Nastolatki często korzystające z funkcji oferowanych przez urządzenia cyfrowe są bardziej narażone na rozwój zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) – wynika z badania zamieszczonego na łamach „Journal of the American Medical Association”.

zdj. ilustracyjne /Pixabay

Według statystyk przeciętny amerykański nastolatek spędza w internecie około dziewięć godzin dziennie. Dzięki rozwojowi technologii do dyspozycji ma już nie tylko telewizję i gry komputerowe, ale wiele innych rozrywek i funkcji oferowanych przez smartfony, tablety i aplikacje mobilne. Media społecznościowe, filmy video, muzyka, czaty - w sieci jest co robić. Szkoda tylko, że - jak twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w USA - częste korzystanie z mediów cyfrowych idzie w parze z większym ryzykiem pojawienia się symptomów charakterystycznych dla ADHD.

Badacze przez dwa lata śledzili losy ponad 2,5 tys. amerykańskich nastolatków. Raz na pół roku pytali, jak często używają mediów cyfrowych oraz mierzyli natężenie objawów ADHD. Okazało się, że w ciągu tego czasu u sporej części młodzieży, która często korzystała z różnych mediów cyfrowych, rozwinęły się objawy w postaci problemów z koncentracją, nadpobudliwości czy impulsywności. U amatorów mediów cyfrowych symptomy ADHD pojawiały się znacznie częściej, niż u osób rzadko korzystających z technologicznych dobrodziejstw.

W naszym badaniu nie możemy potwierdzić związku przyczynowo-skutkowego, ale możemy zaobserwować silny związek statystyczny. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że nastolatki intensywnie korzystające z mediów cyfrowych są zdecydowanie bardziej narażone na rozwój symptomów ADHD w przyszłości" - podsumowuje dr Adam Leventhal, jeden z badaczy.