"Jeżeli przychodzi pacjent z chorobą nowotworową, to wydaje się, że powinno się go móc zakwalifikować do tak zwanego pakietu onkologicznego, udzielić mu tych świadczeń w odpowiednim trybie, uzyskać za to zapłatę. A tak nie jest. Z wielu powodów, bardzo często technicznych albo merytorycznych, tego pacjenta nie udaje się zakwalifikować do tego systemu" - tak o pakiecie onkologicznym mówi dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii prof. Julian Malicki. "Obserwujemy ogólne pogorszenie standardu świadczeń. Wydłużają się czasy uzyskiwania pewnych świadczeń, np. jeżeli pacjent ma wykonane badanie rezonansu magnetycznego albo badanie tomografii komputerowej, to ja borykam się z problemem, że lekarze nie mają czasu kiedy opisać tych badań" - dodaje prof. Malicki.

Zdjęcie ilustracyjne. /Buł /RMF FM

Posłuchaj całej rozmowy Adama Górczewskiego z prof. Julianem Malickim

Adam Górczewski: Pakiet onkologiczny - działa czy nie działa?

Prof. Julian Malicki: Wszyscy ograniczamy się do tego, jaka jest idea szybkiej ścieżki onkologicznej, szybkiej ścieżki w diagnostyce i w leczeniu. Nikt nie kwestionuje, że trzeba coś z tym zrobić, usprawnić. Natomiast my stykamy się z technicznymi aspektami systemu. A te techniczne aspekty systemu są znacząco niedopracowane. Jeżeli przychodzi pacjent z chorobą nowotworową, to wydaje się, że powinno się go móc zakwalifikować do tak zwanego pakietu onkologicznego, udzielić mu tych świadczeń w odpowiednim trybie, uzyskać za to zapłatę. A tak nie jest. Z wielu powodów, bardzo często technicznych albo merytorycznych, tego pacjenta nie udaje się zakwalifikować do tego systemu. Czasami te powody są takie, że na przykład ktoś, gdzieś po drodze, prowadząc tego pacjenta, nie dotrzymał jakiś tam elementów i wobec tego system nie przyjmuje go. Bardzo dużo jeszcze zależy od aspektów technicznych dostarczonych systemów informatycznych, których my nie chcemy używać, nawiasem mówiąc - dlatego, że mamy znacznie lepszy system informatyczny. Zbierze się grupa lekarzy, odbędzie się konsylium, ale jednocześnie nie da się wprowadzić pacjenta do systemu informatycznego, bo system nie działa. Wtedy to wszystko jest nieważne i pacjent już nie może być wprowadzony do systemu informatycznego. Nie można tego zrobić potem.
 
Nie można tego gdzieś spisać i potem wprowadzić, kiedy będzie taka możliwość?
 
Nie. Sam jestem zdziwiony tym, bo to w dzisiejszych czasach takich problemów nie powinno być. Jest taki zegar w tym komputerze, jeżeli tego się nie zrobi teraz, to potem już tego nie można zrobić. Ten pacjent już nie zostanie wprowadzony do systemu, do pakietu onkologicznego.

Ilu mieliście takich pacjentów?

Około połowy. W różnych miejscach jest różnie. Są takie poradnie, w których mamy dziesięciokrotnie więcej pacjentów, którzy nie kwalifikują się do pakietu onkologicznego niż mamy zakontraktowane. To może jest niewiarygodne, ale gdybym chciał powiedzieć globalnie we wszystkich poradniach Wielkopolskiego Centrum Onkologii, na 14 tys. porad w styczniu i lutym, w każdym miesiącu jest po 14 tys. Powinniśmy odesłać około 8 tys. osób miesięcznie, czyli więcej niż 50 proc. dlatego, że oni z różnych powodów nie kwalifikują się do tego pakietu. Wiele świadczeń się nie kwalifikuję. Procedura radioterapii paliatywnej, która ma zastosowanie u 30 proc. tych chorych, u których należy zastosować radioterapię, też została wyłączona. To jest 1500 pacjentów rocznie, czyli można powiedzieć, że to nie są drobne błędy. To jest cały szereg różnych przyczyn, z którymi my nie potrafimy sobie poradzić. Nie dlatego, że nie umiemy, tylko, że to się nie daje nic z tym zrobić.
 
