Ponad 25 tysięcy osób w Polsce rocznie dowiaduje się, że ma raka płuca. Właśnie o tym najczęściej diagnozowanym w naszym kraju nowotworze będziemy mówić w cyklu Twoje Zdrowie. "Gdyby udało się wyeliminować nałóg palenia tytoniu, onkolodzy zajmujący się rakiem płuca mieliby zdecydowanie więcej czasu" - podkreślają w rozmowie z RMF FM lekarze.

Specjaliści przypominają, że podstawa profilaktyki raka płuca to niepalenie papierosów. Onkolog doktor Anna Wrona zaznacza, że zdecydowana większość chorych to właśnie palaczeTo palacze i otoczenie osób palących, bo bierna ekspozycja też może prowadzić do rozwoju raka płuca - przypomina. Pamiętam slajd ze studiów: "10 głównych przyczyn raka płuca". 9 z przyczyn to palenie tytoniu, dziesiąta to "Inne". Teraz wiemy więcej na temat tego nowotworu. Wiemy na przykład, że u części chorych rak płuca wynika z zaburzeń w genomie guza - dodaje. 

Z danych onkologów wynika, że mężczyźni chorują częściej na tytoniozależnego raka płucaNiepokojące zjawisko, jakie obserwujemy polega na tym, że kobiety w Polsce palą coraz częściej i coraz częściej zmagają się z tym nowotworem - dodaje doktor Anna Wrona. 

Dwa typy raka płuca. "Najmłodszy pacjent miał 23 lata"

W Polsce na raka płuca choruje ponad 25 tysięcy osób rocznie. Około 15 procent spośród nich, czyli ponad 3 tysiące osób, mają drobnokomórkowego raka płuca. Pozostali to pacjenci z niedrobnokomórkowym typem nowotworu.

Drobnokomórkowy rak płuca to niezwykle agresywny nowotwór: szybko podwaja swoją masę i w odróżnieniu od niedrobnokomórkowego raka płuca jego leczenie nie przynosi oczekiwanych efektów. Jest on co prawda wrażliwy na chemioterapię, ale komórki nowotworowe szybko uodparniają się na leczenie. Ma też skłonność do przerzutów do kości, wątroby i przede wszystkim do centralnego układu nerwowego. Rokowanie w tym nowotworze nie jest dobre. Tylko pięć procent chorych ma szansę przeżyć pięć lat od momentu rozpoznania choroby.

Na drobnokomórkowego raka płuca zazwyczaj chorują osoby między 65. a 70. rokiem życia. Coraz częściej nowotwór ten jest jednak wykrywany u młodych ludzi, widujemy pacjentów nawet przed czterdziestym rokiem życia. Jest to o tyle dramatyczne, bo im młodszy jest pacjent, tym rak jest bardziej agresywny - podkreśla doktor Izabela Chmielewska z Katedry i Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Najmłodszy pacjent, jakiego pamiętam miał 36 lat - dodaje doktor Anna Wrona. Najmłodsza osoba, u której zdiagnozowałem nowotwór płuc miała tylko 23 lata - przypomina sobie profesor Dariusz Kowalski, szef Polskiej Grupy Raka Płuca z warszawskiego Centrum Onkologii. 

Na drobnokomórkowego raka płuca chorują niemal wyłącznie palacze. Osoby te mają bardziej wrażliwy niż reszta nabłonek, który łatwiej ulega uszkodzeniom. Dym wywołuje mutacje i stan zapalny w oskrzelach, przez co usuwanie czynników rakotwórczych jest utrudnione. Właśnie wtedy dochodzi do mutacji onkogennych.

Na czym polega diagnoza?

