Główny Inspektorat Sanitarny zaleca, aby osoby mieszkające w okolicy płonących wysypisk śmieci nie wychodziły z domów i pozamykały okna. Odradza też wszelka aktywność fizyczną.

Pożar składowiska odpadów chemicznych we wsi Wszedzień k. Mogilna /Tytus Żmijewski /PAP

Pożar odpadów niebezpiecznych jest znacznie bardziej groźny dla zdrowia niż smog. To jak smog razy tysiąc albo milion, tylko że skumulowany w krótkim czasie - mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego.

Bondar wyjaśnił, że dym z płonących odpadów (nawet tylko komunalnych) zawiera wiele niebezpiecznych dla zdrowia substancji, np. rakotwórcze dioksyny czy związki benzenu. Podkreślił, że wysokie stężenie tych substancji może się utrzymywać w powietrzu nawet po zakończeniu akcji gaśniczej.

Dlatego rzecznik GIS radzi, aby, o ile to możliwe, ograniczyć aktywność fizyczną "na powietrzu" w tych okolicach. Nie należy uprawiać sportu albo kopać ogródka - zalecił. Wyjaśnił, że w wyniku wzmożonej aktywności fizycznej do organizmu trafia więcej niebezpiecznych substancji. Wskazał, aby przed tymi zanieczyszczeniami chronić przede wszystkim dzieci i osoby starsze.

Bondar powiedział, że choć "od razu nikt nie dostanie raka", to wdychanie substancji powstałych w wyniku spalania śmieci jest niebezpieczne dla zdrowia.

Wyjaśnił, że sprawa jakości powietrza leży przede wszystkim w gestii Ministerstwa Środowiska.

W ostatnich dniach doszło do wielu pożarów dużych i bardzo dużych składowisk, wysypisk i zakładów utylizacji odpadów. Tylko w tym roku straż odnotowała 27 tego typu zdarzeń. W całym ubiegłym roku Państwowa Straż Pożarna zanotowała 37 bardzo dużych i dużych pożarów na wysypiskach - w ich gaszeniu brało udział po kilkadziesiąt jednostek straży.

(ag)