Alkomat i narkotest w gmachu na Wiejskiej? Czy konieczne byłoby badanie parlamentarzystów pod kątem trzeźwości? Czy należałoby wymagać od naszych prawodawców, aby wykazywali się przed opinią publiczną, że nie są w pracy pod wpływem napojów wyskokowych i innych środków zmieniających świadomość?
Alkomatem chce badać posłów marszałek Sejmu. Szymon Hołownia zapowiada zmiany, które pozwolą prowadzącemu obrady przeprowadzać takie testy na zlecenie straży marszałkowskiej. Lider Polski 2050 nie podał jeszcze konkretnych rozwiązań.
Mimo to reporter RMF FM Michał Krasoń zapytał przedstawicieli różnych ugrupowań o reakcje na takie ogólnie sformułowane plany. Stawianie alkomatów w takiej instytucji państwa polskiego jak Sejm trochę razi. To groteska - skomentował poseł Sebastian Kaleta z Prawa i Sprawiedliwości. Odmiennego zdania jest posłanka Lewicy. Kiedy jest uzasadnione podejrzenie, że ktoś może być pod wpływem, to wtedy jak najbardziej - ocenia Anna Maria Żukowska.
O samym pomyśle nie chciał się wypowiadać wicemarszałek Sejmu z Konfederacji. Krzysztof Bosak zwrócił jednak uwagę, że wprowadzenie takiego rozwiązania może nie być proste. Posłowie mają immunitet. Jeżeli marszałek chce ich do czegoś zmusić, to sam musi dokonać modyfikacji w regulaminie Sejmu. A ma takie prawo w mojej ocenie - podsumował Bosak. Marszałek Hołownia o konieczności zmiany przepisów wie i zaznaczył, że jest gotów stworzyć odpowiednie projekty. Nie sprecyzował jednak kiedy.
Nie tylko polski problem
Politycy pojawiający się w parlamencie pod wpływem alkoholu i innych środków zmieniających świadomość to nie tylko polski problem. Seria skandali wokół zażywania narkotyków przez deputowanych do Zgromadzenia Narodowego wybuchła we Francji. Jednak propozycja lewicowego mera Grenoble, by anonimowo poddać wszystkich francuskich posłów testom wykrywającym substancje narkotyczne, wywołała wielkie kontrowersje. Deputowani uznali sam pomysł za obraźliwy.
Francuskie media sugerują, że w tej sprawie panuje zmowa milczenia, choć afery się mnożą. Jak donosi francuski korespondent RMF FM Marek Gładysz, jeden z posłów skrajnej lewicy został zatrzymany przez policję, kiedy kupował narkotyki na ulicy od nieletniego handlarza. Inny, również skrajnie lewicowy parlamentarzysta przyznał, że w młodości sam handlował zakazanymi substancjami. Zaś poseł obozu prezydenta Emmanuela Macrona podał się do dymisji, kiedy media ujawniły, że podczas kampanii wyborczej zażywał regularnie kokainę.
Odmienne stany świadomości polityków nie są więc niestety tylko chwilową sensacją.