W związku z osłabieniem akomodacji związanym z wiekiem, większość dorosłych po 45. roku życia potrzebuje okularów do bliży. Niestety wyniki ankiet przeprowadzonych wśród pacjentów w wieku 40-49 lat wskazują, że wielu z nich nie ma odpowiednich okularów korekcyjnych. Dopóki jakoś radzą sobie z tym problemem, miedzy innymi kupując gotowe okulary do czytania – nie idą do specjalisty.

Zdjęcie ilustracyjne /Pexels photo /

Często w gabinecie pacjenci wyrażają nadmierny niepokój o stan swoich oczu związany z przepisaniem pierwszych lub kolejnych - mocniejszych (bardziej plusowych)  okularów do bliży. Wynika to z braku wiedzy na temat prezbiopii (starowzroczności). Chyba większość lekarzy spotykało się z wątpliwością pacjenta: “dlaczego psuje mi się wzrok, kiedy rodzice lub dziadkowie do późnej starości wspaniale widzieli - czytali lub nawlekali igłę bez okularów “.

Żeby tak faktycznie było, opisywana starsza osoba musiałaby mieć wadę minusową kompensującą  tarczowzroczne plusy, czyli niewyraźnie widziała dal, co jednak nie zostało wtedy zdiagnozowane. 

Konsekwencją niewiedzy jest niestety fakt, że blisko 1/3 osób w wieku 50-59 lat  i 1/4 osób w wieku 60 lat i więcej - to osoby z prezbiopią, które nie mają dobrze dobranej korekcji okularowej.

Osoby w młodości nadwzroczne (mające wadę plusową) potrzebują po 40. roku życia zwykle dwie pary okularów: do dali (słabsze plusy) i do bliży (mocniejsze plusy). Krótkowidze w zakresie -1,0 do -3,0 D potrzebują korekcji do dali , a mogą czytać bez okularów. Osoby z krótkowzrocznością wyższą niż -3,0 D potrzebują nadal minusowej (choć zwykle nieco słabszej niż w młodości)  korekcji do dali i drugiej (mniej minusowej) korekcji do bliży. Kilka par okularów - może zastąpić korekcja progresywna, czyli jedna para okularów do różnych odległości lub soczewki kontaktowe progresywne. Do nowoczesnych okularów progresywnych łatwo się przyzwyczaić, bo praktycznie są one wykonywane indywidualnie dla każdej osoby, niestety są nadal  dosyć drogie.