Wiosna to nie jest dobry czas dla alergików. Jak ostrzega w rozmowie z RMF FM dr Marcel Mazur z Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, pyłki dopadną nas wszędzie. Nie tylko na wsi, na łonie natury. W mieście także.

Na wiosnę pyłki dopadną nas wszędzie. / BSIP SA / Alamy /PAP/EPA

Paweł Pawłowski: Zbliża się majówka. Na co powinniśmy uważać wyjeżdżając na majówkę np. na Mazury czy na Podhale? Gdzieś gdzie jest mnóstwo roślinności i groźba dużych stężeń pyłków?

Dr Marcel Mazur z Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie: Przede wszystkim pamiętajmy, że pyłki dopadną nas wszędzie. To nie jest tak, że w miejscach wypoczynku na łonie natury pyłki będą, a w mieście nie. Pyłki są wszędzie, gdyż wiatr przenosi je na bardzo duże odległości. Różnica jest taka, że poza miastem stężenie może być większe. Ten okres to przede wszystkim narażenie, jeszcze, na pyłek drzew, np. brzozy. Natomiast od połowy maja trzeba spodziewać się pyłków traw.

Czy wyjeżdżając na majówkę, powinniśmy jakoś szczególnie się zabezpieczyć?

Najlepiej, jeśli ktoś ma już takie doświadczenie, że w poprzednich latach dolegliwości pojawiały się w określonym momencie, to można podjąć manewr wyprzedzający. Leki, które były stosowane w zeszłym roku warto włączyć na kilka dni przed spodziewanym terminem pylenia. Można wspomagać się kalendarzami pyłkowymi i komunikatami jak np. publikowany przez Polskie Towarzystwo Zwalczania Chorób Alergicznych. Mniej więcej wiadomo, kiedy to stężenie narasta. Natomiast oczywiście alergicy muszą mieć ze sobą leki - doustne, donosowe, w formie kropli do oczu - w zależności od objawów.

Co w przypadku osób, które nie przebadały się, ale widzą objawy alergii?

Taka osoba powinna przejść badania, bo jeżeli do tej pory nie wie na co jest uczulona, to postępuje w ciemno. Oczywiście, może przyjąć leki, które zmniejszają objawy, ale jest przecież też postępowanie docelowe; możemy wytworzyć tolerancje tego alergenu. Zbadanie się jest o tyle istotne, że można włączyć odczulanie, które spowoduje, że w przyszłym sezonie tych objawów nie będzie.

Uczulać mogą nas także substancje sztuczne takie jak zapachy samochodowe, czy zanieczyszczenie powietrza...

Z tym będzie kłopot, bo zanieczyszczenie powietrza jest wszechobecne. Zabezpieczyć możemy się tylko w ten sposób, żeby w tym okresie mniej wychodzić na świeże powietrze. Choć pył dostaje się też do wewnątrz. Najlepiej byłoby wyposażyć się w filtry, które oczyszczą powietrze w domu. Nie unikniemy kontaktu z pyłami. No, chyba że nad morzem albo wysoko w górach.

Co z osobami, które nie wyjadą na majówkę i wezmą się za spóźnione wiosenne porządki?


Jeśli ktoś podejmuje takie wyzwanie, musi mieć świadomość, że może okupić to dodatkowymi objawami. Dlatego trzeba mieć świadomość i tak sprzątać, żeby tych zanieczyszczeń nie wdychać.

Pościeli na balkonie też nie wywietrzymy?

Pościel powinno się wietrzyć na mrozie, choćby ze względu na roztocza. Ale czy wystawimy pościel na balkon w ciepły dzień, gdzie mamy pyłki w powietrzu, czy otworzymy okno - tak czy siak, pyłki dostaną się do wnętrza. Pacjenci przyznają, że objawy alergii mają też w domu.

Wypunktujmy więc kilka porad dla alergików przed majówką.

Przede wszystkim, jeżeli ktoś w poprzednich sezonach miał takie objawy, powinien włączyć leczenie wcześniej, żeby jak najszybciej zaczęły działać. Po drugie - leki trzeba mieć zawsze przy sobie. Co ciekawe, nie każdy o tym pamięta. No i w miarę możliwości należy unikać miejsc z potencjalnie większą ekspozycją na pyłki - miejsca z pylącymi drzewami i trawami. Jeśli ktoś jest alergikiem, to lepiej, żeby tam się nie pojawiał.

POSŁUCHAJ TAKŻE ROZMOWY Z PROF. EWĄ CZARNOBILSKĄ, KIEROWNIK CENTRUM ALERGOLOGII KLINICZNEJ I ŚRODOWISKOWEJ SZPITALA UNIWERSYTECKIEGO W KRAKOWIE: