Sztuka współczesna przekracza granice. Wielu artystów nie uznaje granic. Podział na państwa ich nie obchodzi, bo są osobną rasą... Globian? Pewnie nie, ale z pewnością czują się: obywatelami świata.

REKLAMA
Stelarc i jego "z-ręczne" ucho

Dokonują też w sztuce transgresji. Przekraczają różne bariery: szlabany, przyzwyczajenia, zasady i tabu. Prowokują do buntu, ale i osobistych przemyśleń. Jednym z burzycieli tego, co nam zostało wciąż po starym świecie, jest światowej sławy artysta o pseudonimie Stelarc, uhonorowany teraz w grodzie nad Wisłą.Stelarc operacyjnie wszczepił w swoje ciało komórki macierzyste, kształtując w ten sposób ucho na swoim przedramieniu. Ucho uzyskało elektroniczne wsparcie i dostęp do internetu. Kraków udowadnia, że nie jest jedynie ostoją tradycji, ale i jedną ze stolic nowoczesności. Uroczystość wpisała się w nowy sezon krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Harmonogram 2 października:

Godz. 14.00, ul. Władysława Syrokomli 21, Kraków ― prezentacja nowej siedziby Wydziału Grafiki i Wydziału Architektury Wnętrz.

Godz. 17.30, galeria ASP, pl. J. Matejki 13 ― wernisaż wystawy Stelarca, doktora honoris causa ASP.

godz. 18.00, aula ASP, pl. J. Matejki 13 ― Uroczysta Inauguracja Roku Akademickiego 2023/2024.

O zmianach w krakowskiej ASP oraz o niezwykłej twórczości Stelarca z rektorem uczelni profesorem Andrzejem Bednarczykiem rozmawiał Bogdan Zalewski.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Ucho wyrosłe na ręce artysty – rozmowa z rektorem krakowskiej ASP!

Bogdan Zalewski: Z dużym przytupem w nowy sezon wkracza Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie. Naszym gościem jest prof. Andrzej Bednarczyk, rektor tej uczelni. Witam serdecznie panie profesorze.

Prof. Andrzej Bednarczyk: Dzień dobry.

Dwa ważne wydarzenia. Może zacznijmy od budynku. Nowy gmach. Co to za nowy adres w Krakowie?

Ulica Syrokomli 21. Dla nas nowy, a tak naprawdę stary, bo to jest budynek z początku wieku. Budynek, który był stawiany jako szkoła.

Z wielkimi tradycjami.

Z wielkimi tradycjami szkoła.

Z wielkim mistrzem architektury, autorem.

A tak, oczywiście: Jan Zawiejski. Wspomnę tylko, że on jest też autorem gmachu teatru.

Teatru im. Słowackiego.

Ten teatr wszyscy znają. Przechodzimy koło niego prawie codziennie. Mija go ktoś, kto mieszka lub pracuje w centrum. Natomiast ulica Syrokomli jest trochę schowana, bo ona jest zaraz za kinem "Kijów" i za dawnym hotelem "Cracovia", w bocznej uliczce. To jest przepiękny budynek. Wybierzcie się państwo, proszę. Możecie zobaczyć piękną fasadę, absolutnie wspaniałą. Teraz już odnowioną.

Fasada fasadą, wnętrze będzie teraz nowe, nowe szaty tej kamienicy. Dlaczego musieliście się przeprowadzić?

Tak to jest, czas biegnie, świat się zmienia. Zmieniają się potrzeby co do infrastruktury i sprzętu, wszystkiego, co jest potrzebne do uprawiania sztuki i designu. Nasze dawne przestrzenie nie spełniały tych wymogów.

To było przy ulicy Humberta, prawda?

Tak, a poza tym też się zmieniły, dzięki Bogu, wymogi bezpieczeństwa. Ten budynek nie był w stanie zapewnić tych wymogów, więc musieliśmy się przenieść. Ten przymus to był tylko impuls do tego, żeby stworzyć coś wspaniałego, aktualnego, nowoczesnego. Będzie to świetne, świetne miejsce.

Na czym ta nowoczesność polega? Co jest cechą charakterystyczną takich nowych gmachów nowej sztuki?

Mówimy tutaj o Wydziale Grafiki i Wydziale Architektury Wnętrz. Wydział Grafiki to są chemikalia, to są procesy tworzenia grafiki warsztatowej. Wymaga to wyciągów wentylacyjnych, żeby było bezpiecznie. A architektura wnętrz to nie tylko komputery, ale również wysokiej klasy sprzęt wykonawczy. Mówię tutaj o drukarkach 3D. Mówię o aparaturze cyfrowej, bez której dzisiaj chyba nikt nie projektuje niczego. Ten budynek, który będzie łączył sztuki piękne i sztuki projektowe, spełni wszystkie wymagania. Mam na myśli wspaniałe pracownie na poddaszu przeznaczone dla malarstwa i rysunku, z naturalnym światłem, ale także duże, przestronne i jasne pracownie warsztatów graficznych. Będzie również miejsce na prezentację sztuki, bo prezentowanie tego, co studenci robią, jest częścią naszych obyczajów, ale też procesu dydaktycznego.

