Będą trudności w małych szpitalach powiatowych. Może zabraknąć nam lekarzy - tak w rozmowie z RMF FM mówi prezes Związku Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski. W piątek 7 września mija termin składania przez lekarzy deklaracji pracy na etacie w jednym szpitalu i nie wykonywania konkurencyjnych świadczeń w innym. W zamian mają zarabiać co najmniej 6750 złotych brutto.

REKLAMA
Zdjęcie ilustracyjne /Karolina Michalik /RMF FM

W szpitalach powiatowych może zabraknąć lekarzy, bo tym placówkom najtrudniej przyciągnąć lekarza na etat i ich funkcjonowanie opiera się na lekarzach zatrudnianych na umowy cywilno-prawne. Jeśli wybiorą podwyżkę w macierzystym dużym szpitalu - w małym zabraknie rąk do pracy.

Minister Szumowski zapewnia, ze jest wentyl bezpieczeństwa: dyrektor szpitala może prosić NFZ o zwolnienie lekarzy z zakazu konkurencji.

Jeżeli szpital ma braki, nie ma chirurga, to ono musi mieć chirurga. Zawsze może wystąpić do oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia i proszę o umożliwienie pracy u mnie chirurga, który podpisał klauzulę wyłączności gdzie indziej - mówi Szumowski.

To biurokracja. Będziemy na łasce NFZ-u - mówi prezes Związku Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski. Jeżeli ministerstwo chce likwidować szpitale, to trzeba to powiedzieć - uważa Malinowski. Bo jak mówi, większość szpitali powiatowych będzie zmuszona wystąpić do NFZ o zgodne na prace lekarzy z lojalką w innym szpitalu.

(ag)