Udane życie intymne to jedna z podstaw satysfakcjonującego związku dla większości par. Jednak nie ma jednej recepty na to, jak takie udane pożycie stworzyć. Każdy człowiek ma indywidualne potrzeby w tym względzie.

REKLAMA

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w ubiegłym roku, w Polsce ponad 190 tys. par stanęło przed ołtarzem czy Urzędem Stanu Cywilnego. Jednocześnie prawie 45 tys. postanowiło zakończyć swoje małżeństwo. Na tym oczywiście nie koniec. Co roku, mnóstwo ludzi zaczyna też i kończy mniej formalne związki. Rządzą tym bez wątpienia złożone procesy i mechanizmy, ale warto mieć na uwadze, że, jak pokazują badania i jak mówią eksperci, jednym z ważniejszych elementów recepty na satysfakcjonującą relację jest udane życie seksualne.

Biochemiczne przyciąganie i nieświadome reakcje

Seks stanowi czynnik więziotwórczy, co odbywa się na różnych płaszczyznach. Organizmy dwojga osób lgną do siebie dzięki zachodzącym w nich procesom biochemicznym. Jednocześnie, na poziomie psychologicznym pojawiają się satysfakcja, poczucie spełnienia i bliskości. Partnerka czy partner może też czuć dużą satysfakcję z zadowolenia drugiej osoby. Kobiety często czują się dzięki temu bardziej atrakcyjne, piękniejsze, rośnie ich poczucie własnej wartości. To wszystko ma niezwykłą siłę spajającą parę, która może łączyć partnerów nawet w momentach kryzysowych - mówi dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, autor popularnego kanału na YouTube, traktującego o problemach z zakresu psychiatrii i seksuologii.

Czasami można nawet sobie nie zdawać sprawy z tego, jak bardzo seks jest związany z jakością związku. Wskazał na to pomysłowy eksperyment zespołu z Florida State University. Młode małżeństwa uczestniczące w projekcie, które uprawiały seks relatywnie często, nie mówiły w ankietach o większym zadowoleniu ze związku, niż pary, u których do bliskości dochodziło rzadziej. Jednak ich nieświadome reakcje mówiły coś zupełnie innego. Z pomocą wyświetlanych na ekranie zdjęć partnerów i specjalnie dobranych słów, komputerowy test mierzył, jak bardzo pozytywne lub negatywne skojarzenia dotyczące partnera pojawiają się u badanego. Choć doświadczenie nie wskazało na to, co jest przyczyną, a co skutkiem, to jednak uwidoczniło, że im częściej między partnerami pojawiał się seks, tym bardziej pozytywne skojarzenia budzili w sobie nawzajem. Dotyczyło to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Kiedy badanie zostało przedłużone, okazało się też, że zmiany w intensywności życia seksualnego miały swoje odzwierciedlenie w zmianach we wzajemnym nastawieniu do siebie partnerów.

Seks pomaga w nerwicy

Jak sugeruje badanie zespołu z University of Tennessee, zdrowe życie seksualne zmniejsza nawet znaczenie problemów utrudniających stworzenie dobrej relacji. Wielokrotnie już pokazano, że np. zaburzenia nerwicowe silnie przeszkadzają we wspólnym życiu dwojga osób. Jednak w projekcie badawczym z udziałem ponad 70 par, nerwice przestawały mieć duże znaczenie w związkach, w których relatywnie często dochodziło do kontaktów seksualnych.

Dla osób z takimi problemami seks też jest czynnikiem wspierającym ich relację. Dosyć często zachodzi nawet sytuacja, kiedy partnerzy się kłócą i potem godzą się 'w łóżku', dzięki bliskości. Oczywiście, przy dużym poziomie neurotyczności, może to nie wystarczyć - zastrzega dr Klimarczyk.

Badana próba była jednak zbyt mała, żeby uogólniać tego rodzaju wyniki na całą ludzką populację.

Optymalny czas na seks - wpływ różnic indywidualnych

Czy zatem zawsze chodzi o częstotliwość? Naukowcy z Florida State University przeprowadzili badania z udziałem młodych małżeństw, które wykazały, że po seksualnym zbliżeniu, pojawiająca się w jego wyniku satysfakcja utrzymuje się przez 48 godzin. Okres ten nie zależał od płci uczestników, ich wieku, cech osobowości, czasu trwania relacji ani częstotliwości kontaktów. Jednocześnie okazało się, że u młodych małżeństw, w których partnerzy odczuwali silniejsze oddziaływanie seksu, satysfakcja ze związku była nie tylko wyższa na początku małżeństwa, ale też wolniej spadała w kolejnych miesiącach. Badacze podejrzewają, że zaobserwowany efekt jest dziełem ewolucji i ma na celu właśnie spajać relację między partnerami.

