"Na wiosnę będzie lepiej. Wtedy pacjenci odczują skrócenie kolejek" - zapowiada minister zdrowia Łukasz Szumowski w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Mariuszem Piekarskim. Szef resortu zdrowia przekonuje, że kolejki do specjalistów nie są aż tak długie jak wylicza fundacja WatchHealthCare. "NFZ ma korzystniejsze dane" - podkreśla.

Mariusz Piekarski: Średni czas oczekiwania na świadczenie medyczne wynosi teraz 3,7 miesiąca. Rok temu to było 3,1 miesiąca. Najbardziej wydłużają się kolejki do endokrynologów. Tak wynika z raportu fundacji WatchHealthCare. Kiedy w końcu kolejki będą krótsze?

Łukasz Szumowski: Wiosna to termin, kiedy możemy odczuć poprawę po wprowadzeniu w najbliższym czasie mechanizmów, które te kolejki zaczną modyfikować. Chodzi o to, że w służbie zdrowia rzeczy nie dzieją się natychmiast. Tylko mechanizmy, które wprowadzamy, mogą skutkować dopiero realnymi, odczuwalnymi dla pacjenta efektami mniej więcej za może trochę szybciej niż rok.

Polacy miesiącami czekają na wizytę u specjalisty. Na endokrynologa nawet rok

Wydłużają się kolejki do lekarzy. Średni czas oczekiwania na świadczenie medyczne wynosi teraz 3,7 miesiąca! Rok temu to było 3,1 miesiąca. Najbardziej wydłużają się kolejki do endokrynologów. Skraca się czas oczekiwania na wizytę do okulistów. Tak wynika z raportu fundacji WatchHealthCare. czytaj więcej

A jakie to mechanizmy, które tak do wiosny skrócą nam te kolejki?

Wybraliśmy te najdłuższe okresy oczekiwania: do endokrynologa, do kardiologa, do pediatrycznych specjalności, do neurologa. Tam wprowadzamy zachęty do przyjmowania pierwszorazowych pacjentów oraz zwiększamy wycenę świadczeń i wycenę wizyty głównie pierwszorazowej właśnie. Liczę na to, że to zmotywuje kolegów do przyjmowania tych pacjentów oczekujących.

Sam z doświadczenia wiem, że bardzo wielu pacjentów leczy się na stałe w poradniach specjalistycznych (...), choć tak naprawdę przychodnie specjalistyczne powinny być wykorzystywane w trudnej diagnostyce, zaś leczenie przewlekłych chorób powinno być realizowane przez lekarza rodzinnego.

Liczymy na to, że te zachęty do pierwszorazowych pacjentów oraz zwiększenie wyceny w tych wybranych dziedzinach spowodują, że te kolejki ruszą i się zaczną skracać.

A jakie to będą zachęty? I o ile zwiększona wycena?

Liczymy na to, że wycena będzie około stu złotych. To będzie dosyć duży wzrost.

Za przyjęcie pierwszorazowego? To jest sto złotych za nowego pacjenta?

Tak, do tej pory to było około pięćdziesięciu kilku złotych. W związku z tym to są dosyć duże wzrosty nakładów. Ale to są na razie szacunkowe ceny, które mamy w analizach. Proszę nie brać ich jako pewnik; że to na pewno tyle konkretnie będzie. Może to być i dziewięćdziesiąt złotych może być i sto pięć złotych. Nie wiem jeszcze w tej chwili, ile to będzie. Natomiast tego rzędu kwoty chcielibyśmy przeznaczyć na to, żeby te kolejki drgnęły.

Druga rzecz to są kolejki do tomografii i rezonansu magnetycznego. To są badania diagnostyczne, które są potrzebne praktycznie we wszystkich dziedzinach medycyny, tutaj zawsze podaż świadczeń była większa niż możliwości NFZ. W związku z tym przeznaczenie środków również na te dziedziny powinno ułatwić dostęp dla pacjentów.

Oczywiście pojawiają się mechanizmy, które jednocześnie przy zwiększonej liczbie tego typu badań diagnostycznych finansowanych przez NFZ, zwiększą liczbę skierowań. W związku z tym kolejki nie będą malały wprost proporcjonalnie do zwiększających się nakładów, ale chcielibyśmy doprowadzić do tego, żeby w trybie pilnym, naprawdę były te badania wykonywane w trybie pilnym.

Czyli NFZ po prostu wykupi więcej takich badań obrazowych?

Tak. NFZ wykupi więcej badań obrazowych, ponieważ przeznaczyliśmy na to środki w planie finansowym i budżecie.

Panie ministrze a co z pacjentami, którzy przychodzą drugi, trzeci, czwarty raz. Oni w tej kolejce nadal będą, czyli będą czekać dłużej.

Oczywiście, że nie znikną. Dlatego samo przeznaczenie większych finansów na pierwszorazową wizytę, sprawy nie załatwi, musi być podniesiona również wizyty druga, trzecia, czwarta. Jednakże ten mechanizm powinien skłaniać do przekazywania pacjentów, którzy leczą się w stanie stabilnym, którzy nie wymagają tak częstych wizyt specjalistów przynajmniej na pewien czas, pomiędzy wizytami u specjalistów do lekarza rodzinnego.