Te sygnały od was trafiają do Warszawy? Czy jest jakaś próba na bieżąco, już na tym żywym organizmie, żeby te błędy wyrzucać, naprawiać?
 
Stroną w naszej umowie jest Narodowy Fundusz Zdrowia. Ja wystąpiłem z kilkoma wnioskami. Pism różnych napisaliśmy bardzo wiele. Na razie odzewu nie ma, poza obietnicą poprawy. Obietnice nas nie zadowalają, W styczniu nasze przychody zmalały o 30 proc., w  lutym o kolejne 30 proc. Żadna instytucja nie może funkcjonować, jeżeli nie dostaje zapłaty za świadczenia, których udziela. Trzeba też powiedzieć, że obserwujemy ogólne pogorszenie standardu świadczeń. Wydłużają się czasy uzyskiwania pewnych świadczeń, np. jeżeli pacjent ma wykonane badanie rezonansu magnetycznego albo badanie tomografii komputerowej, to ja borykam się z problemem, że  lekarze nie mają czasu kiedy opisać tych badań, bo biegają z jednego komitetu interdyscyplinarnego na drugi. Problem jest w zbiurokratyzowaniu tego sytemu. W tej  chwili wszystko należy przeprowadzać przez komitet interdyscyplinarny, a to nie ma sensu. Liczba środków, które mamy do dyspozycji, czasu, pracy, ludzi jest ograniczona i musimy robić tylko to, co ma sens. Nie możemy robić komitetów dyscyplinarnych tam, gdzie wiadomo, że to leczenie powinno się rozpocząć. Bo inaczej ten zespół ludzi, który będzie w tym uczestniczył, nie zrobi tego, co ma zrobić. Widzimy, że udzieliliśmy przez te dwa miesiące mniej ok. 10 proc. mniej świadczeń, bo czas potrzebny na wypracowanie tych wszystkich biurokratycznych reguł jest tak duży, że nie jesteśmy w stanie wykonać tylu świadczeń, ile wykonaliśmy w ubiegłym roku.

Te 30 proc. mniej środków miesięcznie - co to znaczy?
 
Nasz budżet miesięczny, który mamy zakontraktowany, to jest około 15 mln zł. Tyle powinniśmy dostać za świadczenia z Narodowego Funduszu Zdrowia. Rozliczyliśmy około 11 mln zł. Pozostałe, zgodnie z umową, to są świadczenia nienależne. Jeżeli nie mogę wprowadzić pacjenta do pakietu onkologicznego, to nie mam tych innych pieniędzy. Na pozostałych pacjentów mam bardzo mało. Jeżeli w jakiś sposób nie wprowadzimy pacjenta do systemu onkologicznego, to on w tym pakiecie nie jest - i koniec. I tu się sprawa zamyka. Proszę sobie wyobrazić, że mamy sytuację, że należy rozpocząć leczenie w ciągu 14 dni. A co z pacjentami, u których w ciągu 14 dni nie można rozpocząć leczenia? Wiadomo, że są pacjenci, u których należy rozpocząć leczenie trochę wcześniej, a inni mogą trochę poczekać z różnych względów medycznych. Ale my nie mamy żadnego narzędzia do ich sortowania. W tej chwili, jeżeli do nas zgłasza się trochę więcej pacjentów, to nam kolejka się wydłużyła. Szpital ma określoną pojemność. U nas w tej chwili mamy wszystkich pacjentów, którzy czekają dłużej niż 14 dni i będą czekać. Będą czekać może 16, 17, 18, może 20 dni. Zgodnie z tymi regułami żaden z nich nie kwalifikuje się do pakietu onkologicznego. Czyli my do końca roku nie będziemy za bardzo tych pacjentów wprowadzać. No i teraz mogę sobie zadać pytanie: skoro ja o tym wiem, to powinien móc powiedzieć temu pacjentowi, że pan u nas będzie czekał 16 dni na leczenie i wobec tego nie możemy pan przyjąć, bo na pana nie mamy pieniędzy. Niech pan pójdzie gdzie indziej poszukać tego świadczenia - ale nie możemy tego powiedzieć, bo nie ma takiej drogi. Wobec tego musimy go wpisać, wpisujemy go na listę oczekujących i oni czekają dłużej niż 16 dni, a Fundusz za to nie zapłaci.

Jakie są dokładnie założenia pakietu onkologicznego? Sprawdźcie