Gdyby rodząca kobieta nękana bolesnymi skurczami usłyszała, że ma zacząć tańczyć, prawdopodobnie uznałaby tę propozycję za nieśmieszny żart. Mimo to jak pokazuje praktyka położnicza, wykonywanie tzw. tańca porodowego ma swoje uzasadnienie.

zdj. ilustracyjne /pexels.com /Internet

Taniec porodowy należy do pozycji porodowych stojących. Kołysanie biodrami uśmierza ból i sprawia, że skurcze stają się bardziej efektywne, napięte mięśnie rozluźniają się, a cała akcja porodowa nieco przyspiesza. Nic więc dziwnego, że doświadczone położne zachęcają kobiety do tej szczególnej aktywności.

Wykonywanie kołyszących ruchów ułatwia dziecku zsuwanie się ku dołowi oraz, w drugiej fazie porodu, wpasowywanie się w przestrzeń kanału rodnego i przeciskanie się przezeń.

Podkład muzyczny nie ma znaczenia

Co prawda, taniec porodowy nie przypomina układów z dyskotekowego parkietu, ale nie ma przeciwwskazań, by był wykonywany do dowolnie wybranej muzyki. Część rodzących woli jednak tańczyć do rytmu dyktowanego przez własny oddech.

Jak tańczyć?

Nie ma żadnych sztywnych reguł. Najczęściej tańczy się w parze - kobieta opiera się o ramiona partnera, np. obejmując go za szyję, i lekko pochyla się do przodu. To ona dyktuje rytm, za którym podąża jej towarzysz.

Liczy się też bliskość

Przy okazji sam kontakt fizyczny zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Osoba towarzysząca niekiedy wykonuje masaż rodzącej, przytula ją, lub po prostu, stanowi solidne oparcie, dosłownie i w przenośni.

Tańczyć można też solo - np. opierając się o drabinkę. Taki rodzaj ruchu korzystnie wpłynie na postęp porodu, jeśli jednak nie czujemy się na siłach by stać, wykorzystujmy inne sposoby. Siedząc na piłce również można efektywnie kręcić biodrami wspomagając tym samym wstawianie się główki dziecka w kanał rodny. Warto próbować różnych pozycji i dynamicznie je zmieniać, wraz z postępem porodu oraz według potrzeb.

(mc)