"Stelaże" Stelarca

À propos prezentacji nowoczesnej sztuki - wybitny artysta pojawi się w Krakowie. Stelarc! Doktorat honoris causa dla tego niecodziennego twórcy. Mówił pan profesor o drukarkach 3D, a on sobie ucho "wydrukował".

To absolutnie niesamowita postać. Mniej znany w Polsce, natomiast ceniony w Europie i na świecie, od Japonii po Hiszpanię. Człowiek, który wyznacza nowe terytoria i nowe granice sztuki, dla którego artysta nie tylko tworzy sztukę, ale też sam jest dziełem sztuki.

Mówiono, że van Gogh sobie ucho obciął, a Stelarc sobie ucho doprawił na przedramieniu. Po co on to robi?

Chyba koło historii się obróciło. To jest dojmujące świadectwo artystyczne w dzisiejszych czasach, kiedy podlegamy już tak wysoce zaawansowanym procedurom medycznym, ale nie tylko medycznym, bo też mamy możliwość kształtowania własnego ciała. Oczywiście ci z nas, którzy mają na to ochotę. My jesteśmy też sprzęgnięci z maszynami. Chociażby ja trzymam przy uchu teraz taki komputerek zwany telefonem komórkowym. To wszystko jest obecne w naszym życiu. I to jest bodaj pierwszy artysta, który już wiele lat temu przewidział te przemiany naszego bycia w świecie, naszego wprzęgnięcia w cały system cywilizacyjny.

Zgoda, panie profesorze, ale pana telefon komórkowy nie wyrasta panu jako trzecie ucho, natomiast Stelarc sobie ucho "wdrukował" we własne ciało. To jest różnica!

To jest różnica. Panie redaktorze, ja jeszcze nie mam w uchu telefonu. Jednak technologicznie jest to już możliwe i coraz bardziej - mentalnie - dopuszczamy takie rzeczy, takie sytuacje. Sztuka daje temu wyraz. To nie jest sztuka do powieszenia w salonie, to nie jest sztuka "do przyjemności". To jest troszeczkę larum. Jest, jest. To jest trąbka alarmowa, która każe nam zderzyć się z tym.

Trąbka... Eustachiusza, tak? Taka nowa?

Troszeczkę tak. Muszę powiedzieć, że póki czytałem o strajku i oglądałem jego dzieła na reprodukcjach i tak śledziłem jego prace, to była rzecz interesująca. Natomiast, kiedy usiadłem przy stole ze Stelarkiem, i z nim porozmawiałem, i kiedy zobaczyłem to ucho, to było dla mnie wstrząsające, muszę powiedzieć.

Transgresje Stelarca

Oprócz ucha jest jeszcze trzecie ramię, mechaniczne, które sobie doprawił. Po co on to robi? Panie profesorze, mówi pan, że to larum. On ostrzega przed czymś? Czy raczej przyzwyczaja nas do tego, że za chwilę będziemy czymś/kimś innym niż homo sapiens sapiens?

To trzeba by się jego spytać o to. Ja mogę powiedzieć, jak ja to odbieram. To jest jednocześnie larum, ale też przyzwyczajanie nas. Ja twierdzę, że to się już dzieje. Nie, że się kiedyś sprzęgniemy, my już jesteśmy sprzęgnięci, przynajmniej mentalnie. Panie redaktorze, jeszcze może nie fizycznie, chociaż ja, osobiście, po operacjach ortopedycznych, też mam w sobie świetnie działające stawy, które nie są dziełem natury i bardzo się z tego cieszę. Z drugiej jednak strony, kiedy mówimy, że decydujemy o swojej tożsamości i poszukujemy własnej tożsamości, to też jest operacja na samym sobie. Przecież kształtujemy siebie tak, jak chcemy: kim chcemy być, jak chcemy wyglądać. To tak, jakby ta granica pomiędzy naszą wolą a tym, co jest darem natury, gdzieś się bardzo głęboko przesunęła. I nic dziwnego, że sztuka wieloma ścieżkami daje wyraz tej sytuacji.

Co to za sytuacja? Czy to jest wyzwanie rzucone Boskiemu Kreatorowi? Mam na myśli transhumanistyczne tendencje, które panują także w sztuce.