Drobnokomórkowy rak płuca jest zazwyczaj późno diagnozowany. Dzieje się tak dlatego, że pacjenci zbyt późno zgłaszają się do lekarza. Nowotwór nie powoduje bowiem bólu w klatce piersiowej ani nie budzi ich niepokoju kaszel, który utrzymuje się przez kilka tygodni. Część chorych narzeka też na nawracające zapalenia płuc. U części pacjentów dochodzi do sytuacji, w której dopiero gdy w plwocinie pojawia się krew lub są bardzo osłabieni, zgłaszają się do lekarza. Zdarza się też, że pierwsze dolegliwości, na jakie skarży się pacjent dotknięty drobnokomórkowym rakiem płuca i z jakimi do nas trafia, to nie są kłopoty z oddychaniem, lecz bóle i zawroty głowy. Oznacza to, że pojawiły się przerzuty odległe, do centralnego ośrodka nerwowego - podkreśla doktor Chmielewska.

Gdy niepokojące objawy utrzymują się, a do tego w odkrztuszanej wydzielinie pojawia się krew, lekarz kieruje na badanie tomografem komputerowym. Jeśli potwierdzi się podejrzenie procesu nowotworowego, wykonuje biopsję. Wycinek tkanki pobiera albo przez ścianę klatki piersiowej, albo drogą przezoskrzelową. Od niedawna lekarze mają do dyspozycji bronchoskopię EBUS - urządzenie, oprócz kamerki, wyposażone jest w głowicę ultrasonograficzną, dzięki czemu mogą zobaczyć zmiany poza ścianą oskrzela, a także precyzyjnie pobrać wycinek tkanki do badań. 

Wszystkie te badania trwają kilka tygodni. Tylko na wynik badania histopatomorfologicznego możemy niekiedy czekać nawet cztery tygodnie. A dopiero to badanie rozstrzyga, czy pacjent ma raka płuca i jaki jest to typ nowotworu - tłumaczy doktor Chmielewska.

Jak wygląda leczenie?

Leczenie chorych na drobnokomórkowego raka płuca zależy od stopnia zaawansowania nowotworu. W przypadku tego nowotworu chirurgia nie odgrywa dużej roli, bo niewielka liczba pacjentów ma zmiany we wczesnym stadium rozwoju. Do klinik zgłaszają się najczęściej chorzy już w stadium zaawansowanym. Gdy nie ma przerzutów odległych - do wątroby, kości lub centralnego układu nerwowego, a zmiany nowotworowe znajdują się jedynie w obrębie klatki piersiowej i w węzłach chłonnych, możemy zastosować chemioterapię i radioterapię, podczas której naświetlany jest guz i węzły chłonne śródpiersia - przyznaje doktor Chmielewska. Gdy dochodzi do regresji, lekarze napromieniają jeszcze centralny układ nerwowy, aby ochronić mózg przed przerzutami.

Niestety, do takiego leczenia kwalifikuje się bardzo mało chorych, zaledwie 10-20 proc. ze wszystkich pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca. Ale i tak u 80 proc. z tej grupy dochodzi do wznowy - podkreśla profesor Dariusz Kowalski.

U pozostałych 80 procent chorych, czyli osób, które mają rozsianą postać choroby, lekarze stosują różne schematy chemioterapii. 

Jesienią tego roku został zarejestrowany w Unii Europejskiej atezolizumab, lek stymulujący odpowiedź immunologiczną, czyli tak zwana immunoterapia, która zmusza układ odpornościowy do walki z komórkami nowotworu. Lek ma nie dopuścić do nawrotu i sprawić, że układ odpornościowy chorego będzie walczył z nowotworem. Niektórzy pacjenci, u których zastosowano tę nową terapię, będą żyć dłużej niż gdyby dostali dotychczasowe leczenie. Dodanie immunoterapii pozwala zmniejszyć ryzyko zgonu o 30 procent - wyjaśnia doktor Chmielewska. Leczenie to jest już stosowane z powodzeniem w standardowej praktyce klinicznej u pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca.

Jest to pierwszy od lat lek, który przynosi efekty terapeutyczne - wydłuża życie i poprawia jego jakość. Można go stosować w pierwszej linii u chorych w stadium rozsianym raka, gdy nie można zastosować radykalnej terapii - przekonuje profesor Kowalski. 


Opracowanie: