"Popęd agresji ma każdy z nas, pytanie tylko, czy potrafimy ją zablokować i używać naszych mechanizmów obronnych i mechanizmów kontroli tego zachowania” – mówi psycholog Maja Wyremblewska. W rozmowie z RMF MAXXX ostrzega również przed autoagresją. „Jeżeli młody człowiek ma problem z wyrażaniem emocji, to pojawia się agresja skierowana do siebie. Prowadzi to bardzo często np. do różnych form samookaleczania”.

zdjęcie ilustracyjne /Pixabay

Katarzyna Ciesielska, RMF MAXXX: Czym w ogóle jest agresja?

Maja Wyremblewska, psycholog: Agresja jest to zamierzone działanie w celu wyrządzenia komuś krzywdy - działanie intencjonalne, czyli sprawca wie o tym, że chce kogoś skrzywdzić, wyrządzić komuś ból - doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Inaczej jest w przypadku złości, którą ma każdy z nas. Jest to normalna emocja. Gdy złościmy się na kogoś, niekoniecznie musimy mieć intencję wyrządzenia komuś krzywdy. Agresja to działanie z premedytacją.

Na czym polega agresja psychiczna?

Agresja psychiczna jest formą przemocy, która polega na zastraszaniu, komentowaniu, upokarzaniu drugiego człowieka, szantażu emocjonalnym. To jest taka forma agresji bardzo "wykwintnej". Nie dostrzegamy jej na pierwszy rzut oka. Przychodzimy do domu, jest spokój, nie ma siniaków, nie ma żadnych śladów pobicia. Tymczasem jest to codzienne upokarzanie drugiego człowieka, zastraszanie go - jak w przypadku, np. mobbingu w pracy, czy w przypadku przemocy psychicznej wobec kobiet lub dzieci. Chodzi o to, by władza, siła była po stronie agresora. Bo agresja zawsze wiąże się właśnie z poczuciem władzy i kontroli. Agresor jest tą osobą, która kontroluje sytuację, a wszyscy inni mają się dostosować do tego, czego on chce. W przeciwieństwie do agresji fizycznej - do przemocy emocjonalnej mamy trudniejszy dostęp. Zostawia ona ślady, działa bardzo destrukcyjnie na człowieka, ale nie widzimy tego na pierwszy rzut oka.

Jakie są źródła agresji?

Popęd agresji ma każdy z nas, pytanie tylko, czy potrafimy ją zablokować i używać naszych mechanizmów obronnych i mechanizmów kontroli tego zachowania. Każdy z nas może zacząć stosować agresję. Jest to zależne od tego, czy my trafimy na podatny grunt. Jeżeli mamy ofiarę przemocy, np. kobietę, która przez wiele lat była upokarzana przez swojego męża, to bardzo często staje się ona agresywna wobec własnych dzieci.

Zaczyna się tworzyć błędne koło?

Tak, bo potem te dzieci, które doświadczają przemocy idą do szkoły i mają potrzebę odreagowania się na słabszym koledze.

Agresor zawsze wybiera na ofiarę osobę słabszą?

Naturalnie, nie zmierzy się z osobą, która jest silniejsza od niego, bo poniósłby porażkę. Dlatego mówi się o "kręgu przemocy" - jeżeli jedna osoba doświadcza przemocy, może ją przekazywać w jakiś sposób dalej. Oczywiście, nie musi tego robić. Trudno jest w ogóle wskazać kto tak naprawdę jest agresorem. Przychodzi kobieta, która mówi: "cierpię, bo mąż mnie katuje", a okazuje się, że stosuje ona przemoc w stosunku do swoich dzieci. Ustalenie tutaj, kto jest sprawcą, a kto ofiara nie jest łatwe.

Czyli agresję możemy wynieść z domu, bo mamy złe wzorce, a w jakim stopniu agresja wśród młodych ludzi bierze się z przekazu jaki dociera do nich z mediów?

Portale społecznościowe, hejtowanie, nakręcanie spirali agresji. Ludzie nie zdają sobie też sprawy z tego, co oglądają w telewizji - filmy ze scenami gwałtu, zabójstwa. Na dobrą sprawę, na co dzień nie spotykamy się z takimi scenami, bo jakie jest prawdopodobieństwo tego, że ktoś na naszych oczach kogoś zamorduje? Inaczej jest na telewizyjnych kanałach, w grach komputerowych, w których chodzimy i strzelamy do ludzi, zabijamy ich. W ten sposób oswajamy się z kulturą przemocy, takie zachowanie jest propagowane. Do tego dochodzą jeszcze środki psychoaktywne, które młodzież zażywa - wszelkie formy dopalaczy, używek, które powodują, że dzieci są rozhamowane, tracą kontrolę nad sobą. Warto też wspomnieć o przemocy rówieśniczej, czyli mobbingu w szkole. Uczniowie walczą o władzę: "żebym nie wyszedł na jakiegoś mięczaka, żeby mi dali święty spokój". Do agresji może doprowadzić rywalizacja w klasie: "muszę być najlepszy, najsilniejszy, najzdolniejszy, najpiękniejszy, bo inaczej jestem nikim". To dziś frustruje wiele osób. Wynika to m.in. z tego, że w domach nie ma czasu na rozmowy. Żyjemy w świecie, w którym jest coraz więcej pracy, obowiązków, a coraz mniej czasu na spędzanie wspólnego czasu - czasu na rozmowę, żeby wysłuchać drugiej strony. Bywa, że zapracowani rodzice dają dzieciom pieniądze, żeby ich uszczęśliwić, a tak naprawdę odkupują winę za brak poświęconego im czasu. Efekt? Nie mamy kontroli nad tym, co nasze dziecko robi np. w sieci.

A kiedy mówimy o autoagresji?

Jeżeli młody człowiek ma problem z wyrażaniem emocji, to pojawia się agresja skierowana do siebie. Prowadzi to bardzo często np. do różnych form samookaleczania. Internet też ma tu znaczenie. Dzieci piszą na portalach: "jest mi smutno, nie wiem co robić" i uzyskują odpowiedź: "Mnie pomogło jak się pociąłem". Jeżeli nie wyrazimy swojej złości na zewnątrz, nie mamy z kim porozmawiać - zaczynamy w sobie kumulować złość.

(mc)