Są zarzuty po śmiertelnym pogryzieniu 7-latki, do którego doszło w czerwcu zeszłego roku niedaleko Barczewa w województwie warmińsko-mazurskim. Usłyszała je 47-letnia właścicielka hodowli psów.

REKLAMA

47-letnia Marta T. odpowie za brak opieki nad córką znajomych i nieumyślne spowodowanie jej śmierci.

Według ustaleń prokuratury 7-latka przebywała za zgodą rodziców na terenie gospodarstwa, gdzie prowadzona była hodowla psów.

Dziewczynka pod nieuwagę kobiety poszła do kojca, gdzie znajdowało się sześć dogów niemieckich. Psy z nieustalonych przyczyn rzuciły się na 7-latkę, zadając jej liczne rany w okolicach głowy i szyi.

Niestety, dziewczynki nie udało się uratować.

Właścicielka hodowli nie przyznała się do winy i złożyła obszerne wyjaśnienia. Poinformowała, że faktycznie klucz do kojca zostawiony był w zamku, dlatego 7-latce udało się tam wejść.

Tragiczne popołudnie

Do tego tragicznego zdarzenia doszło w małej miejscowości koło Olsztyna 25 czerwca 2024 r. w godzinach popołudniowych. 7-latka przebywała pod opieką koleżanki swojej mamy.

Dziewczynka nie była przypadkową osobą. Często przebywała na terenie posesji, więc psy były jej znane. Były z nią oswojone - mówił wtedy mł. asp. Jacek Wilczewski z olsztyńskiej policji.