Pierwsze szpitale składają wnioski do oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia, by mogły zatrzymać lekarzy, którzy wybrali etaty w innych placówkach. Do dziś lekarze mogą złożyć oświadczenie czy wybiorą podwyżkę za pracę w jednym szpitalu i niewykonywanie świadczeń w innym.

REKLAMA
Zdjęcie ilustracyjne /Karolina Michalik /RMF FM

W małych szpitalach może to oznaczać brak lekarzy na dyżurach. Chyba, że na zdjęcie zakazu konkurencji zgodzi się oddział funduszu.

Nie wiadomo jakimi kryteriami będzie się kierował NFZ decydując o zakazie konkurencji. To będzie uznaniowa decyzja. Nie ma określonych zasad, czy szpital będzie mógł zatrudnić lekarza z zakazem konkurencji, czy nie poza ogólnym stwierdzeniem, że dyrektor oddziału NFZ może wydać taką zgodę. Dyrektorzy szpitali którzy już złożyli takie wnioski słyszeli, że fundusz nie będzie skory, by wydawać takie zgody.

Podobno bardzo krytycznie ma się przyglądać tym wnioskom - mówi dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim Jerzy Wielgolewski. Sam już złożył wniosek do NFZ-u, bo traci kilku lekarzy. Wypadnięcie jednej osoby, powoduje, że grafik się wali - zaznacza dyrektor.

Najgorsza sytuacja będzie na oddziale internistycznym i na SOR-ze, bo tam niedobory kadrowe są największe.

Dyrektor szpitala w Makowie wyklucza, że bez zgody NFZ-u będzie musiał ograniczać działanie niektórych oddziałów. W podobnej sytuacji będzie większość małych szpitali.

(ag)