Coraz więcej dwulatków nie mówi - ostrzegają specjaliści. To jednak nie powinna być nowa norma – tylko sygnał alarmowy, który ma skłaniać do poszukiwania przyczyn. W tym tygodniu w cyklu Twoje Zdrowie w Faktach RMF FM mówimy o zaburzeniach rozwojowych. Do gabinetu neurologopedy przychodzą rodzice zaniepokojeni tym, jak będzie komunikowało się z rówieśnikami ich dziecko - które wkrótce rozpoczyna przedszkole.

REKLAMA

Dziecko nie mówi jeszcze ani słowa - w czasie, gdy jego rówieśnicy budują już proste zdania? Rodzice szukają pomocy zwłaszcza wtedy, gdy maluch ma niebawem trafić do takiej grupy. Specjaliści zaznaczają, że im wcześniej dziecko otrzyma pomoc - tym lepiej, ale też lepiej później niż w ogóle.

W wieku dwóch lat zdrowe dziecko - bez obciążeń neurologicznych czy zaburzonego rozwoju poznawczego - powinno budować wypowiedź przynajmniej z dwóch prostych słów, choćby dwusylabowych. Niestety, obecnie coraz więcej dzieci w wieku dwóch lat nie komunikuje się w sposób werbalny. Bądź też, ich intencje komunikacyjne pozostają na etapie gestu wskazywania palcem, wyrażeń dźwiękonaśladowczych, onomatopei. Gest wskazywania palcem to norma rozwojowa w komunikacji dla dziecka 9-11 miesięcznego. Oczywiście, dziecko takie będzie wymagało intensywnego wsparcia logopedycznego, szczegółowej diagnozy, która nakreśli plan pracy z pacjentem - wyjaśnia w rozmowie z portalem Twoje Zdrowie RMF24, Urszula Smółka, neurologopeda z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika w Krakowie.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

mówi Urszula Smółka, neurologopeda z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika w Krakowie

Każde dziecko jest jednak inne i opóźnienie rozwoju mowy nie zawsze oznacza brak komunikacji.

Spotykamy dzieci, które faktycznie mają ogromną trudność z komunikacją werbalną, ale przejawiają intencję komunikacyjną - niewerbalną np. gestykulują w trakcie prób wypowiedzenia słów. Takie dzieci bardzo często mają trudność z dokonaniem poprawnej syntezy sylabowej, przejawiają trudności motoryczne w obrębie aparatu artykulacyjnego - tłumaczy specjalistka.

Za każdym razem trzeba znaleźć przyczynę, a może ich być wiele.

Niestety, jedną z wiodących przyczyn - z powodu której współczesne, małe dzieci nie mówią - jest brak stwarzania im przestrzeni dla ich prawidłowego rozwoju, w tym komunikacyjnego. Jeżeli rodzic/opiekun nie będzie moderował przestrzeni, w której dziecko powinno doświadczać m.in.: zabawy naprzemiennej, czytania bajek, nie nauczy przejmowania zasad/reguł zabawy ( co w dużej mierze przekłada się przecież na reguły języka mówionego), utrzymywania kontaktu wzrokowego z dzieckiem. Jeżeli środowisko nie będzie kreowało takiej przestrzeni - a oto chodzi tu szczególnie - to ono będzie bierne - podkreśla neurologopeda.

Trzeba zadawać dziecku pytania i oczekiwać odpowiedzi. Warto też sprawdzać, czy zwraca ono na nas uwagę i czy interesuje się tym, co robimy. Tymczasem, współcześnie ogromnym problemem są ekrany. Rodzice nie tylko zbyt często podsuwają je dziecku - choćby po to, żeby zjadło albo, żeby pozwoliło im zjeść, gdy zajmie się bajką - ale też sami ciągle wpatrują się w telefony, tracąc kontakt wzrokowy z maluchem.

W efekcie, coraz później słyszą pierwsze słowa. Trzeba pamiętać, że dziecka nie nauczymy mówić z dnia na dzień.

Tak naprawdę, dziecko zaczyna do nas mówić od pierwszych swoich dni - ja to sobie nazywam, że niemowlak mówi trochę "językiem migowym". Dziecko trzeba obserwować od pierwszych jego dni, zwracać uwagę na to: co robi, jak się zachowuje, czy wkłada rączki do buzi, np. w jakich sytuacjach płacze, jak oddycha (buzią, noskiem). Pierwsze miesiące życia są bardzo ważne dla prawidłowego rozwoju aparatu artykulacyjnego, co w konsekwencji rzutuje na rozwój poprawnej artykulacji w późniejszym czasie - opisuje Urszula Smółka.

To jak dziecko je - także nie jest obojętne dla rozwoju mowy.

Pokaż mi jak jesz, powiem Ci jak mówisz. Bardzo dużo w tym się zwiera. To w jaki sposób niemowlę pobiera pokarm, czy jest w stanie pobierać pokarm z piersi matki, czy musi być włączona inna forma karmienia (smoczek) - to świadczy m.in. o mobilności mięśni, w tym mięśni aparatu artykulacyjnego. Ponadto, jak jest pielęgnowane, jak jest przystawiane do piersi, jak jest noszone... Co robią wargi, a co robi język, jak dziecko koordynuje ssanie z oddechem - wymienia specjalistka.

Ważne są także reakcje na dźwięki. Zbyt wiele dzieci ma późno zdiagnozowany niedosłuch.

Pierwszy dialog z dzieckiem pojawia się w momencie, gdy zaczyna ono wskazywać palcem. Mowa nie zaczyna się więc w chwili, kiedy usłyszymy pierwsze słowo - tylko ma na nią wpływ cały rozwój dziecka, od jego narodzin.

Od ulubionej pozycji po wady postawy

Coraz częściej pojawia się u niemowląt problem asymetrii.

Dziecko układa się w literkę "C", przechyla główkę na jedną stronę, bądź taki niemowlaczek może mieć wypłaszczoną główkę po jednej stronie. Może mieć niechęć do leżenia na brzuszku i to też powinno nas zaniepokoić - mówi Maja Walczyk, fizjoterapeutka z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika w Krakowie.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

mówi Maja Walczyk, fizjoterapeutka z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika w Krakowie

Do trzeciego miesiąca życia, asymetria może być efektem ułożenia wewnątrzmacicznego - natomiast po tym czasie powinna ustąpić. Konieczna jest odpowiednia pielęgnacja. Najlepiej zgłosić się do fizjoterapeuty, który wyjaśni:

  • jak nosić i podnosić dziecko,
  • jak karmić,
  • jak prawidłowo przewijać dziecko - tak żeby stymulować symetrycznie dwie strony ciała.


Utrzymujący się problem może skutkować konsekwencjami w przyszłości.

W starszym wieku prowadzi do zaburzeń postawy, może doprowadzić do skoliozy, a także powodować bóle głowy, problemy z koncentracją, asymetrię twarzy, problemy okulistyczne i wady zgryzu - wyjaśnia specjalistka.

Dlaczego coraz częściej u dzieci widoczna jest asymetria?

To jest moja teoria - niepotwierdzona naukowo - ale dzieci rodzą się coraz większe, a wtedy ciężej przecisnąć się przez kanał rodny i może ten problem wystąpić - tłumaczy fizjoterapeutka.

Na szczęście, świadomość rośnie i coraz więcej zaburzeń rozwojowych udaje się wykryć na wczesnym etapie. Rodzice sami zgłaszają swoje obawy i wątpliwości, ale też na porodówkach zatrudnieni są choćby fizjoterapeuci - którzy zwracają uwagę na wszystkie nieprawidłowości.