostatnia zima wpisywała się w normę opadów z lat 40. i 50. ubiegłego wieku. Stworzyła dobre warunki hydrologiczne, ale przyszedł marzec, w którym dominowała pogoda wyżowa. Odwilż była dosyć szybka, potem na znacznych obszarach naszego kraju nie było opadów atmosferycznych, a wręcz przeciwnie - ewapotranspiracja zmniejszała zasoby wody w środowisku i w glebie - zaznaczył w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Ewapotranspiracja to suma ewaporacji, czyli parowania wody z powierzchni gleby i wód, oraz transpiracji (czynnego parowania) z roślin, przenosząca wilgoć do atmosfery.
Jak wyjaśnił dr Siedlecki, z punktu widzenia leśnictwa, rolnictwa, ale też hydrologii pokrywa śnieżna odgrywa ważną rolę w naszych szerokościach geograficznych, bo to zasób wody, która wczesną wiosną jest uwalniana i stanowi rezerwuar dla wegetacji. Niestety, przez ostatnie dwie dekady opady śniegu w Polsce były bardzo skąpe albo występowały rzadko.
Obecnie prognozy są takie, że do końca kwietnia ilość opadów atmosferycznych będzie w klimatologicznej normie przewidywanej dla tego miesiąca - dodał ekspert.
Na przestrzeni ostatnich dekad obserwujący pory roku klimatolodzy zauważyli, że wiosna pojawia się u nas coraz wcześniej.
W klimatologii na obszarze Polski wyróżnia się jeszcze przedzimie i przedwiośnie. Widzimy taką tendencję, że ulegają one silnemu skróceniu. Odczuwamy większy przeskok między porami roku, co oczywiście ma różnego rodzaju i pozytywne, i negatywne skutki w wielu dziedzinach gospodarki czy w życiu człowieka - podkreślił ekspert.
Dodał, że wczesne nadejście wiosny to jednocześnie wcześniejsze rozpoczęcie okresu wegetacyjnego, co może być korzystne dla niektórych upraw, np. kukurydzy czy winorośli. Ale wiosenne ocieplenie pod naszą szerokością geograficzną bardzo często idzie w parze z przymrozkami. Duże różnice temperatury, zwłaszcza gdy nocą spada ona poniżej zera, szkodzą przede wszystkim uprawom sadowniczym i ogrodniczym.
Jeśli chodzi o uprawy zbóż, to rolnicy mogą tym procesem sterować w pewnym zakresie. Gdy mamy jabłonie czy inne plantacje owoców, to wszystko to rusza samo. Dla nich skutki wczesnej wiosny połączonej z przymrozkami są negatywne - dodał.
W opinii klimatologa z UŁ zjawisko suszy, która obserwowana jest m.in. w centralnej Polsce, to już stała tendencja, od której nie uwolnimy się szybko.
Nawet jeśli sumy sezonowe czy roczne opadów atmosferycznych są w normie, zasób wody w środowisku jest mniejszy. Na jego poziom wpływa bowiem nie tylko ilość opadów, ale też straty, czyli ewapotranspiracja, która w warunkach odczuwalnego ocieplenia jest silniejsza. Poza tym zmienia się nam charakter opadów atmosferycznych - ze spokojnych, umiarkowanych, trwających dłuższy czas na opady nawalne. Po silnych ulewach miesięczna suma opadów może być nawet powyżej normy, ale ten deszcz szybko spłynie i znowu mamy gorsze warunki dla rolnictwa czy dla leśnictwa - zaznaczył.




