Mikroplastik można znaleźć w organizmach ludzi z całego świata – alarmują naukowcy obradujący w Wiedniu i jak podkreślają ludzie zjadają go wraz z rybami i owocami morza, solą morską, a nawet piwem, miodem i wodą butelkowaną. Globalna produkcja tworzyw sztucznych wynosi setki milionów ton rocznie i nadal rośnie.

Choć najwięcej plastikowych odpadów pozostaje na lądzie, to ze względu na trudności techniczne związane z badaniami laboratoryjnymi łatwiej zbadać jest zanieczyszczenie wód. Szacuje się, że 2 do 5 proc. wszystkich produkowanych tworzyw sztucznych trafia do mórz. Są tam zjadane przez zwierzęta morskie i wchodzą do łańcucha pokarmowego. W ostatecznym rozrachunku ich ślady można też wykryć w ludzkich organizmach.

Tuńczyki, homary, krewetki

Mikroplastik to kawałki tworzyw sztucznych o średnicy poniżej 5 mm. Wykorzystywane są w różnego rodzaju produktach (np. kosmetykach). Wiadomo, że spożycie mikroplastiku przez organizmy żywe może prowadzić do zmian chorobowych przewodu pokarmowego, zapalenia tkanek, problemów z wątrobą, powstawania nowotworów i zaburzeń endokrynologicznych. Mikroplastik może również ułatwiać przenoszenie toksycznych związków chemicznych i patogenów.

Znaczne ilości mikroplastiku wykryto w tuńczykach, homarach i krewetkach. Poza tym jest bardzo prawdopodobne, że żywność zostaje skażona tworzywami sztucznymi podczas różnych etapów przetwarzania lub podczas jej pakowania. Innym źródłem mikroplastiku w ludzkiej diecie jest sól morska, uzyskiwana przez odparowanie słonej wody. Mikroplastik wykrywano też w piwie, miodzie i wodzie butelkowanej.

Naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego oraz austriackiej agencji ochrony środowiska Umweltbundesamt monitorowali grupę ośmiu osób z różnych krajów (Austrii, Finlandii, Holandii, Japonii, Polski, Rosji Wielkiej Brytanii i Włoch). W tygodniu poprzedzającym pobranie próbek kału każda z tych osób prowadziła dziennik spożywanych pokarmów. Okazało się, że wszyscy uczestnicy badania byli narażeni na działanie tworzyw sztucznych przez spożywanie żywności zapakowanej w plastik lub przez picie wody w plastikowych butelkach. Żaden z uczestników badania nie był wegetarianinem, a sześć osób spożywało ryby morskie.

Tworzywa sztuczne docierają do ludzkiego jelita

Plastikowe słomki i sztućce z... awokado

Chemik i przedsiębiorca Scott Munguia z Michoacan w Meksyku opracował plastik, który nie wpływa negatywnie na środowisko. Scott wykorzystał naturalnie występujący biopolimer z awokado. Rocznie w krajach Unii Europejskiej wytwarza się 25 mln ton plastikowych odpadów. czytaj więcej

Pobrane próbki kału zostały przetestowane za pomocą specjalnie opracowanej procedury analitycznej pod kątem obecności 10 rodzajów tworzyw sztucznych. Znaleziono aż dziewięć różnych tworzyw - ich fragmenty miały od 50 do 500 mikrometrów średnicy. Mikroplastik był obecny w każdej z próbek - przeciętnie 20 cząstek na 10 gramów kału. Najbardziej rozpowszechnionymi tworzywami były polipropylen (PP) oraz politereftalan etylenu (PET).

Typowe składniki kału to woda (około 70 proc.) oraz niestrawne (lub niestrawione) pozostałości pokarmów spożytych 2-3 dni wcześniej - głownie błonnik, cząsteczki skrobi i tłuszczów, tkanki łącznej i mięśni. Są też złuszczone komórki jelita, śluz, resztki enzymów trawiennych o raz wielkie ilości bakterii.

To pierwsze badanie tego rodzaju i potwierdza to, co od dawna podejrzewaliśmy, że tworzywa sztuczne ostatecznie docierają do ludzkiego jelita - tłumaczy główny autor badań, dr Philipp Schwabl. To bardzo niepokojące, zwłaszcza w przypadku pacjentów z chorobami przewodu pokarmowego. Podczas badań prowadzonych na zwierzętach najwyższe stężenia mikroplastiku zostały wykryte w jelitach, jednak jego najmniejsze cząsteczki są w stanie przedostać się do krwioobiegu, układu limfatycznego, a nawet dotrzeć do wątroby. Mamy pierwsze dowody na obecność mikroplastiku w ludzkim ciele, teraz potrzebujemy dalszych badań, aby zrozumieć, co to oznacza dla ludzkiego zdrowia - podkreślił naukowiec.

(ug)