Panie redaktorze, my od wieków rzucamy Stwórcy wyzwania. To teraz jest dla nas to, co jest aktualne. To nas obecnie dotyka i nas niepokoi. Ale chyba zawsze tak było. Przecież koleje żelazne były uznawane za rzucanie Stwórcy wyzwania, podobnie pierwsza elektryczność. A teraz jest przecież AI - Sztuczna Inteligencja. To są fakty. To już jest coś, co nas bardzo niepokoi. Jeszcze parę lat temu w ogóle nie czułem się zaniepokojony, a teraz tak.

To jest jakiś duch prometejski, kradzieży tego boskiego płomienia, tak?

Tak, my jesteśmy złodziejami ognia, ale też nie bawimy się tym, tylko to nas dotyka. Proszę zwrócić uwagę, że Stelarc nie robi tego dla rozrywki. Przy okazji - sobie i nam - stawia fundamentalne pytania i przekracza tabu. Tak, to jest sztuka przekraczająca tabu, przekraczająca normy, ale nie krzywdząca nikogo.

Panie profesorze, ja jeszcze postawię pytanie o samego Stelarca. To jest pseudonim artystyczny. Proszę o krótką notę biograficzną dla naszych słuchaczek i słuchaczy. I co będzie można zobaczyć w Krakowie w najbliższym czasie.

Stelarc jest obywatelem australijskim, ale właściwie jest obywatelem świata. Ostatnio spędził długi czas w Japonii na uniwersytetach. Po wizycie w Krakowie pojedzie do Niemiec i do Francji. Tam zaprezentuje dwa kolejne projekty zaplanowane w instytutach nauki. On łączy naukę i sztukę. I to jest kolejne przekroczenie. To jest już siedemdziesięciokilkuletni pan. To nie jest młodzieniec. Jego aktywność jest od wielu, wielu, wielu lat obecna. Będę używał tylko jego pseudonimu - Stelarc - zgodnie z jego wolą. U nas będą skromne prezentacje, ponieważ te największe instalacje wysokich technologii są tak kosztowne, że - powiem szczerze- nie stać nas było na ubezpieczenie. To są maszynerie, które są drażliwe i łatwe do zepsucia, więc tego nie mogliśmy pokazać. Natomiast pokażemy potężny wydruk komputerowy. Jednak najważniejsze jest to, że Stelarc wykona performans w siedzibie Cricoteki. U nas w Galerii Akademii jest wystawa i spotkanie ze Stelarkiem . Otwieramy ją drugiego października, tuż przed inauguracją roku akademickiego, w ramach której będę wręczał mu dyplom doktora honoris causa. Natomiast szóstego października, w piątek o osiemnastej w siedzibie Cricoteki odbędzie się performans Stelarca. Wszystkich bardzo gorąco zapraszam. To jest najciekawsze.

Cricoteka! Ciekawe, co by powiedział na to świętej pamięci Tadeusz Kantor?

Co by Tadeusz Kantor powiedział? Nie chcę tutaj prorokować.

Ja myślę, że to w jego duchu. Nowoczesne, ale jednocześnie nawiązujące do pewnych tradycji awangardowych.

Wyimaginowane spotkanie Stelarca i Kantora mogłoby się chyba odbyć w dwojaki sposób: albo by się potwornie pokłócili i znienawidzili jako dwie potężne i odmienne osobowości.

Kantor by krzyknął: "Niech sczezną artyści!", że zacytuję tytuł.

Albo zaiskrzyłoby pomiędzy nimi. Natomiast, przez ich odrębność, i potęgę intelektu i artystyczną, nie wyobrażam sobie tych dwóch artystów współpracujących ze sobą. Kantor nie znosił takich rzeczy. On tworzył i on zapraszał do współpracy, natomiast nie jako współtwórców. Myślę, że pewne przekroczenia w twórczości obydwu byśmy bardzo łatwo zidentyfikowali.

Transgresje, tak?

Transgresja absolutna, a przede wszystkim formułowanie artystycznych pytań, wobec których musimy stanąć i się z nimi zmierzyć.

Panie profesorze, odpowiedzi na pewno uzyskają - na własny rachunek - nasze słuchaczki i słuchacze. Zapraszamy serdecznie do Krakowa. Jak widzimy, jest to jest miejsce, gdzie stare tradycje łączą się z nowoczesnością, postnowoczesnością, transhumanizmem. Jedno z takich symbolicznych miast na mapie całego świata.

Tak, Kraków ma to do siebie, że jest i stary, i nowy jednocześnie. I nie da się naszego miasta sprowadzić do wspólnego mianownika. Tutaj nic do niczego nie pasuje i to nas napędza w sposób wspaniały.

A symbolem tego ruchu jest Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie. Gościliśmy rektora tej uczelni prof. Andrzeja Bednarczyka. Bardzo panu serdecznie dziękujemy za tę rozmowę.

Dziękuję serdecznie.