"W walce z chorobą pomógł mi silny organizm sportowca. Od kilkunastu lat trenuję pływanie" - podkreśla w rozmowie z RMF FM 26-letni Andrzej z Warszawy, który ponad rok temu przeszedł przeszczep szpiku. To często jedyna szansa dla osób chorujących na nowotwór krwi. U pana Andrzeja lekarze zdiagnozowali chłoniaka limfoblastycznego. Właśnie o chorobach krwi mówimy w cyklu Twoje Zdrowie.

/Zdjęcie ilustracyjne /Pixabay

Objawy w moim przypadku to kaszel, duszności i wybroczyny na klatce piersiowej. Niestety, dosyć długo bagatelizowałem objawy. Na dawcę szpiku czekałem tylko trzy miesiące, miałem dużo szczęścia - podkreśla pan Andrzej w rozmowie z reporterem RMF FM. Musiałem zrezygnować z pracy i dotychczasowego stylu życia, po 24 latach w sporcie. Kilka dni przed tym, jak usłyszałem diagnozę założyłem swój klub pływacki - dodaje.

Pan Andrzej usłyszał od lekarzy, że ma zakaz wchodzenia do basenu. Treningi mogę prowadzić tylko stojąc przy brzegu i tak będzie jeszcze przez kilka miesięcy, do momentu aż upłyną dwa lata od przeszczepu. Mimo to cieszę się, że mogę pracować, że mogę normalnie funkcjonować - dodaje pan Andrzej.  

W bazie było wielu potencjalnych dawców szpiku i szybko udało się znaleźć tę jedną, właściwą osobę, bliźniaka genetycznego. Wiem, że jest Niemcem, młodym mężczyzną, wysłałem do niego niedawno kartkę i po upływie dwóch lat od przeszczepu będę chciał się z nim spotkać, wtedy będziemy mogli nawiązać bliższą relację. Napisałem do niego po prostu: "Dziękuję, uratowałeś mi życie" - dodaje pan Andrzej.

Opracowanie: