Lepsza jakość życia pacjenta i uchronienie go przed ryzykiem nagłej śmierci. To główne korzyści z unikatowej operacji serca osoby z chorobą genetyczną - kardiomiopatią przerostową. To unikalna operacja, którą wykonuje zespół lekarzy z Kliniki Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. W zabiegu wykorzystano wydrukowany model 3D serca pacjenta.

REKLAMA
W unikatowej operacji wykorzystano druk 3D

W Klinice Kardiochirurgii przeprowadzono dotąd dziewięć takich operacji, są to pierwsze takie zabiegi w Europie przeprowadzone poza Białorusią - poinformowano w poniedziałek na konferencji prasowej w tej klinice.

Jest to autorska metoda resekcji przegrody międzykomorowej dr Uladzimira Andrushchuka z Mińska na Białorusi, który od kilku miesięcy pracuje w białostockiej Klinice Kardiochirurgii.

Kardiomiopatia przerostowa jest względnie rzadką, genetycznie uwarunkowaną chorobą, która polega na nieprawidłowym przeroście tkanki mięśnia serca, szczególnie lewej komory, szczególnie przegrody międzykomorowej - wyjaśnił kierownik Kliniki Kardiochirurgii USK prof. Tomasz Hirnle. W tej groźnej chorobie komora przerasta mięśniem.

Jeśli komora zarośnie do środka, tak jak dzieje się w kardiomiopatii przerostowej, komora nie ma możliwości pompowania krwi. Pacjent ma objawy osłabienia, szybkiej męczliwości - wyjaśnił Hirnle. Przywołano przypadki nagłych śmierci młodych sportowców w trakcie uprawiania sportu, wysiłku, którzy wcześniej nie mieli objawów tej choroby.

Lekarze podkreślili, że dotychczas kardiomiopatię leczono z zastosowaniem leków: beta blokerów, ale nie leczyło to przyczyny choroby.

Druk 3D w służbie medycyny

Dr Andrushchuk wyjaśnił, że w jego metodzie, najpierw pacjentowi wykonuje się badanie tomografii komputerowej z kontrastem. Na jej podstawie powstaje - z wykorzystaniem oprogramowania do modelowania - najpierw wirtualny model serca pacjenta, przeprowadza się operację najpierw wirtualnie. Dzięki temu lekarze wiedzą, co należy wyciąć.

Na tej podstawie powstaje model serca (z idealną przegrodą międzykomorową) na drukarce 3D w skali 1:1 z precyzyjnie określonym przerostem do wycięcia. Kardiochirurdzy mają w trakcie operacji ten model, precyzyjnie usuwają tkanki "jak puzzle" układając je do idealnej przegrody komorowej. Dzięki temu wiedzą, ile mięśnia usunąć, bo kontrola tego jest kluczowa. Gdyby operacja była zrobiona nieprawidłowo, pacjentowi groziłoby usunięcie zastawki mitralnej i zastąpienie jej sztuczną. A to kalectwo - dodał dr Andrushchuk.

Nowatorska metoda łączy umiejętności człowieka z technologią 3D

Przez nacięcie aorty, musimy wyciąć zaplanowaną objętość mięśnia sercowego - wyjaśnił dr Andrushchuk. Są do tego opracowane również autorskie narzędzia chirurgiczne wykorzystywane przy tej operacji.

Prof. Hirnle ocenił, że metoda zaproponowana przez doktora Andrushchuka "jest znakomita", bo z wykorzystaniem standardowych metod chirurgicznych, precyzyjnie i w całości przerostu mięśnia usunąć się nie da. Są też - jak zaznaczył - próby z zastosowaniem leków antymiozynowych (inhibitory miozyny sercowej) i dodał, że nie usuną one nigdy w całości tego, co trzeba usunąć.

Lekarze już wykorzystali tę nowatorską metodę

10 dni temu lekarze zoperowali 53-letniego pana Krzysztofa z Suwałk i jego przypadek zaprezentowali dziennikarzom. Mężczyzna, zawodowy kierowca z kardiomiopatią, nie mógł w codziennym życiu - jak opowiadał - nawet odśnieżyć, skosić trawnika czy wnieść zakupów na pierwsze piętro, miał zawroty głowy.

Było to dla mnie równoznaczne z wyzwaniem przepchania wagonu kolejowego. W tej chwili, parę dni po operacji, ja mogę spokojnie przejść po korytarzu bez zadyszki. Taka jest różnica - porównał pan Krzysztof.

Dr Andrushchuk podkreślił, że zastosowana metoda operacyjna jest "precyzyjna i bezpieczna". Wyniki są jedne z lepszych w świecie - powiedział. Ryzyko wystąpienia nawrotu po takim zabiegu ma wynosić mniej niż 0,5 proc.

Lekarze mówią, że kardiomiopatię można wykryć podczas zwykłego badania echa serca. Ta choroba długo przebiega bezobjawowo - zaznaczył prof. Hirne. Ocenił, że w Podlaskiem rocznie takich operacji wymagałoby ok. 50 osób.