W kwestii "optymalnej" częstotliwości seksualnych aktów trzeba jednak być ostrożnym.

Ludzie różnią się między sobą pod względem seksualnych potrzeb. Jeśli ktoś ma ochotę na zbliżenie relatywnie rzadko, nie zmusi się go do innego zachowania. Różnica w temperamencie między dwiema stronami może więc stanowić problem, który przy dużym nasileniu daje raczej złe rokowania dla związku - przestrzega dr Klimarczyk.

Lepszy związek - lepszy seks

Ochota na seks też zależy od wielu czynników. Sporo można jednak w tej kwestii zrobić, co pokazali niedawno naukowcy z University of Texas w Austin, autorzy trwającego 14 lat badania z udziałem ponad 100 par. Wielopoziomowa analiza zachowań i nastawień uczestników pokazała, że pozytywne interpersonalne zachowania mężczyzn skłaniają kobiety do seksu.

Co ciekawe, badanie nie wykazało działania takich zachowań w przeciwną stronę, choć miłe zachowania kobiet zwiększały satysfakcję panów z seksualnych kontaktów.

Okazało się też, że dla zadowolenia ze związku większe znaczenie ma pozytywny klimat panujący w relacji oraz satysfakcja z kontaktów seksualnych, niż ich częstotliwość.

Życie i praktyka seksuologiczna pokazują, że sama jakość relacji ma większe znaczenie dla kobiet, jeżeli chodzi o życie seksualne. Jeśli kobieta np. żyje w toksycznym związku, jej libido maleje. Kobiety bardziej niż mężczyźni skupiają się na emocjach, a mężczyźni na fizycznym aspekcie seksu. W tej sferze nie ma równouprawnienia - opowiada seksuolog.

Tutaj jednak pojawia się ciekawostka. Jak pokazało badanie naukowców z University of Washington z udziałem 4,5 tys. małżeństw, pary, które wyznają tradycyjny podział domowych obowiązków częściej uprawiają seks. Badacze przestrzegają, że odmawianie pomocy partnerce np. w domowych obowiązkach może prowadzić do konfliktów i negatywnych skutków.

Uwaga na seksualne tabu

Czasem obserwuje się, że odwrócenie ról, uznawanych w społeczeństwie za tradycyjnie męskie lub kobiece, może pogarszać jakość związku i mieć przełożenie na sferę seksualną. Jeśli np. w tradycyjnym społeczeństwie dom utrzymuje kobieta, a mężczyzna zajmuje się wychowywaniem dzieci, po pewnym czasie u takiego partnera pojawia się frustracja. Może też się zdarzyć, że kobieta stopniowo traci do niego szacunek. Często takie zjawisko można już zaobserwować, gdy oboje partnerzy pracują, ale mężczyzna zarabia znacznie mniej od swojej partnerki. Taka sytuacja jest niekorzystnym czynnikiem rokowniczym w wielu tradycyjnych związkach - przestrzega dr Klimarczyk.

W tym kontekście, ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię dotyczącą tradycyjnego podziału ról. Chodzi o poród, który od wieków stanowił tabu zarezerwowane tylko dla kobiet (rodząca i położne - wyłącznie kobiety). Mężczyzna trzymał się od sali porodowej z daleka, to nie był jego "teren". W ostatnich dekadach schemat ten uległ zmianie o 180 stopni, co ma też swoje negatywne konsekwencje. Zdarzają się mężczyźni, na których widok rodzącej partnerki działa tak negatywnie, że później staje się ona dla niego aseksualna i u mężczyzny pojawiają się zaburzenia erekcji, ale tylko w stosunku do tej jednej kobiety. Nie traci on zainteresowania seksem jako takim. Zaburzenie to nazywane 'impotentia ad personam' bywa początkowo niezauważane, ponieważ urodzenie dziecka zmienia priorytety, również z w sypialni.

Dlatego przed porodem, warto spytać partnera, czy chce być obecny przy porodzie czy też woli poczekać na korytarzu z bukietem kwiatów. Jeśli nie chce, nie powinno się wywierać na nim żadnej presji, dla dobra dalszego pożycia seksualnego danej pary - dodaje specjalista.

Prostych rozwiązań chyba więc nie ma. Jak jednak twierdzą specjaliści, warto o seks dbać, bo dla większości par stanowi jeden z kluczy do udanego związku.