Wielu chorych kardiologicznie, np. po zawale, zastanawia się czy może uprawiać sport, tymczasem z najnowszych badań wynika, że wysiłek fizyczny bardziej nawet chroni je przed przedwczesnym zgonem aniżeli ludzi zdrowych.

REKLAMA

Przekonują o tym badania koreańskich specjalistów, opublikowane podczas odbywającego się w Paryżu kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) i Światowego Kongresu Kardiologicznego. Opublikowano je także w najnowszym wydaniu "European Heart Journal".

Chorzy po zawale często obawiają się, że wysiłek fizyczny może im zaszkodzić. Z najnowszych badań wynika jednak, że jest odwrotnie: osobom z chorobami serca wręcz przedłuża życie. W najnowszych badaniach wzięto pod uwagę tzw. równoważnik metaboliczny MET (ilość tlenu zużytego w czasie 1 minuty wysiłku). Wedle zaleceń dla zdrowia najbardziej korzystne jest uzyskiwanie tego równoważnika na poziomie co najmniej 500 MET tygodniowo.

1 MET odpowiada zużyciu 1 kcal/kg/godz. lub 4,184 kJ/kg/godz. Ponieważ trudno jest wyliczać ten wskaźnik, wystarczy pamiętać, że 500 MET tygodniowo to mniej więcej tyle, ile daje wysiłek fizyczny przez 150 minut tygodniowo (minimalny wysiłek, jaki zaleca Światowa Organizacja Zdrowia).

Dr Si-Hyuck Kang z narodowego Uniwersytetu w Seulu wraz ze swym zespołem wyliczył, że 500 MET tygodniowo (czyli 150 minut) zmniejsza ryzyko zgonu z różnych przyczyn u osób ze schorzeniami serca o 14 proc., a wśród osób zdrowych zagrożenie - o 7 proc. Wskazują na to dane o stanie zdrowia 131,5 tys. pacjentów ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi, które porównano z danymi ponad 310 tys. osób zdrowych. Obserwacje trwały co najmniej 7 lat (w zależności od poszczególnych grup osób) i dotyczyły ludzi, którzy w chwili ich rozpoczęcia zbliżali się do sześćdziesiątki.

Dr Kang tłumaczy, że ludzie z chorobami serca w większym stopniu korzystają z wysiłku fizycznego niż osoby zdrowe, ponieważ bardziej są zagrożeni zgonem z powodu licznych czynników ryzyka. Wśród schorzeń sercowo-naczyniowych najczęściej występują choroba wieńcowa i nadciśnienie tętnicze krwi, doprowadzające do zawału serca i udaru mózgu. "Tymczasem wysiłek fizyczny obniża ciśnienie tętnicze, poziom cukru i cholesterolu we krwi" - podkreśla. A to z kolei zmniejsza ryzyko zgonu.

Dr Orjan Ekblom ze Szwedzkiej Szkoły Sportu i Nauk o Zdrowiu w Sztokholmie, który nie uczestniczył w badaniu, podkreśla w wypowiedzi dla Reutersa, że jeszcze dobitniej wykazano, jak ważny jest wysiłek fizyczny po zawale serca. Przyznaje on, że wielu osobom trudno jest uprawiać sport, ale warto podjąć ten wysiłek. Główna trudność polega na tym, że wysiłek fizyczny powinien być regularny i podtrzymywany przez długi okres.