Polska nie ma systemu zapobiegania, wczesnego wykrywania i leczenia cukrzycy typu drugiego - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Liczba chorych rośnie, a rząd nie ma ogólnopolskiej strategii walki z jedną z najważniejszych chorób cywilizacyjnych - wynika z raportu, który właśnie opublikował NIK.

REKLAMA
zdj. ilustracyjne /Karolina Michalik /Archiwum RMF FM

Największym problemem jest brak lekarzy specjalistów. Potrzeba pilnie zatrudnić co najmniej dwustu pięćdziesięciu diabetologów - ostrzega prezes NIK i wskazuje na skutek - coraz dłuższe kolejki. Nie poprawiła się dostępność świadczeń dla cukrzyków. W kontrolowanym okresie rosła liczba pacjentów oczekujących na wizytę w poradni diabetologicznej i na hospitalizację - komentuje Krzysztof Kwiatkowski.

Jednym z powodów rosnących kolejek jest brak zachęt ze strony NFZ do tworzenia specjalistycznych oddziałów i przychodni. NFZ nie przygotował rozwiązań zachęcających świadczeniodawców do tworzenia oddziałów diabetologicznych, pomimo przewidywanego wzrostu liczby chorych na cukrzycę typu 2 - krytykuje prezes NIK.

W dodatku dla cukrzyków typu drugiego nie ma innowacyjnych leków. Minister zdrowia nie wprowadził (do czasu zakończenia kontroli) na listy leków refundowanych ani jednego leku z grupy leków inkretynowych i grupy flozyn (spośród 10 które uzyskały pozytywne rekomendacje Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji). W efekcie polscy pacjenci nie mają dostępu do innowacyjnego leczenia cukrzycy typu 2 - punktuje Izba.

NIK wystosował szereg zaleceń. Do ministra zdrowia - przygotowania ogólnopolskiego programu zapobiegania i walki z cukrzycą, oszacowania liczby niezdiagnozowanych chorych, do których trzeba dotrzeć z informacją o potrzebie walki z cukrzyca oraz pilnego zwiększenia liczby lekarzy. Do prezesa NFZ - zwiększenia dostępu do leczenia na poziomie ambulatoryjnym i szpitalnym.

(j.)