Zespół lekarzy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie zahamował akcję porodową u matki, rozpoczętą po poronieniu jednego z bliźniaków. „Dzięki temu kobiecie udało się utrzymać i urodzić drugie dziecko. Dziewczynka jest w stabilnym stanie” - podał szpital.

REKLAMA

Był to drugi przypadek w Polsce odroczenia porodu po poronieniu jednego dziecka. Jest to procedura od niedawna wykonywana na świecie. W 99 proc. takich przypadków nie udaje się wyhamować porodu i dochodzi do poronienia także drugiego dziecka - podkreślił ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego dr Tomasz Waśniewski.

Jak dodał, takie działanie wymaga zespołu, które podejmie tę ryzykowną decyzję, a przede wszystkim decyzji mamy, która była poinformowana o tym, że rokowania ciąży są bardzo niepewne.

Ordynator wyjaśnił, że ciąża bliźniacza, w czasie której jeden z bliźniaków obumarł, to wcale nierzadka sytuacja, ale w tym wypadku doszło do powikłania polegającego na rozpoczęciu czynności skurczowych macicy i poronieniu obumarłego płodu.

Mój zespół podjął decyzję - na prośbę mamy - o próbie ratowania drugiego dziecka, czyli wyhamowaniu już istniejącego porodu, tak by możliwa była kontynuacja ciąży z drugim bliźniakiem. To był 18.-19. tydzień ciąży. Możliwości przeżycia urodzonych w tym momencie dzieci nie ma - podkreślił dr Waśniewski.

Zarówno standardy polskie, jak i światowe, jako minimalną długość ciąży z szansą na przeżycie wcześniaka podają 24 tygodnie. Stąd próba kontynuacji ciąży i odroczenia porodu (dlatego nazywa się porodem odroczonym) do czasu, aż dziecko osiągnie wiek płodowy, która umożliwia już życie poza łonem mamy.

>>>12-LATKA ODEBRAŁA PORÓD!<<<

Według dr. Waśniewskiego największe pochwały i wyrazy szacunku należą się mamie, która podjęła bardzo ryzykowną dla niej próbę odroczenia porodu drugiego dziecka. Grozi to bowiem poważnymi konsekwencjami. Należą do nich czynniki zapalne, czynniki krwotoczne, które czasami wymagają bardzo radykalnych działań, w tym nawet wycięcia macicy, by ratować życia matki.

Kobieta poinformowana o tych zagrożeniach, kategorycznie zażądała od nas podjęcia próby ratowania drugiego dziecka. Mój zespół stanął na wysokości zadania. Udało się wyhamować czynność skurczową macicy z bardzo dobrym efektem - opisał ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego.

W macicy zostało łożysko i pępowina pierwszego dziecka, stwarzająca groźbę uaktywnienia czynników zapalnych i krwotocznych, a w efekcie zagrożenie obumarcia drugiego płodu. Mimo tych zagrożeń udało się wyhamować czynność skurczową macicy, wszystkie czynniki infekcyjne do tego stopnia, że w 25. tygodniu ciąży podjęliśmy nawet decyzję o czasowym wypisaniu pacjentki z oddziału do domu - dodał.

Lekarzom udało się utrzymać ciążę do 30. tygodnia, kiedy nastąpiło jedno ze spodziewanych w takich sytuacjach powikłań, czyli krwawienia z dróg rodnych z objawami odklejającego się łożyska u drugiego dziecka. Ostatecznie 27 listopada urodził się wcześniak.

Samo zaopatrywanie potencjalnego wcześniaka urodzonego w 25. tygodniu ciąży wymaga najwyższych umiejętności neonatologicznych i najlepszego sprzętu do opieki nad noworodkami. Mogą to zapewnić tylko wyspecjalizowane oddziały, takie jak Oddział Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka w naszym szpitalu. Dają one pewność, że w razie przeciągnięcia porodu zaopiekują się wcześniakiem i dadzą mu szanse na dobre życie - zaznaczył dr Waśniewski.

Dodał, że niezbędne w takich przypadkach jest również istnienie całego zaplecza szpitalnego z możliwością diagnostyki wczesnych powikłań i reagowania na nie.

Tak, aby w razie krwotoku być w stanie w ciągu kilku minut wspólnie z doskonałym zespołem anestezjologicznym zabezpieczyć pacjentkę. Niezbędna jest także baza bakteriologiczna, którą zapewnia Zakład Bakteriologii w naszym szpitalu i intensywnej terapii. Tylko szpitale z takich zapleczem mogą zapewnić sukces - powiedział Waśniewski.

Jego zdaniem uratowanie jednego z bliźniąt to spektakularny sukces. Dziecko by się nie urodziło, gdyby nie desperacja mamy i podjęcie ryzyka przez specjalistów - dodał.

Jak poinformował dr Norbert Dera, ordynator Oddziału Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka dziewczynka, która urodziła się 27 listopada z wagą 1,55 kg jest w stabilnym stanie.

Po urodzeniu była w stanie ciężkim, ale po podjęciu przez nas intensywnych czynności stabilizujących jej stan się poprawił. Dziecko przebywa w inkubatorze- dodał.

(ag)