Osoby, które śpią w ciągu nocy mniej niż sześć godzin są bardziej narażone na choroby układu sercowo-naczyniowego niż osoby śpiące od siedmiu do ośmiu godzin - informują naukowcy, których wnioski publikuje "Journal of the American College of Cardiology".

zdj. ilustracyjne /Pixabay

To pierwsze badania wskazujące, że obiektywnie mierzona długość snu niezależnie wpływa na rozwój miażdżycy w całym organizmie - podkreśla autor analizy dr José M. Ordovás z Centro Nacional de Investigaciones Cardiovasculares Carlos III (CNIC) w Madrycie.

Wcześniejsze prace wskazywały, że niedobór snu zwiększa ryzyko chorób serca poprzez wpływ na takie czynniki, jak poziom glukozy we krwi, ciśnienie tętnicze, stan zapalny i nadwaga.

W najnowszych badaniach wzięło udział 3974 pracowników banków z Hiszpanii, których średnia wieku wynosiła 46 lat (dwie trzecie stanowili mężczyźni). U żadnego z uczestników nie zdiagnozowano wcześniej chorób układu sercowo-naczyniowego.

Badani przez siedem dni i nocy nosili na nadgarstkach urządzenie (aktygraf) mierzące czas i latencję snu, liczbę przebudzeń oraz czas aktywności w ciągu dnia. Ponadto uczestnicy przeszli badania USG 3D oraz tomografię komputerową serca.

Po przeanalizowaniu zebranych informacji oraz uwzględnieniu tradycyjnych czynników ryzyka chorób serca naukowcy stwierdzili, że osoby śpiące w ciągu nocy mniej niż 6 godzin były o 27 proc. bardziej narażone na rozwój miażdżycy w porównaniu z osobami śpiącymi od 7 do 8 godzin. W przypadku osób, u których występowała zła jakość snu (częste przebudzenia, krótki czas snu głębokiego), ryzyko miażdżycy było o 34 proc. większe niż w przypadku osób, których jakość snu była dobra.

W przypadku osób śpiących ponad osiem godzin również zauważono podwyższone ryzyko miażdżycy, jednak odsetek takich osób wśród uczestników był bardzo mały.

Uczestnicy, których sen był krótszy lub gorszej jakości częściej spożywali alkohol i pili kawę.