Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, czym karmią szpitalne stołówki i firmy cateringowe dostarczające jedzenie do lecznic. I alarmuje: Szpitalne posiłki mogą szkodzić!

REKLAMA
Zdj. ilustracyjne

Sprawdzono kilkadziesiąt szpitali w całym kraju. W zdecydowanej większości pacjenci dostawali posiłki niedopasowane do ich stanu zdrowia, przygotowane z surowców niskiej jakości i o niewłaściwych wartościach odżywczych - ostrzega NIK.

Posiłki ze zbyt niską zawartością składników odżywczych mogą powodować odwapnienie kości, niedokrwistość, niedotlenienie czy nadciśnienie. Prezes NIK ostrzega także przed nadmiarem niektórych substancji, takich jak na przykład witamina A, która w nadmiarze może być toksyczna. W większości szpitali stwierdzono także zbyt duży udział soli w posiłkach - zwraca uwagę Krzysztof Kwiatkowski.

Pacjenci dostają za mało warzyw i owoców, a za dużo czerwonego mięsa, tłustych wędlin, konserw i substytutów pełnowartościowych produktów. Zamiast masła dostają "tłuszcz mleczny do smarowania", zamiast sera "suszony hydrolizat białkowy o smaku i aromacie sera". Nie dostają jogurtu, mleka acidofilnego, ani ryb morskich.

NIK zwraca też uwagę, że organy odpowiedzialne za nadzór nad żywieniem pacjentów nie mają narzędzi prawnych do oceny jakości posiłków, a wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej przekazywane szpitalom miały jedynie charakter pism z zaleceniami. Wdrożenie zalecenia było dobrowolne i na ogół do niego nie dochodziło.

W części szpitali w ogóle nie było dietetyków, a tam gdzie byli zatrudnieni, pacjenci nie zawsze mieli zapewnioną właściwą opiekę dietetyczną. Na jednego dietetyka przypadało ponad siedmiuset pacjentów, dlatego eksperci do spraw żywienia często przygotowywali jadłospisy nierzetelne, źle zbilansowane i nieadekwatne do stanu zdrowia pacjentów.

Najgorsza jest sytuacja w szpitalach, które korzystały z usług firma cateringowych. W prawie połowie nie było dietetyków, nie analizowano też i nie weryfikowano jadłospisów.

(m)